Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwszy taki mindfuck

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Chemia:
Apteka:
Dawkowanie:
mix 1 i 1/3 papiera dragonfly + 300 mg dexa + dużo palenia (z dagą która wzmacnia działanie thc) na prawie pusty żołądek - to miał być melanż życia
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
wolna chata - perspektywa odkrycia czegoś nowego - ja i 4 kumpli - V który tylko pali i S który pali i wrzuca 4 saszety benzy (ekstrakcja)
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Alko, MJ, Dex, Żarnowiec, Continius, Feta, Tussipect i cośtam jeszcze

pierwszy taki mindfuck

Zaczynamy: 
Przychodzi do mnie V. 
12:00 leci połówka papiera zapijana na pusty żołądek zdrową ilością coli i pierwsze dwa nabicia palenia 
12:40 odrobina zmiana płynności postrzegania obrazu - a może tylko wkręt? 
13:00 idziemy do apteki po aco i do sklepu po browar 
13:30 wrzucamy aco - przez pierwsze kilkanaście minut wrzucam 10, potem dochodzi w międzyczasie (przez ok. godzinę) kolejne 10 czyli w sumie 300 mg 
13:40-13:50 - ewidentne drobne haluny - ruchy firanek delikatne poruszanie się przedmiotów na które się nie patrzysz 
14:00 wrzucam 3 / 4 papiera i wychodzę na chwilę na dwór - a tam inny świat 
wszystko żyje i oddycha - nawet ciepłe letnie powietrze które leci mi na twarz jest pełne pozytywnej energii i życia - spotykamy się z panem S. Pan V mówi że ja już jestem zajebany i że to dopiero początek. Wracamy do mnie. 

~międzyczas 
przychodzą dwaj jeszcze dwaj kumple K i R - raczej żeby posiedzieć niż cokolwiek wrzucać - wypijają piwo i gadają z nami - póki co w mojej głowie jest cisza przed burzą pełną napięcia i niezdrowego podniecenia z oczekiwaniem co dalej 

15:00 nabicie albo dwa później - totalny rozpiździel myślowy - powoli zaczynam się gubić w halucynacjach. Mieszkanie zatraciło proporcje - niektóre pomieszczenia są większe albo dłuższe. Każde ma inny klimat - w jednym jest włączona tripująca muzyka w drugim otwarte na świat okno, w innym siedzą ludzie i palą. Wszędzie jest pełno życia. Obraz zaczyna się totalnie deformować - za oczami pozostają smugi i powoli zaczynam generować halucynacje - na razie jednak nie są na tyle silne abym mógł się nimi bardziej zainteresować - więc pogrążam się w zakamarkach umysłu  
16:00 efekty wciąż przybierają na sile - halucynacje powoli zaczynają dominować we wszystkim co widzę. 
Beznadziejny brak kontroli - siedząc w jednym pokoju myślę że warto by wpaść do kuchni - zastanawiam się nad tym kilka sekund i po chwili jestem w kuchni, nawet nie wiedząc kiedy wstałem ani kiedy wyszedłem z sąsiedniego pokoju. 
W głowie zaczynają mi się robić dziwne okna - przy zamkniętych oczach widzę niby "okna" jak w Windowsie i każde z nich to oddzielne pomieszczenie u mnie w domu - taki monitoring we łbie xD 
17:00 ku memu przerażeniu wszystko wciąż przybiera na sile a ja jestem coraz bliższy zatraceniu się w tym wszystkim... Nie mogę znaleźć sobie miejsca. 

Wg relacji osób które mnie obserwowały w tym czasie byłem idealnym pacjentem nadającym się do psychatryka - łapałem się za głowę szeptałem coś do siebie i gadałem dziwne rzeczy - jednak cały czas wiedziałem co się dzieje dookoła. Przy świadomości trzymała mnie paranoja że jak zasnę to coś się stanie w chacie i będzie jakiś przypał. 

