Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwszy test benzydaminy

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
1,5 g
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Późny wieczór, początek nocy. Własny pokój, cisza i spokój, nastrój pozytywny bo dopiero co wróciłem z pracy a następne kilka dni mam wolne.
Wiek:
22 lat
Doświadczenie:
Alkohol, marihuana, grzybki psylocybinowe, DXM

pierwszy test benzydaminy

Zacznę od tego, że dobrych parę lat temu usłyszałem o nastolatkach ćpających lek do irygacji pochwy. Nie obeszło mnie to zupełnie, ot taka informacja jak każda inna. Jednak kowal losu uderzył w swoje kowadło i nadszedł dzień (a raczej noc). Prawdę mówiąc miałem ułatwione zadanie, bo znalazłem w domu trzy saszetki. Gdyby nie to, to raczej nieprędko wybrałbym się do apteki, bo nie miałem aż takiego parcia.

Kolejna rzecz - ekstrakcja. W mojej opinii robiłem to dobrze, jednak efekty nie były zadowalające - benzydamina pokryła całkiem dużą powierzchnię chusteczki higienicznej. W zasadzie spodziewałem się, że za moment chusteczka nie wytrzyma i pęknie wracając do punktu wyjścia. Na szczęście tak się nie stało.

Jest godzina 23.25. Czas zapiąć pasy i przygotować się na nieznane. I tu zaczęły się schody. Popełniłem jeden z najbardziej obleśnych akcji w moim życiu - zjadłem całą chusteczkę razem z proszkiem po ekstrakcji. Było tego za dużo i nie chciało mi się zeskrobywać dokładnie. Smak był naprawdę okropny, kiedy połykałem miałem odruchy wymiotne, jednak udało się zjeść. Od razu po konsumpcji zdrętwiał mi język.

Idę do swojego pokoju, kładę się na łóżku i włączam ulubione przy takich okazjach jutubowe składanki z psychodeliczno-czilałtową muzyką.

O północy, czyli 35 minut po spożyciu zauważam delikatne pierwsze efekty. Czuję jakieś dziwne uczucie w okolicy czoła i prawego oka, ale mimo wszystko było to całkiem przyjemne. Wzrok zmienia się, zaczynam widzieć "szybciej", mam lekkie zawroty głowy kiedy dynamicznie nią poruszam. Zauważam też zmianę w chodzeniu. Coś niby już jest, ale kładę się z powrotem i czekam na lepsze efekty.

Pół godziny później pojawiają się pierwsze halucynacje. Widzę z okna jakiegoś gościa stojącego przy budynku, rusza się, więc żyje. Otóż nie, kiedy się skupiłem zobaczyłem, że nikogo tam nie ma, jedynie światło z okna. Ogromne topole rozmawiają ze sobą, żartują i podają sobie liściaste ręce. W muzyce, którą znam, zaczynam słyszeć nowe dźwięki, których przedtem nie dostrzegłem. W ogóle mam wrażenie, że benzydamina poprawia słuch. Słyszę nawet dalekie dźwięki, których normalnie bym nie usłyszał. Jednak jestem zawiedziony, nie słucham muzyki całym sobą, a jedynie czuję słuchawki w uszach. W tym przypadku nawet deks jest lepszy. Z drugiej strony zaletą tego specyfiku są halucynacje, w zasadzie jak się zastanowię to nigdy nie przeżyłem czegoś takiego.

