Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

rzeź

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
2 saszetki tantum rosa bez ekstrakcji
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Jak zwykle podniecenie i ciekawość przed zarzuceniem czegoś nowego, nastrój pozytywny. Miejsca: Dom koleżanki, początkowo ja + 3 kumpli i 2 koleżanki, potem kumple się zwinęli zostaliśmy we 3 (na dole brat koleżanki robił grubą imprezę). Ogólnie decyzja podjęta w 5 minut (niespodziewanie możliwość nie wrócenia do domu na noc) aczkolwiek do bezny przygotowywałem się już od jakiegoś czasu.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Alko, MJ, amfetamina, DXM(dawki do 675mg), DragonFly, Efederyna(tussipect), Continius(morfina), Żarnowiec, Relanium... może coś jeszcze nie pamiętam.

rzeź

Ok. Godziny 21:00 rozpuściłem 2 saszetki w połowie kubka wody (jak się potem dowiedziałem troche za dużo tej wody dałem ale nieistotne) 
Dużo się nasłuchałem o paskudnym smaku benzy, jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia – oczywiście paskudny ale nie taki zły jak sobie wyobrażałem. Miałem na zagryzanie zrobioną zupkę chińską – pomysł okazał się spalony do zupka była słona, a słone rzeczy to ostatnie na co miałem ochotę po wypiciu 1/3 szklanki. 
Otworzyłem więc piwo (kupiłem sobie 1 na zapitę) – wypiłem trochę , ale okazało się że ono też nie zabija słonego smaku w ryju . Szybko wyskoczyłem do sklepu, kupiłem pepsi i to był dobry pomysł  pepsi zabiła słony smak w ustach  
Do 21 30 wypiłem resztę specyfiku (w sumie na 3 podejścia lecz po 2 na chwilę mnie zmuliło i musiałem zrobić chwilę przerwy). Smak z każdym łykiem był coraz gorszy : p 

22:00 zaczynam mieć wrażanie że trochę wyraźniej wszystko widzę, że kolory są ostrzejsze, po chwili efekt ten nasila się, więc już ucieszony jestem że wchodzi. 
~22:15 pierwszy halun – wpatrywałem się w maskotkę na szafie nagle zaczęła drżeć i podleciała kilka cm do góry i spadła. Ucieszony opowiedziałem o tym fakcie swoim kompanom :] 
~22:30 wpatruję się w dużą niebieską szafkę stojącą naprzeciwko łóżka na którym leżałem. Nagle obraz jakby mi przeskoczył i niebieski kolor zrobił się żywszy, a na szafie pokazało się 4 czy 5 czerwonych robaków które (mimo znacznej odległości) widziałem bardzo wyraźnie. Czerwone robaki po bliższej inspekcji ze strony moich kompanów okazały się zadrapaniami na szafie (oderwaną farbą ). 
~22:40 zaczynam dostrzegać rzeczy których nie dostrzegałem wcześniej – np. nierówny sufit, naderwaną w rogu ściany tapetę, i inne drobiazgi. Co kilka chwil odczuwam jakby coś po mnie łaziło – jakiś robal albo coś – po kilku takich akcjach upewniam się ze to haluny czuciowe, jednak nie potrafię powstrzymać odruchu strącania z siebie tych nieistniejących stworzeń – zaznaczam że to uczucie powtarzało się przez całą fazę z natężeniem ok. raz na 3 minuty : p i przez całą fazę strzepywałem z siebie te robaki. 
23:00 – wpatruję się w szafę przede mną – nagle szafa drży niebieski kolor „odżywa” zmienia odcień. Następnie szafa wydaje się być oknem w chmurach, bo przez to okno widzę niebo i chmury tak jakbym patrzył w niebo. Ten halun trwa dość długo bo kilka minut patrzyłem przez to „okno” 
23:10 – Drzwi od szafy w którą się wciąż wpatruje zaczynają się wypuklać i falować. Zastanawiam się czy mogę już generować haluny, więc myślę o różnych przedmiotach – ku memu zdziwieniu DZIAŁA!  Pomyślałem o jabłku to z materii jakby „zebranej” z szafki powstało jabłko lewitujące na ok. metr nad ziemią. Potem przyszedł mi do głowy magnetofon, i jabłko znikło, a z materii szafy wyłonił się magnetofon. Zaznaczam że te haluny były jeszcze przezroczyste. 
23:15 – zamykam oczy i podziwiam projekcję losowych obrazów – jakiś stojący kubek, jakiś rower, niewiele z nich pamiętam. Pamiętam natomiast że 3-krotnie gwałtownie otwierałem oczy bo przed oczami pojawiała mi się czaszka. Poprosiłem koleżankę aby wyniosła z pokoju czaszkę (serio, ma w domu ludzką czaszkę, przywiezioną lata temu przez jej ciocie z jakiejś wyspy – znaleźną gdzies na plaży ) – wyniosła to trochę mi ulżyło 
23:20 – Patrzę na dywan – wydaje mi się że jakby jakiś gruby wąż pełznął pod nim (tak dywan się wybrzuszał) potem znowu zerkam na szafkę i dostrzegam jak wybrzusza się ona tak jakby ktoś z wielką siłą udarzał w nią od wewnątrz na na drzwiach pozostawały odciski ciosów. 
23:30 – haluny następują już jeden po drugim, opowiem najciekawsze 
cały czas po pokoju latają muchy i ćmy w ilości znaczej  opowiadam swoim kompanom o tym fakcie, a oni zdziwieni odpowiadają że żadnych owadów w pokoju nie ma  
Wstaję z łóżka (przeleżałem na nim do tej pory całą fazę) idę do toalety. Spodziewałem się jakichś akcji po drodze, obyło się jadnak bez rewelacji. Dopiero w drodze powrotnej w łazience spotkałem Hulka (może kojarzy ktoś, taki bohater kreskówki duży i zielony ) 
Był raczej małomówny, lecz podziwiałem go przez kilka chwil tym bardziej że miał cień co mnie nieziernie zaintrygowało . 

