Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ciekawe przeżycie...

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Apteka:
Dawkowanie:
Acodim - 45 tabsów po pięć co pięć minutek
Papierosy - pół paki
Maria - lol
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
22 lat

raporty matecky

ciekawe przeżycie...

Wychodzę z pracy około 18... Idąc ulicą rozmyślam nad tym jak, gdzie, czym i za ile... 

 

Wiele czasu nie miałem, gdyż za kilkadziesiąt minut miałem autosan do innego miasta (45km) więc plan musiał być szybki lecz konkretny. Kilka dni wcześniej z kumplem nawinęła się gadka apropo DXM, a konkretnie o Acodinie. Na ten czas zupełną abstrakcją dla mnie było użycie tego na sobie, lecz po kilku chwilach i telefonie do przyjaciela z podstawowymi informacjami postanowiłem spróbować. 

 

Pierwsze moje kroki zostały skierowane w strone apteki całodobowej, gdyż o tej porze tylko takowe były dostępne. Bez problemu dostałem pudełeczko z zawartością 30 tabsów. Kolejna apteka to samo. Nie można kupować w jednym miejscu dwóch pudełek, bo panie farmaceutki nie chcą sprzedawać, wiedząc co się może święcić. 

 

Po zakupie udałe się do aytobusu i ruszyłęm w drogę. 

 

Dom. Sam.... współlokatorka na imprezie. Myślę sobię : całkiem spoko klimat. Skitrana MJ, kilka bornów, pety  i .... Kuba Wojewódzki za godzinkę. Myślę sobię muszę zdarzyć. Z wcześniej zebranych informacji dowiedziałęm się, że DXM działą po mniej więcej 40 minutach.

 

Położywszy się przed telewizorem z gotowym lolkiem, bronxami, fajkami  i oczywiście acodinem włączyłem tv i zacząłem dawkować po 5 tabsów co 5 minut... w międzyczasie lolek i piwko. minęło nieco ponad pół godziny. Zaczyna się. Swędzenie całego ciała w pewnym momencie zdawało się nie do opanowania. Uczucie rosnących włosów i wrażenie jakby całe mrowisko starało się wydostać z mojego ciała. Zaczyna się Kuba, a gość nie mógł mi się chyba lepszy przytrafić - Maryjusz z kabaretu łowcy.b. Gdy tylko go ujrzalem zacząłem się śmiać jak dziecko z lekko wykrzywionymi kończynami i dalej trwającym dziwnym uczuciem mrowienia na calym ciele. Zapowiadał się całkiem ciekawy wieczór. . . 

 

Po krotkim czasie mrowienie ustało a zaczęły sie zawroty, uczucie otumanienia i jakby lekkiego paraliżu. Zachciało mi się rzygać ale jakoś dałem radę. Zapalając papierosa poczułem jakbym połykał dym z palącej sie stodoły. Jak szybko zapaliłem tak szybko zgasiłem. Oczy mi wariowały. Zachciało mi się siku ale jakoś mi się ciężko wstawało. Gdy mi już w końcu się udało to stało się coś dziwnego. Chodziłem jak sparaliżowany. Kilka dni wcześniej oglądałem gdzieś jakiś stary film o trędowatych i ujebało mi się, że właśnie jestem w takim stanie. Jednak dobry humor nie pozwalał mi się dołować z tego powodu. Poczołgałm się jakoś do klopa, zrobiłem swoje i dodreptałem się spowrotem do łóżka. I wtedy weszła koleżanka do domu z krzykiem i żalem, iż impreza się nie udała i idzie w kime. Jako, że to była moja przyjaciółka liczyła zapewne na to, że pobaluję razem z nią. Zdziwiła się gdy jakimś cuedm stwierdziłem, że idę spać. POszła do siebie i juz nie wróciła. Poczułem wtedy jakby olbrzymi kamień spadł mi z serca. Tym bardziej, że trip wchodził co raz wyraźniej i intensywniej. Zamknąłęm oczy i się zaczęło....

Miliardy różnokolorowych świateł, kosmiczna muzyka towarzysząca tymże światłom i nieodparte wrażenie unoszenia śie w powietrzu - takie efekty poczułem po zamknięciu oczu. Wydawało mi się jakbym przelatwał tunelem czasoprzestrzennym do innego wymiaru. I ta lekkość. Coś fantastycznego. Wrażenie lewitacji nad światem. Krążąc tym tunelem zacumowałem we własnym pokoju. Widziałem siebie od góry. Sprawiało to wrażenie jakbym umarł i patrzył na siebie z góry ale nie przerażało mnie to. NIe czułem niepokoju. Wtedy zza okna przyleciał ogromny, żółty ptak podobny do tego kuraka z ulicy sezamkowej. Odziany był w łowicki strój ludowy, (babcia zapalona w bojach miała lalki w takim przebraniu w gablocie) i grał po głowie pałeczkami od perkusji.... to było bardzo dziwne ale mnie śmieszyło... bardzo mnie śmieszyło. NIe pamiętam jak długo mogło to trwać ale dalej pamiętam jedynie jak nieco 'ogarnięty' udaję się spowrotem do tojlety za potrzebą. Oczywiście w stylu robot-dance. 

Kłądąc się spać miałem jeszcze przebłyski tego wspaniałego świata jaki mnie otaczał w przeciągu tych kilku godzin. Jak juz pisałem wcześniej wiele nie pamiętam a to co mi się udało zapamiętać spisałem powyżej. 

 

Był to mój pierwszy raz z DXM-em ale nie ostatni. Dziękuję za uwagę i proszę o wyrozumiałość. Pozdro. 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media