Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

z natury w kosmos

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
18mg 4-ACO-DMT
70mg MXE
Z 2 gramy Holenderskiego weedu, najlepsze jakościowo.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Holenderskie, sobotnie popołudnie, wróciłem do mieszkania po 6 godzinach pracy, całkiem zdolny fizycznie i dobrze nastawiony, aby poznać 4-Aco-DMT. Moj wspólokator przyprowadził ziomka z miasta, który tak jak ja lubi odmienne stany świadomości, więc chłopakom zrobiłem po 40mg metoksetaminy, a sam...
Wiek:
24 lat
Doświadczenie:
Marihuana- nieprzerwanie od jakichś 2 lat (gram dziennie w górę)
Alko
Nikotyna
Kofeina
Gurarana
Amfetamina
Metaamfetamina
Kokaina
Extasy
MDMA
25C-Nbome
25I-Nbome
LSD
Trufle
Szałwia wieszcza
Metoksetamina
4-HO-MET
Etizolam
Mefedron
Brefedron
Pentedron
Acodin
Benzydamina

raporty infineck

z natury w kosmos

 

T=0. Wrzucam na wagę 18mg tryptaminy, połykam, popijam. Wchodzę pod prysznic.

T+30min. Dołączam do współtripowiczów. Zaczynają się jakieś wizuale, zaczyna się robić psychodelicznie, współtripowiczom, nazwijmy ich B i P zaczyna ładować się MXE. B zna to uczucie, dla P jest to nowe doznanie, ale bawi sie dobrze. Ja natomiast po 15 minutach idę się położyć, czuję się fatalnie, raz wymiotuję, ale mam pewnosc ze cala tryptamina juz sie rozpuscila w żoladku. Rozważam zjedzenie Etizolamu, żeby przerwać to gówno. Idę się położyć.

T+1,5h. Tryptamina weszła. Wychodze do chlopakow, ktorzy graja na konsoli i ‘medytuja’. Ok, zaczynam gadke, jestem porobiony, ale nie tak bardzo jak po mahomecie. Gadam z nimi, generalnie o dragach, ale jest spoko. Oferuję się, że pojdę do koleżanki po kabel do Ipoda, zeby P mogl poznac unikalnosc zdysocjowanej muzyki. Pada deszcz, intensywnie grubymi kroplami, nie wiem czemu nie zabieram bluzy. Jak sie okazuje to była najlepsza decyzja jaka moglem podjąć.
T+2h. Wychodzę z bungala. Nagle czuję się jak bym po raz pierwszy wyszedł na dwór. Niesamowite. Chmury są szare jak nigdy, drzewa są wręcz szafirowo zielone, do tego ciepły deszcz na skórze, uczucie, że przyroda jest czymś, czego nie można lekcewarzyć. Zaparło mi dech w piersiach. Po raz czułem się jak każda kropla, każdy, układający się w trójwymiarowe wzory i głębokie fraktale liść, unikalny, jeden, ale działający tylko jako element systemu. Doceniam całym sobą moc tryptaminki, uczucie (nie wizuale), jest niesamowite. Pierwsze, dziewicze spojżenie na świat. Mam 50 metrów po kabel, ale wchodzę tam cały mokry. Było warto, zawijam kabel, wychodzę do siebie.  Wcale mi się nie spieszy i delektuję się każdym krokiem.

T+2 ¼h. Wchodzę do bungalowu (muszę dodawać, że przemoczony do suchej nitki?), metoksatominowcy siedzą i czilują, ja natomiast zajarany jak małolat opowiadam im o wszystkim. Przez następną godzinę zajmuję miejsce na progu i gapię się na deszcz i chmury. Dotykam trawy, delektuję się zchodzącym już peakiem. Joint z Cheese Haze’a łagodzi wyalienowanie i dołączam do melanżowników na stałe.

T+3h. Metka zchodzi moim współtripowiczom, peak z 4-Aco-DMT trzyma się całkiem nieźle, ale powoli blednie. Co by sobota nie skończyła się zbyt wcześnie, oferuję kolegom kolejną dawkę metki. Robię 2 porcje po 40mg, sam natomiast zarzucam 70.
T+3 3/4h. Metoksetamina ładuję się całkiem mocno, waga chyba przwala, bo M nie wie jak się nazywa. Nagle, ze znajomego metkowego mrowienia wyłania się obuch siekiery i uderza mnie prosto w głowę. Czuję się zagubiony, więc odpalam mój prywatny przewodnik po dysocjacyjnym realmie – Burial. Piewsze dźwięki elektroniki z wysp brytyjskich pozwalają mi na odzyskanie koncentracji i spokoju (Buriala słuchałem na moich pierwszych dyso-tripach, mam do niej zaufanie, gdyż zawsze działała jak panaceum gdy zaczynałem panikować). Zamykam oczy. Moje zmysły odpływają, zostaje sam słuch. Na zamknietych oczach wizuale są nowe, unikalne. Układają się w różowo, fioletowo, niebieskie wzory z jasnymi punktami, co sprawia, że czuję się jakbym przeniósł się w przestrzeń kosmiczną. Ogłądam gwiazdy i mgławice, towarzyszy mi poczucie przemieszczenia. O dziwo nie plącze się w myslach, jestem spokojny, zrelaksowany. Tryptamina dodała arylcykloheksaminie wizuali, oraz zmieniło ogółne odczucie substancji. Jeżeli sama MXE jest indywidualna, 4-Aco-DMT globalne, mix tych dwóch substancji wywala wprost w okolice K-Paxa.

T+6. Po czasie metka zchodzi, zostawiając zjazd, chodź nie mocny. Do końca wieczoru raczymy się Cheese Hazem oraz Amnezją, popijając Amstela (Holenderski browar), później ktoś przyszedł z flaszką Jim Beama, ale po kilku drinkach poszedłem spać.

 

T+14h. Na drugi dzień opcja bunkier. Czuje się wypłukany z serotoniny i zostaję w łóżku cały dzień. Trawka łagodzi bałagan w głowie.

Ocena: 

Odpowiedzi

Hmmm... A rozwiniesz? Napiszesz więcej o swoich przeżyciach? Jest trochę za mało jak na raport, ale początek dobry.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media