Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

amatorka...czas by minęła

detale

Chemia:

raporty unknown

amatorka...czas by minęła


nazwa substancji: Amfetamina

poziom doświadczenia użytkownika: pierwszy raz,bylo - MJ i %

dawka, metoda zażycia: donosowo

"set & setting" niewiedza,amatorstwo,ale chec zabawy i wziecia,konkretnie mayday 2004

Byłem baaaardzo wielkim pr0amatorem w dziedzinie"używki". Jedynie byly to napoje z %,papierosów palic nie pale, mj byla,ale super wrazenia na mnie nie zrobila(no pech niestety)i...to wszystko

traktujcie to jak wspomnienia z pierwszego, dziewiczego razu:] totalnego poczatkujacego...

pochodze z malej miejscowosci,gdzie branie raz to juz cpunstwo i cale miasto wie i juz po tobie...ogolnie klimat antyproszkowy,wiec i moja wiedza wowczas bardziej z mediow-filmow,gazet,radia była



Fan muzyki technicznej,jeszcze wtedy nieswiadomie Hardstyle\'u,Schranz tez mi podchodzil,jednak bardziej pojechalm no bo wielka impreza i duzo ludzi i dobrzy DJe(ktorych btw nie znalem,a wiec w tej dziedzinie tez amatorka)...razem z dobrym kumplem i jeszcze dwoma ziomkami uznalismy ze ten MAYDAY to wlasnie ten na ktorego musimy jechac...zreszta zainteresowanie ta muzyka powstalo wlasnie gdzies rok przed nim.

Nic,ale to nic nie zamierzalem,zadnej mysli o dragach

,chec zabawy,wypicia czegokolwiek - tylko tyle...Dzien wczesniej rozmowa z kumpela z forum o zupelnie innym jak i niewaznym temacie-przez gg,na temat imprezy...ona jako juz weteranka cyklu tych imprez mowi - a co bierzesz?

ja zaskoczony - no a co mam brac?o czym w ogole mowisz?

ona ze chyba jestem chory jak chce spedzic MAYDAY bez brania,bo to jest mega rzeznia i nie wytrzymam. no wiec mowie ze zaskoczony jestem,ale nie odmawiam-chetny ze mnie czlek do poznawania nowych rzeczy:) nie padla z jej ust zadna propozycja zalatwienia mi czegos,tylko to ja - ciekawski czlek - spytalem sie czy w sumie nie mogla by mi tego skombinowac,mowi ze ok,no problemos.

nie przejalem sie tym zupelnie,uznalem po prostu ze wezme cos nowego,cos innego niz %,fajnie sie bede bawil na bani i tyle...jakze sie mylilem co do przyszlych doznan tego dnia:]

juz nie bede opisywal jak tam dotarlem,kiedy,o ktorej i reszcie...dojde do sedna sprawy

spotykam sie z nia,rozmawiam,bo nigdy z nia sie nie widzialem,poznaje jej chlopaka,zaczynamy rozmawiac o tym o tamtym,glownie o forum i pierdolach...muzyka napieprza,ciagnie mnie juz wtedy na parkiet,ale bardziej zainteresowany nowo poznana osoba ciagne rozmowe. na koniec na pozegnanie - jej krotki tutorial - wchodze do lazienki do kibelka,wciagam to nosem uzywajac rulonika z banknotu,troche do lewej,troche do prawej - koniec

mysle - eeee,co to za problem,szybka sprawa,zero meczarni z chodzeniem po kolejne piwo:)...w woreczku poza tym malo tego(powiedziala wczesniej mi ze 0,5g wystarczy) wiec bedzie szybko i sprawnie...jeszcze pare opowiastek o tym ze tu jest duzo"tajniakow"na takich imprezach i troche gadki szmatki - no i ja do kumpli spowrotem szukac ich,trzeba w koncu

spotkalem kumpla(a dlugo go szukalem)mowie ze mam to co mialem miec no i musze isc do kibla"zazyc"ten proszek

mowi ze spoko,to on poczeka przy wyjsciu...oftopic-teraz wlasnie,jak to pisze mam ten sam dreszczyk co kiedys:)hehe...wchodze,czuje ze adrenalina mi skoczyla...patrze na te wszystkie kible,gdzie kto jest,a kogo nie ma,no i wchodze...super zajawke chwycilem jak zobaczylem tyle workow na ziemi:D...poczulem sie jako member jakiejs grupy ludzi i zrobilo mi sie razniej:)...balem sie zeby to nie trwalo zbyt dlugo,zeby sie ludzie nie niecierpliwili na zewnatrz,zeby czegos nie"podejrzeli"bo bedzie lipa...w koncu to nieprawne:D...ale jak mowie,wlasnie po zobaczeniu torebek strach minal...

