Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

avio trip report

detale

Apteka:

raporty unknown

avio trip report

wczoraj wieczorem zapodalem avio... niezbyt myslalem ze mnie poczesze ale po calym dniu szukania palenia w miescie (od 18 do 23) bylem z qmplem tak zdesperowany ze poszlismy do apteki i qpilismy po 4 paczki na glowe (20 tabletek jakby ktos nie wiedzial)...byla ~23:30...zaczelismy szukac miejscowki aby spokojnie to wtrymsic.w konu padlo na parapet jakiegos odludnego sklepu. okolo 24:00 zaczelismy czuc ze nas czesze...faza jak po kilku maszkach mj...ogolna beka...dziwne przemyslenia..pool godziny po tym postanowilismy sie przejsc...i wtedy to sie stalo. kiedy tylko wyslismy ze swiatla wystaty sklepowej wszystko zaczelo wirowac...idac po ulicy widzielismy samochody ktoore po podejsciu do nich znikaly.widzialem robotnikoow ktoorzy rozkopywali ulice (o 1 w nocy)..odeszlem do nich i zaczelem ich wypytwac co robia tak puzno...kiedy juz 1 z nich otworzyl usta aby mi odpowiedzec obaj znikneli a ja zauwazylem ze stoje po kostki w kazuzy ktoora zaczyna wirowac jak woda w klozecie...wyskoczylem z niej..prosto na ulice ... centralnie pod kola tir`a ktoory oczywiscie nie istnial... po tym zdazeniu zdecydoalismy ze usiadzemy...podeszlismy do sklepu wedkarskiego...i wtedy zaczol sie kosmos...te wsystkie splawiki i inne takie swiecace sie w ultrafiolecie...kosmos...nie da sie tego opisac...to wszystko zylo.... pod sklepem zagadalem z jakos dziewczyna, ale w momencie w ktoorym podzedl mooj qmpel ona zniknela..byla 3 rano..postanowilismy sie rozejsc do domooow..dla mnie ta droga dbyla koszmarem..co chwila mijalem ludzi ktoorzy znikali kiedy sie zblizyli...krzaki przy drodze zmienialy sie w kombajny i chcialy mnie zmielic...tak sie przestraszylem ze myslalem ze sie zleje w gacie .... weszlem do toalety miejskiej i zalatwilem sprawe....rano obudzilem sie z wielka zulta plama na scianie w pokoju....nie wiem jak i kiedy doszlem do domu... nie pamietam momentu otwarcia drzwi (a musialem to zrobic..na stole polozylem klucz)...jakies 10-20 min. mojego zycia pozostanie dla mnie tajemnica...dzis wstalem o 8...lekko boli mnie brzuch i mam straszliwego kapcia w gebie...ale avio dziala...naprawde niesamowicie...wrzucalem juz avio ale nigdy tak mocno mnie nie poczesalo.... aaaa...i przypomnialem sobie 1 rzecz z nocy po dojsciu do domu...obudziem sie w luzku (rozebrany..a nie pamietam zebym sie rozbieral) i bylo mi tak zle ze chcialem zwymiotowac i jak najszybciej zasnac...ale nie moglem zwymiotowac..wszystkie metody provokacji hafta zawiodly...meczylem sie chyba ze 2 godziny nie mogac zasnac...rano o 8 pobutka...mam tak sucho w ustach ze nie bylem w stanie zjesc sniadania...a wszystko co wypilem smakowalo extremalnie kwasno...ogolnie aviomarin nie jest zly ale ta kiepa kiedy wszystko cie meczy, nie mozesz nic zrobic..nawet zasnac..i naprawde straszne haluny.. heh... chyba sobie odpuszcze poprawke avio....moze za kilka tygodni...i wazne...wszystko co sie ze mna dzialo zlego zaczelo sie w momencie w ktoorym sie rozlaczylismy...nie polecam lykania avio w samotnosci.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media