Między godziną 18-19 - przebłyski tego co się działo - kolejne palenie - pan S i V zmontowali wiadro i szykują się do ściągnięcia tłoka - zaciekawiony wchodzę do łazienki poobserwować co robią 
Kumple R i K wyszli po piwo. Kilka minut po ich wyjściu dzwoni dzwonek do drzwi. Patrzę przez wizjer i widzę moich 2 kumpli jak wychodzą od sąsiadki. Zadaje więc sobie pytanie " co oni robią u mojej sąsiadki" a potem kolejne jeszcze ciekawsze, "jak oni zadzwonili do drzwi będąc jeszcze u sąsiadki??" 
Bang - kolejny urywek - siedzę w kuchni - coś piję, Bang korytarz - słyszę dźwięk lejącej się wody w łazience - paranoja i kolejny wkręt - woda leje się do sąsiadów oni wkurzeni przychodzą do mojego mieszkania i dobijają się - mam dwa wyjścia - nie otworzyć i wezwą psiarnie albo otworzyć i zobaczyć ładnie zrobioną ekipę i zadymioną chałupę - w natłoku tych myśli które przeleciały przez moją głowę w kilka sekund prawie usłyszałem dźwięk dzwonka do drzwi. 
Fang - kolejny wkręt - ktoś dzwoni do domofonu - podchodzę do niego i zamiast go odebrać zaczynam od razu nawijać - "nie dziękuję - do widzenia" czy coś w ten deseń 
Bang - pan R zabiera torbę ze śmieciami i mówi że musi cisnąc gdzieś tam - pan K chyba nieźle się bawi i zostaje z nami. 

Mam takie chwile przebudzenia - niby cały czas zrobiony tak samo, lecz mam chwile paniki i psychoz oraz chwile chilloutowe w których sobie odpoczywam. Te nastroje zmieniają się co kilka sekund. 
Wychodzę na korytarz - jest potwornie długi i wąski (kurwa przecież ma 3 metry długości i normalnie przechodzi nim luźno dwie osoby biorąc pod uwagę szerokość) 
Dostaję się do kibla. Spoglądam w głąb muszli o czuję jakbym wyskoczył z siebie. Moje myśli spadły gdzieś w głąb muszli a oczy cofnęły o metr do tyłu - obraz jakbym patrzył z kamery podwieszonej pod sufit w kiblu + totalnie zatracona perspektywa. Nagle tapeta w kiblu ożywa i wszystkie wzorki na niej zaczynają płynnie poruszać się wokoło mnie. Wszelkie płaszczyzny odkształcają się - kibel przechyla się w prawo cała podłoga nachyla się w lewo. Półka wisząca na ścianie jeszcze pod innym kątem. Łapię się ściany, lecz tylko na chwilę by odzyskać równowagę i otwieram drzwi od kibla. Między podłogą w kiblu a korytarzem zrobiła się niezła wyrwa - zauważam - istotnie pojawił się pewien stopień którego z pewnością nie było wcześniej. Tak jakby cała toaleta opadła z ćwierć metra w dół - zastanawiam się tylko - "co powiem rodzicom jak wrócą?! " i po chwili wszystko wraca do normy. 

Pan S musi wracać do siebie - pan V na chwilę wychodzi aby go odprowadzić na peron. Zostaję w domu z panem K. Zaczynam opowiadać mu o swoich odczuciach, ale chwilę potem rezygnuję - stwierdzam że są zbyt złożone i nie znam słów aby wyrazić to co się ze mną dzieje. Faza powoli zaczyna mnie męczyć. Jedynek z zadowoleniem zauważam że efekty w końcu przestały przybierać na sile (ooo jak fajnie!  po 6-7 godzinach siekiery xD) 
Powoli zaczynamy ogarniać w chacie. Nawet nie wygląda tak źle jak myślałem  brak zniszczeń  
Wraca Pan V. Wszyscy siedzimy w pokoju. Oglądamy film. Po kilku minutach zejdę sobie sprawę że to "epoka lodowcowa" którą już kiedyś widziałem. Jednak nie mogę sobie przypomnieć o co tam chodziło. Wszystkie sceny wydają się znajome - po kilku chwilach zaczynają się powtarzać (tak mi się przynajmniej wydaje) 
Po kilku kolejnych minutach mimo ciągłego braku zrozumienia filmu oddaję się w całości oglądaniu go i zdaję sobie sprawę że wszyscy ci bohaterowie opowiadają ważną historie - a co najważniejsze - opowiadają ją bezpośrednio mi  
Po 19 zaczynają się jakieś półtorej godziny nieustannych efektów deja'vu - wszystko co się dzieje już było. Odzyskuję spokój - jestem świadom że ze wszystkim sobie poradzę i że nic złego się nie stanie. 

