Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

benzydamina

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
4 saszetki - 2 gramy
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
-Dekstrometorfan (nałogowo)
-Benzydamina (około)
-Marihuana (Kilkadziesiąt razy)
-Syntetyczna Marihuana (1 raz)
-Dimenhydrynat (1 raz)
-Gałka muszkatołowa (3 razy)
-Kodeina (5-10)

benzydamina

Opis doświadczenia sprzed kilku miesięcy.

Wszystko rozpoczęło się od zapalenia kilku Marlboro Gold podczas wieczornego spaceru. Tego dnia postanowiłam, iż nie poddam się swoim nałogom i pozostanę przy 'trzeźwym umyśle'. Jednak głód wygrał. Kwestia wzięcia pieniędzy z portfela i kolejny spacer w stronę pobliskiej apteki w celu zakupu całego opakowania Tantum Rosa. Pomyślałam- lepiej mieć na zapas. Po powrocie do domu ruszyłam w kierunku kuchni, aby wziąć potrzebne przybory do zrobienia prawidłowej ekstrakcji w celu oddzielenia benzydaminy od zbyt dużej ilości soli. Włączyłam dobrą muzykę z płyty i zaczęłam zabawę w małego chemika po raz kolejny. Włożyłam całe dwa gramy czystej benzydaminy do kapsułek po innym leku. Wyszło około 10-15. Połknęłam, zapiłam wodą. Czas zacząć zabawę w samotności.

Minęło około 30 minut od zażycia substancji. Uderzyła mnie 'fala nicości'. Siedziałam na podłodze, próbowałam myśleć, ale nie potrafiłam. Po kolejnych 10 minutach nadszedł kolejny etap, który nazwałabym euforią. Cieszyłam się z małych rzeczy. Z tego, że mam zwierzęta w domu, że żyję, że mam możliwość naćpania się i zaspokojenia głodów. Śmiałam się sama do siebie. Bez większego powodu. Nagle dźwięk zmienił się w 'metaliczny', jakby świat mówił do mnie przez rurę. Nie było to dla mnie nic nowego, ponieważ to nie był pierwszy, nie dziesiąty raz, kiedy miałam styczność z benzydaminą. Po kolejnych 10 minutach ogarnęła mnie chęć pracy- sprzątania pokoju. Układania ubrań. Chciałam, aby wszystko było perfekcyjne. Czerpałam z tego satysfakcję, że kiedy jestem naćpana, potrafię zrobić coś pożytecznego dla siebie i domu. Byłam naprawdę szczęśliwa. Pytałam się rodziców czy nie chcięliby uzyskać ode mnie jakiejś pomocy. Za każdym razem, kiedy biorę benzydaminę, dostaję drgawek i jest mi bardzo zimno. Nie lubię tego uczucia. Słuchając Nirvany zorientowałam się, że dźwięk jest o wiele szybszy niż powinien być. Czasami tonacja dźwięku zmieniała się tu na wyższą, tu na niższą. W pewnym momencie było to dla mnie dość przerażające, co zwykły lek do irygacji pochwy może zrobić z mózgiem człowieka- śmietnik. Słyszałam muzykę, jak przez zepsuty gramofon/radio. Włączyłam laptopa, słuchałam tu Sepultury tu Behemotha, aby wywołać u mnie wewnętrzną agresję i siłę do działania. Usiadłam przy biurku i zaczęłam rysować, jak po każdej substancji, którą zażyłam- rysuję. Zaczęłam mówić sama do siebie. Padały pytania: 'Dlaczego ja sama do siebie mówię?', 'Dlaczego siedzę w tym pokoju i rysuję?'. Opowiadałam sobie własną historię. Wydawało mi się to dość normalne. Miałam dużą chęć dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi ludźmi. Pragnęłam rozmowy z człowiekiem. Jednak miałam na tylke otwarty umysł, że coś odpychało mnie od rodziny, ponieważ doszłoby do nich, że coś wzięłam. Zachowywałam się bardzo nienaturalnie. Po około półtorej godziny straciłam wzrok, jak za każdym razem po benzydaminie. To chyba najgorsze w tej substancji, ponieważ człowiek w tym momencie nie jest w stanie nic przeczytać, nie widzi rzeczy, które leżą w pobliżu. To jak- mieć bardzo ciężką wadę wzroku. Po momencie, kiedy nadejdzie etap utraty wzroku; przeglądanie internetu na telefonie czy komputerze nie wchodzi w grę. Chyba, że znajdzie się jakieś mocne okulary... W połowie tripa ogarnia cię wszechobecny lęk. Każdy dźwięk, każdy ruch jest potencjalnym pająkiem, wężem.

Czytając trip reporty na neurogroove zauważyłam, że wiele ludzi lubi 'wyolbrzymiać' halucynacje po benzydaminie. Doczynienia z tą substancją mam od roku i najsilniejszą halucynacją jaką kiedykolwiek przeżyłam był jedynie leżący człowiek na ulicy, który po podejściu się rozpłynął. Jeżeli liczycie na goniące Was zwierzęta czy ludzi- możecie o tym zapomnieć. Chciałabym dokładnie wytłumaczyć benzydaminowe omamy wzrokowe i słuchowe. Polegają one przede wszystkim na wpatrywaniu się w dane miejsce przez jakiś czas- kwestia kilku, kilkunastu sekund. Uszkodzony wzrok i mózg robią sobie żarty- łączą zamydlony wzrok z czymś nierealnym np. po wpatrywaniu się w zdjęcie twarzy na ścianie- ożywa i przykładowo- robi różne miny, uśmiecha się. Osobiście dla mnie- halucynacje są nieciekawe i niewarte zatruwania sobie organizmu.

Po kilku dłużących się godzinach cały strach i halucynacje nie są interesujące. Człowiek tylko się męczy. Osobiście- za każdym razem, kiedy biorę benzydaminę czuję ból organów. Ta substancja to czysty masochizm. Bo kto normalny bierze coś, co powoduje zapalenie wątroby i uszkodzenie nerek. Ilekroć nie brałabym Tantum Rosa robię się żółta na twarzy (zapalenie wątroby), moje powieki są ciemno fioletowe (zapalenie wątroby) i jestem bardzo słaba pod koniec całej 'akcji' jak i następnego dnia. Nie ma mowy o śnie. Oczy same uciekają.

Podsumowując benzydaminę:

Nie polecam.

Doczynienia z tą substancją miałam około 20 razy. Powodem tego były głody absynencyjne i niska cena za kilka saszetek. Lepiej zapalić weed na zdrowo niż niszczyć właśne zdrowie.

Ocena: 

Odpowiedzi

Nie zbijaj tak tekstu. Rób więćej akapitów. Taki zbitek tekstu się trochę źle czyta

I tytuł reportu mogłaś dać jakiś ciekawszy ^^

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media