dobra,po koleji - rulonik z 20 zloty,no ale jak to wysypac zeby jakas kreske zrobic - no nie za bardzo...no to mysle-aaa sie bede pieprzyl,wlozylem rulonik do worka,drugi jego koniec do nosa i chlast...uuuuuuuuuuu gorzkoooooooooo i sszzzczzzzyyypiieeeeee...ale mi przeciez jeszcze zostalo no to do drugiej szybko chlast...loooooooo,jakie to mooocne...wtedy staralem sie to z czyms skojarzyc-to uczucie - no i skojarzylem z tymi jakimis inhalatorami do nosa,co sie miete wciaga - bylo podobnie

woreczek wyrzucilem na ziemie,troche tego tam zostalo,kolejny w takim stosie nie sprawial roznicy:)

hepi ide na gore po schodach,spotykam P,mowie ze juz,on ze ok i poszlismy na parkiet...i wlasnie...bylo nie tak jak sobie to wyobrazalem

z mediow gdzies mi siedzialo w glowie ze powinienem miec jakies zwidy...ZUPELNIE NIE WIEM DLACZEGO...ze pewnie bede w melancholijnym klimacie,zawiasy wzrokowe na wszystko,a tu - no nic!!zero...ani jakiejs wiekszej bani,tylko - hm...chec zycia...chec rozmowy na rozne tematy,chec robienia czegos,co juz wielu moich poprzednikow pisalo...ale wtedy nie bylem swiadomy ze to przez proszek - raczej ze mam taki dzien.

I teraz omine duzo rzeczy bo po prostu ich juz nie pamietam,konkretnych uczuc,konkretnych sytuacji...

Ale to co najbardziej mna wstrzasnelo na imprezie:

Dlaczego qrwa kumple ciagle siedza,a ja mam caly czas sile by sie bawic?mowie-P chodz-nie,nogi mnie bola,A chodz - nie bo nogi...no nikt nie chcial isc!!!)a ja - szczyt formy,moge sie bawic i szalec jeszcze lohoooooo...kurde,mam nadzieje ze impreza nie skonczy sie jakos wkrotce,ze jeszcze potrwa dlugo,przeciez jest jeszcze tyle czasu na zabawe,tyle energii do wydatkowania ktora jakos dziwnie we mnie sie zagniezdzila - wtedy wlasnie rozpoznawalem pierwsze objawy srodka ktorego sam zazylem - amfa to nie bania - to ENERGIA...energia i euforia,chec robienia czegos z niczego,z kims kogo nie znasz,gdzies gdzie nie byles,o czasie kiedy zwykle nic nie robisz,byle by mowic,robic,skakac,jesc,pic,chodzic - no kazdy wysilek fizyczny od mrugania okiem,po sprint nie sprawial mi takiej satysfakcji...nigdy nie czulem tak ogromnej wiezi miedzy mna,a innymi uczestnikami tej imprezy...wszyscy sie ciesza,smieja,ABSy mowia przepraszam,jak Cie wezma z bara:D - totalna przyjazn,milosc,uradowanie...

OK,impreza minela,jednak to zmeczenie dalo sie we znaki,jakos poczulem lupanine w miesniach,chec polozenia sie do lozka,odpoczynku

Pomijajac przygody powrotne - w domu ide pod prysznic...i tu pierwszy szok

WACEKGDZIE TY JESTES?????????!!!!!!!!!!!:D

mega,ale to mega szok!!!!schiz,ze mi tak juz zostanie,ze teraz bede pierdolonym impotentem,kurwa zaczynam malego pobudzac - no co jest,przeciez to niemozliwe,zeby sybstancja ktora wywoluje taka energie powodowala zeby fiutek tak drastycznie malal!!(studiuje kierunek zwiazany ze sfera pracy aktorow w KLANIE:D)staralem to sobie wytlumaczyc,jak to moze byc,z alkoholem wiem co i jak dlaczego sie dzieje,ale no o tym nie miale mzielonego pojecia

co dziwne - nagle szok opadl tak szybko jak sie zainicjowal,spoko,pewnie przejdzie,ide spac...wychodze spod prysznica,zebami wystukuje ciagle rytmy ktore szly na imprezie,cholera - dziwne uczucie,wykapalem sie a jakbym sie pocil...dziwne:|...wlaze do lozka,leze spac,w koncu 7,to gdzies pospie do 13 pewnie...no ale wlasnie.....