Siadam przed oknem – wielkim na całą ścianę i podziwiam ulicę przez okno – nagle dostrzegam jakiś ruch – okazuje się że z góry zleciał nietoperz i przeleciał przed oknem, potem odleciał w dal. Mija kilka sekund i leci kolejny w inną stronę. Zleciało tym sposobem ok. 15-20 nietoperzy, w odstępach kilku sekundowych. Powiedziałem swojej koleżance, że to chyba nieprzyjemne jak ma się gniazdo nietoperzy w dachu  

Kładę się powtórnie na łóżko i wpatruje w błękitną tapetę z fakturą – takimi wypukłościami i kropkami (dobra do obserwacji na różnych środkach już się o tym wielokrotnie przekonywałem). 
Nagle na środku ściany dostrzegam wyraźnie odcinające się drzwi. Myślę „otworzę je siłą woli” i tak się też stało. Za drzwiami od razu było okno – na parapecie stała jakaś roślinka w doniczce. Pomyślałem „Może wyjżę przez to okno?” i tak zrobiłem (wciąż leżąc na wyrku). Za oknem była jakaś polanka czy łączka, zielona trawa, niebieskie niebo, słoneczko przygrzewało, wprost sielski krajobraz. Nagle nie wiadomo jak i kiedy, przenoszę się na tę łąkę, chwilę łażę sobie po tej pięknej zielonej trawce i rozglądam dookoła. 
Po chwili wracam do ciała, i opowiadam co się działo. Nie wiem ile to trwało, ponieważ znajomi zajęci wypijaniem kolejnych browarów nie zauważyli że odpłynąłem  

Kilkakrotnie w jakimś kącie w pokoju przebiegł wielki pająk, ale to raczej motyw niegodny większej uwagi  

Wpatrywałem się w twarze moich znajomych i wyglądali nieco inaczej niż zazwyczaj, poza tym ich twarze były bardzo plastyczne i edytowałem je tak jak chciałem, np. jednemu dorobiłem wielki nos itp. 

~00:00 – haluny wciąż nasilają się. 3 kumple idą do domu, żegnam się z nimi. Życzą mi dobrej fazy i idą. 
Zaczynam rozmawiać z moją przyjaciółką siedzącą na fotelu obok łóżka. Trwa to kilka chwil. Następnie słyszę że ktoś wchodzi do pokoju odwracam się w stronę drzwi a tu ku mojemu zdziwieniu przyjaciółka z którą właśnie rozmawiałem  odwracam się w stronę fotela a ten stoi pusty  

00:15 – Siadam na fotelu przed telewizorem, raczej nie ogarniam sensu oglądanego programu, po prostu wpatruję się w ruchome obrazy. Nagle czuję jakby ktoś we mnie czymś rzucił – odwracam się w kierunku przyjaciółki siedzącej za mną i pytam jej czy rzuciła we mnie czymś. Ona odpowiada że nie. Po chwili sytuacja się powtarza, a ja z wyrzutami do niej, żeby przestała, ona w beke co upewniło mnie że istotnie czymś rzuca. Mija minuta czy dwie, i znowu czuję że mnie rzucila – odwracam się i widzę że trzyma paczkę żelek-dżdżownic  i skumałem się że tym rzuca. Powiedzialem jej żeby już nie rzucała. Wziąłem bluzę bo zrobiło mi się chłodno, za huj nie mogłem znaleźć rękawów. Po kilku chwilach męki jednak ją ubrałem. Otworzyłem kieszenie w bluzie a tu patrzę że mam pełne tych żelek  wziąłem wyjąłem całą garść i rzuciłem na ziemie. 
Rano okazało się że żadnych żelek nie było, a w kieszeniach tez nic nie miałem (MIMO ŻE WYJĄŁEM TE ŻELKI Z KIESZENI I TRZYMAŁEM W RĘKU! ) 