Małe, czarne plamki na ścianie, prawdopodobnie od zabitej muchy, zmieniły się w obiekty 3D. Co gorsza były to pajęczyny i jeden nieszkodliwy pająk. Całkiem mocno w to uwierzyłem, jednak pomyślałem trzeźwo - przecież ja tu śpię, nie może tu być takiego syfu z dnia na dzień. Kiedy uporałem się już z "pajęczynami" zza łóżka wyszedł ogromny robak. Nie wiem co to było, ale biegł w moją stronę, przestraszyłem się całkiem nieźle, ale znowu pomyślałem o tym co przed chwilą napisałem. Słyszę też z komputera cichy dźwięk męskiego głosu - coś jakby wywiad, tylko że nic wtedy nie było na nim włączone. Od czasu do czasu drgają mi ręce i palce. Nie mogę nad tym zapanować. Kolejny robak wyszedł z lampy sufitowej i po ścianach prosto do mojego łóżka. Tym razem nie podejmuję już żadnych zadań, niech sobie idzie dokąd chce. Nie boję się (jeszcze), wiem że to wszystko to wyłącznie halucynacje. Lampa sufitowa zaczyna się ruszać, zauważyłem też kłopoty z pamięcią. Nie pamiętam o czym myślałem minutę wcześniej i co miałem w związku z tym zrobić. Tymczasem na parapecie pojawia się kolejny robaczek, który okazał się być kulką z tkaniny z jakiejś koszulki.

Spędziłem jeszcze czas na grzebaniu w internecie i szukania nowych wizualizacji. Ostatecznie poszedłem spać o 4.00 rano, bo kompletnie nie chciało mi się spać. Jednak wtedy też nie było lepiej - skończyło się na nieprzespanej nocy. Teraz jest 8:30 następnego dnia i ciągle mam lekkie problemy z normalnym chodzeniem, w oczach już nie mam żadnych kolorowych plamek, śniadanie słabe bo nadal nie jestem zbyt głodny, choć zaczynam już czuć brak jedzenia. Wszystko powoli wraca do normy.

***

Może ktoś zna odpowiedź na pytanie dlaczego w trakcie tripowania widzi się różnego rodzaju owady? Zauważyłem to w raportach innych użytkowników - często pojawia się ten motyw.

Zna ktoś dobre metody na konsumpcję Tantum Rosa, tak by maksymalnie nadawał się do spożycia bez odruchów wymiotnych?

Przypomniało mi się też z raportów innych osób, że widzieli oni za sobą jakieś przerażające postacie. Akurat stałem przy oknie i zacząłem się w nie wpatrywać. Po krótkiej chwili faktycznie zobaczyłem starszego pana w garniturze, całkowicie poparzoną głową i jego okrutny uśmiech. Nie przestraszyłem się, spojrzałem gdzie indziej i pan zniknął.

No i na koniec polecam do wszelakich podróży:

https://www.youtube.com/watch?v=0yMZ-04ud_Q

Ocena: 

Odpowiedzi

Dziwie się że udało ci się połknąć ten proszek, strasznie słone to jest. Żeby sie nie porzygać to wbijasz to do kapsułek pustych i łykasz :) Raport wyszedł ci fajnie, pisz więcej. 
 

know your source, know your subtance, know your mind

Dzięki :) Tymczasem postanowiłem, że jednak nie tknę więcej tego specyfiku. Halucynacje nawet ciekawe, ale jak dla mnie nie warte długiej walki z bezsennością, brakiem apetytu i totalnym rozkojarzeniem.

I słusznie, benzydamina to straszny syf

Fajnie, luźno napisany raport. Ciekawe właśnie dlaczego te wszystkie robaki, pająki, postacie się pojawiają. Dlaczego akurat rzeczy, które miałyby wywołać w nas strach/panikę/obrzydzenie. Mi dodatkowo szczury do zacienionych kątów pokoju wbiegały, a śmietniki w parku były właśnie mężczyznami w garniturach idącymi w moją stronę. Dodatkowo idąc ulicami nocnego cichego miasta słyszałem za sobą czyjeś kroki. Mimo właśnie, że to ciekawe przeżycie, to spróbowałem jedyny raz kilka lat temu i ani razu do niego nie wróciłem. Nie, żeby mnie jakoś to doświadczenie odrzuciło, wręcz przeciwnie, bo mi się spodobało, ale dlatego, że szkoda tego całego zachodu, babrania się z tym.

Hej Deplecja,
Pisałaś mi na maila. Odpisałem Ci jednak mi nie odpowiadasz (pewnie na niego nie wchodzisz :D)
Prosiłbym więc o kontakt.
Pozdrawiam serdecznie 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media