Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

astheq

detale

Chemia:

raporty unknown

astheq


Substancja: Amfetamina

Doświadczenie: Jakiś 10. raz (ostatni raz na sylwestra)

Sposób zażycia: Doustnie, rano w poniedziałek o godz. 6.30 przed pracą po alkoholowym weekend’dzie (w prezencie na koniec niedzielnego uspokajania sumienia piwem) w domu do soku

Dawka: Sporo zapełniony róg w folijce po fajkach?!

Reszta poniżej


Gdy ocknąłem się na swojej stacji mocno zwiotczały po bardzo kosztownym, w znaczeniu zarówno finansowym jak i emocjonalnym, weekendzie w mieście, nie spodziewałem się takiego zakończenia dnia. Niestety, a może na szczęście (to się jutro okaże ) nie omieszkałem,jak zwykle zresztą, wstąpić do miejscowego lekko melinowego lokalu.

I jak niezmiernie małe było moje zdziwenie kiedy w środku zobaczyłem ucieszone mordy kochane, szczęśliwe z mojego przyjazdu, żądne sensacji i opowieści o pijackich wybrykach starej ekipy. Po WIELKIEJ głupawie wylądowaliśmy na ławeczce z piwkami pocieszając się nawzajem i bagatelizując jutrzejszy dzień. Nie ma co - oszukiwaliśmy się ! Jutro kac jak nic!.


Wtedy kolesie przyznali się . My jesteśmy na fecie kolego i mamy jeszcze sporo białego.

No to co robimy ? Dzielimy i tak oto stałem się posiadaczem działy tego prochu.

W domu znalazłem się lekko po 1-szej najebany jak Kwachu na lądowisku. Od razu do wyra.

Pi...Pi...Pi...AAAAAAAAAAaaaaaa!!!! to już ??????? 6.15 ?? Przecież to nie fair !!!! Jestem jeszcze najebany !!!!!!! Szybki prysznic . Zimna woda na koniec !(polecam) i na śniadanie półminutowe żłopanie wody mineralnej. Szklaneczka soku . Szklaneczka soku ?????


Przecież mam fete. Hy HY HY. No to do soczku i chlup. Po półgodziny „prawie żygania”

Jestem za biurkiem , komputer turn on, poczta, Już się pogodziłem że dzisiejszy poniedziałek będzie do dupy, a tu nagle BUM. Szorstka moja skóra na głowie .Wstałem nie wiem czemu i usiadłem. Ale fajna głupawa.( jestem w biurze z 3 osobami) Co by tu do cholery zrobić ????!!!! Coś robić. Coś robić. I robiłem jak przodownik , byłem tak dowcipny, wesoły podexcytowny, twórczy, ha ha ha i wogóle fajnie. Czasami tylko wrażenie miałem , że wszyscy wiedzą ,że jestem na speedzie. A byłem , oj byłem. Mój język był bardzo bogaty jak u Miodka. Około godz. 12-tej zaczeły się kłopoty z serduchem, niepokój, kołatanie, ale myślę, że głównie z powodu braku alkoholu. Ale były momenty, że znowu byłem że Ho Ho.i tak do końca, na koniec byłem tak zafascynowany pracą, że zostałem po godzinach z własnej woli:)))). Po pracy prosto na piwo mocne, naprawiłem jeszcze komputer, wypiłem z parę piw, poplotkowałem z koleżankami ;). Teraz jest 23.00 a mi się wogóle nie chce spać. Proszę pomódlcie się do swoich bogów za mój jutrzejszy dzień. Coś czuje, że ten sprzęt to najczystsza fetka jaka jest, jeszcze teraz mnie mrowi jak diabli. Moje myśli są mieszane, nie wiem czy chciałbym jeszcze raz w ten sposób spędzić dzień. Gdyby był pstryczek, który by wyłączał fazę i przełączał na fazę snu to było by naprawdę genialnie. Ale jest inaczej, czuję jak zasysa mi się potencjał energetyczny, ja już nie chcę, !zdejmij proszę nogę z gazu !

Bo połówka jest w garażu ? - napiłbym się alkoholu.


Tymczasem


KońcaOczekujący




PS Ja już chyba sobie podaruję takie zabawy w tygodniu a może w ogóle.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media