Wpatrywałem się w linie papilarne na swoich dłoniach i zdawały się tak wielkie niczym Wielki Kanion. Wziąłem taką czarną figurkę, jakąś pamiątke z kądśtam – figurka drewniania kobiety cała czarna. Zaskrobałem z figurki plamę wosku (stała koło świeczki) i spojrzałem w wyrzeźbione oczy – nagle zrobił się taki błysk jej twarz zaczęło świecić a w oczodołach pojawiły się plamy wosku. Próbowałem je zeskrobać ale nie dało rady (ciekawe czemu)  

Leżę na łóżku. Nagle obraz podzielił mi się na takie pierścienie (jakby tarcza do rzucania lotek) i skrajne zaczęły się wyłączać – po prostu robiły się czarne. W końcu (przy otwartych oczach) nie widziałem zupełnie nic nagle pojawiła mi się przed oczami postać ubrana w długą czarną szatę – odwrócona tyłem. Potem odwróciła głowę i miała czaszkę zamiast twarzy – potem bum! i znowu wszystko widzę  

Miałem faze na pamięć krótkotrwałą – zaczynałem coś mówić i urywał mi się wątek – nie wiedziałem o czym mówiłem. 

Jak wszyscy poszli spać to przy zamkniętych oczach cały czas słyszałem pukanie do zamkniętych drzwi w pokoju, głosy których nie powinno być, ludzi których tam nie było  

Słyszałem że w szafce koło której leżałem coś się rusza i oddycha  

4:09 – zejście już nie ma halunów wzrokowych. Nagle usłyszałem bicie serca (nie swojego) charakterystyczny mocny bas, potem wolniejszy i wolniejszy aż w końcu stanął. Trochę się przestraszyłem ale szybko mi przeszło. 
Gdy zeszło było mi przykro że już  smugi zostały do 24 h od wrzucenia 

Podsumowanie: 
+ zarąbiste haluny (wzrokowe, czuciowe i słuchowe) 
+ długi trip 
+ generowanie halunów 

- ryje beret i fizycznie (jaka szkoda  ) 
- odwadniasz organizm (wypiłem 2l wody przez całą noc) 
- długie, mało przyjemne zejście 
- smak tantuma 

Czytaj więcej na: http://talk.hyperreal.info/tantum-rze-t14928.html#ixzz1JxWNc6kk

Ocena: 

Odpowiedzi

Widac jestes podatny bardzo na halucynogennosc benzy, bo ja nawet miksujac taka ilosc z DXM mialam jedynie powidoki, w dodatku malo spektakularne. Nie mialabym ochoty na zarzucenie czterech opakowan + DXM, nieco masochistyczne. Moge sobie tylko poczytac. Miales takie dziwne uczucie w glowie? Jakby byla wypelniona gazem... ktory w dodatku wydaje dzwieki i uposledza ruchy.

To było pierwsze podejście, dzisiaj 3 saszetki po ekstrakcji nie robią już aż tak intensywnie. Ale to fakt, jestem podatny, tym bardziej, że rysa po drugim podejściu jest głęboka do dzisiaj i stosuję politykę - benza raz do roku.

[br][br][br][br][i]"Czuję się gwiezdnie"[/i] [br][br]

siemka mam pytanie..

bo mam zamiar spróbować z kolegą Cipacza :D i czy po nim oczy są zakrwione bądź większe źrenice jak po fetce(mniam :D)  :P? i czy można ogarnąć te halucynacje :)?

Skunek

Hej, ja ostatnio wziąłem 2saszety ale niestety średnio mnie porobiło. Z oczami wszystko wporządku, źrenice miałem w normie :)

Mój ulubiony motyw z benzy - rozmawiasz z kimś, odwracasz się a ten ktoś dopiero wchodzi do pokoju ;). Miałam też tak z rozmową przez telefon - opowiadałam coś koleżance, potem chwila konsternacji, ogarnięcia, sprawdzam komórkę a tu żadnego połączenia odebranego, wybranego, nic. Mocna schiza. Czytając Twój TR zaczęły mi się przypominać moje fazy po tantum. Chyba zdecyduję się w najbliższym czasie na powtórkę, z tymże na pewno zredukuję dawkę, bo z tego co czytam, większość osób reaguje już po 2-3 saszetkach, ja wzięłam sześć i było to raczej przesadą ;). Pozdrawiam.

___________________________
'And you know I'm fine
but I hear those voices at night'

Polecacie, czy nie? :) 

Endi

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media