SPAC!!!!!!

gdzieee tam,spanie nie bylo laskawe i nie nadeszlo...za to zebami umilalem sobie czas,uderzenia brzmialy prawie jak kicki,bassy,crashe,hihaty,snare\'y,fxy i cala reszta..jednym slowem maszyna do tworzenia muzyki w ustach-fajna sprawa:]

wnet - stuknalem sobie znowu zebami i zrobilo sie 13 na zegarku...hmmm...czy to mozliwe?ze nie przespalem calej nocy a czuje sie jak skowronek??...no bylo to dziwne,lecz zlekcewazylem to...pojechalem wieczorem do domu wlasciwego,pamietam tylko ze staruszka powiedziala ze cos nie tak mam z oczami i ze pewnie pobalowalem wczoraj,ale nie przejalem sie tym...

No i to by bylo na tyle co do calego przezycia...



W domu szybko na net,gogle i amfetamina...wtedy tez sie dowiedzialem co i jak,dlaczego nie czuc zmeczenia,dopamina,serotonina i cala historie cioci amfy poznalem:]



Co do zmian w moim zyciu - szybko poczulem,ze wkrotce kolejna impreza na ktorej musze sie zjawic,bo mayday bylo istnym rajem i na ktorej mozna by bylo zazyc proszek...poltora miesiaca pozniej na imrpezie w kibelku - dokladnie to samo,dokladnie ten sam opis zazycia i znowu euforia i wspaniala muzyka...jednym slowem-zaczelo sie



Imprezy sie mnozyly,ale i moja wiedza o amfie sie powiekszala...czytalem na necie duzo,duzo na hyperreal,duzo z opowiadan znajomych,kumpli...olalem totalnie media,bo tam wiedza jest beznadziejna,po prostu proszki sa be i nie ma bata by cos to zmienilo...

I musze powiedziec ze zmienilo to wydarzenie tylko jedno - ze teraz sobie moze wezme na imprezie co 1,5 czasami 2 miesiace...pobawie sie bo nie bede sie czul zmeczony,impreza na pewno bedzie zaliczona do udanych...przeciez w koncu to uzywka,a wszystko jest dla ludzi,to jak masz powod by wziac - to mozna wziac...jedak brania dzien w dzien nie wyobrazam sobie...czytalem i o tym jak ogromne sieje spustoszenie w organizmie,widzialem kumpele ktora byla po tygodniowym rally trophy-efekt byl nieciekawy...uznalem ze mozna wziac-ale tylko na imprezie...na niczym wiecej...inna sposobnosc nie ma racji bytu,minelo juz prawie rok,a ja wzialem do tej pory 6 razy w zyciu...starcza mi bez problemowo pol grama i jeszcze mi zostaje na dnie duzo,bo juz nie moge wiecej...stad wniosek ze nalezy brac rzadko,wowczas proces tolerancji postepuje z mniejszym nasileniem,badz w ogole...

dla mnie proszek to tylko i wylacznie dobry argument na jedna z cyklu imprez, na ktore chodze,odbywaja sie one srednio co 2 miesiace,ale i zdarzaly sie 3 w miesiacu,jednak nie wzialem na wszystkich a tylko na jednej,bo ustalilem sobie by byl to okres dluzszy niz miesiac miedzy braniami...zreszta nawet na to nie zwracalem uwagi,samo sie tak dzialo

i na koniec - trzeba brac z glowa...trzeba brac z JAKIEGOS POWODU...nie dlatego ze jest fanie,tylko zeby miec powod- potrzebny duzy naklad energii...co prawda dla mnie jest to wlasnie impreza,nie widze sensu nie meczenia sie przy trzepaniu dywanu:Dczy zmywaniu naczyn:Dczy juz chocby graniu w pile:D:D:D...no i nie przesadzic...przezyc zejscie,najlepiej z innymi towarzyszami brania,zawsze to lepiej,postarac sie by jak najmniej osob cie widzialo,zadbac o duzy okres czasu na reborning i jest ok...nie mam zadnego nalogu psychicznego...nastepna impreza zapowiada sie byc spedzona na mocnej kawie i kilku red bullach...i jestem dobrej mysli

Wystarczy byc mocnym i ustalic sobie zasady - wtedy nie ma nic lepszego jak pojscie sobie na ugode parze- amfie i mnie:)Ale w to ja w tym zwiazku rzadze.Pozdro ci co mysla;)



Jezeli bede chcial cos jeszcze dopisac,to walne to w commentsach

Ps-Sądzę że będzie trzeba spróbować czegoś z listy na hyperze;)...

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media