Siedzimy w milczeniu pochłonięci filmem. Gdy nadchodzi śmieszny moment, zamiast się samemu śmiać odwracam się popatrzeć jak się śmieją moi znajomi - po ok. 10 odwróceniu się zaczynam się zastanawiać czy śmieszą ich te same momenty co mnie bo na ich twarzach nie ma ani śladu uśmiechu. 
Powoli zaczyna się zbierać pan K więc żegnamy go i zaopatrujemy w kolejną porcję odpadków - na drogę  
Zastanawiam się na możliwością wytrzeźwienia chociaż odrobinę. Decyduje się na prysznic. Wchodzę do łazienki potem pod prysznic. Nagle myśl "Kur!@ co ja robię pod tym prysznicem?! Wychodzę. Zarzucam ręcznik na plecy i znowu - przecież chciałeś wytrzeźwieć. No to wracam do wanny. Potem powtórka dokładnie to samo - wychodzę i po chwili wchodzę z powrotem już bardziej zdecydowany  
Przed wyjściem z łazienki spoglądam w lustro - już z da lego widzę zaćpany ryj i powiększające/ pomniejszające się co chwilę źrenice (ten efekt trzyma mnie jeszcze jak to piszę czyli ok. 32 h po wrzuceniu) 
Nagle orientuje się ze mogę generować haluny - tzn mogę dowolnie i wg uznania deformować swoje odbicie. A więc bawię się przez chwilę w ten sposób. Najciekawiej było gdy zmieniłem całego siebie w takie wielkie karczycho napakowane  ale po chwili wszystko wróciło do normy. Zdecydowałem się wrócić do pana V i skończyć oglądać film. 
Ok. godziny 22 zaczynam być mocno zmęczony psychicznie - mam ochotę na chwilę zapaść w sen, lecz nie po to aby odpocząć ale po to by na chwilę wyłączyć myślenie - aby przez kila chwil we łbie nie roiły mi się psychiczne myśli. 
Zaczyna się robić ciemno, decyduję się na próbę zaśnięcia - po chwili rezygnuje jednak - bezsensu - bez fizycznego zmęczenia nie dam rady zasnąć. 
Jednak godzinę później wyłączamy TV i decyduję się pójść do łóżka bez znaczenia czy zasnę czy nie. Przez kolejne godziny (przez jakieś 8 - 9 h) męczę się walcząc z psychozami i marząc aby mi zeszło... Już nie miałem siły. 
Znośnie zaczęło się robić od 4 nad ranem. 

Podsumowanie: 
Nie żałuję, ale nie spieszy mi się z wrzuceniem tego ponownie. Trip bardzo męczący, jednak warto zobaczyć jak można nagiąć rzeczywistość. 
Ponadto mija właśnie 40 godzina od wrzucenia a ja wciąż mam delikatne efekty  
Przepraszam za nieco chaotyczny opis ale Trip był spisany bezpośrednio na zjeździe, i mimo tego że wydaje wam się niesamowity to to wszystko prawda xD

Czytaj więcej na: http://talk.hyperreal.info/300mg-dex-dragonfly-thc-t14217.html#ixzz1JxY3Tlnw

Ocena: 

Odpowiedzi

Uuuuch, że też się nie boicie brać jeszcze tego dragonflaja...

To jest akurat bardzo stara przygoda, ale zdarza mi się jeszcze czasem bdf jeść, ostatni raz we wrześniu :)

[br][br][br][br][i]"Czuję się gwiezdnie"[/i] [br][br]

Fajniutki Trip. 
Podobał mi się motyw z lustrem.  40 godzinny trip to jednak przesada. Dla mnie 12 jest już za dużo. Najbardziej podobają mi się substancje działające 3-6. 

Czy przy kolejnych przygodach z BDF też miałeś takie nieprzyjemne wkręty?  

Jadłem bdf tylko dwukrotnie, następny raz 2 lata później i tak - były mięsne wkręty, ale ograniczone alkiem, kodą i duuuużą ilością marihuany

[br][br][br][br][i]"Czuję się gwiezdnie"[/i] [br][br]

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media