Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

psychodeliczna bajka niezapominajka ^^ pierwszy grzybowy trip

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
2 duże sztuki, ok. 5 cm każdy
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Nastawienie pozytywne, podekscytowanie. Przyjaciel, który był moim opiekunem od samego początku nastawiał mnie bardzo pozytywnie, nawet osoby, którym o tym mówiłam, a nie miały nigdy styczności z grzybkami nastawiały mnie pozytywnie. Spożycie na łonie natury na piaszczystej plaży, nieopodal las. Tripowi towarzyszył przyjaciel, opiekun. 28 wrzesień 2012, słoneczna niedziela. Start ok. 14-20. Celem było poznanie dogłębniej siebie i ciekawość w jaki sposób owa podróż wpłynie na odbieranie i tworzenie prze zemnie sztuki. Jeden z ważniejszych i piękniejszych dni w moim życiu.
Wiek:
27 lat
Doświadczenie:
Pierwszy raz

psychodeliczna bajka niezapominajka ^^ pierwszy grzybowy trip

W starej chatce w środku lasu, nad rozżarzoną kulą kucały cztery czarownice.  Śliczne, młode, kolorowe. Dłońmi i paluszkami przebierały, zaczarowane mikstury w rondelku, który stał obok. Szykowały. Falowały, etnicznie  wirowały, radośnie się śmiały. Wrzucały różne składniki: trawę, grzyby, magiczne psychodeliki i inne matki natury  riki tiki.  Mieszały, dookoła wywaru się przemieszczały, nad ziemią fruwały. „Kosteczkę czekolady” kosztowały. Dymki z ust do ust sobie wpuszczały, po czym radośnie się śmiały. Rzuciły zaklęcie od siebie prosto do Ciebie: „Abra Kadabra,  żyj i na tym świecie jak najdłużej w prawdzie i wewnętrznym szczęściu tkwij,  ale wcześniej pewne odkrywcze rzeczy  w środku lasu przeżyj. Wkręć się w wewnętrzne myśli i w świat, który płata wizualne figle-migle”.  Poszłoo o  O   zaklęcie prosto do Ciebie. Pif paf. Strzeliło w Ciebie. 

Czujesz przyjemny dreszcz. Zamykasz i otwierasz oczy. Stoisz na skraju lasu, czujesz woń rozchodzącego się dookoła transu. W złotym pyle wirujesz w oparach błogości, sielskiej przyjemności beztrosko się snujesz. Wirujesz, bansujesz, w rytm psychodeli radośnie się snujesz. Oplatają Cię dźwięki, basy, syczki, rażące zielone latające dookoła kamyczki. Rozluźniają Ci się wszystkie mięśnie, rozkładasz dłonie i zaczynasz wirować wokół własnej osi. Muzyka, las, odgłosy natury sprawiają, że twoje ciało beztrosko ponosi. Wirujesz, bansujesz, falujesz, wokół własnej osi, z rozłożonymi dłońmi po lesie się snujesz. Skaczesz, biegasz, podśpiewujesz, wszystkie nuty całym sobą czujesz. Leśne runo ze smakiem kosztujesz, między jagodami i  grzybkami ^J^  z radością się snujesz. Zrywasz, gryziesz, smakujesz. Słodkim smakiem jagód i konsystencja grzybów się delektujesz.

Siedzisz na skraju  lasu, na leśnym runie pobrudzony od jagód. Zaczyna Ci się robić dziwnie, jakoś tak śmiesznie, wzrok Ci się wyostrza. W Twojej głowie ciśnienie delikatnie zaczyna buzować, obraz zaczyna falować, a dusza zaczyna  fazować.  Powoli   świat coraz to nowe wizualne bodźce zaczyna Ci dozować. Wyostrzone kolory, na dłoni tlące się etniczne wzory. Twoja dusza nad różnymi wewnętrznymi rozkminkami zaczyna dryfować. Świat się zmienił w raj, w abstrakcyjny, owiany mgłą psychodeliczny gaj. Psychodeliczne, kolorowe roślinki, w głowie coraz to nowe rozkminki. Patrzysz na swoje ciało, które raz  jest większe raz mniejsze. Siedzisz skulony, w oddali widzisz dziką magiczną plażę, wydmy, wodę, piasek.

Wstajesz, po mięciutkim piasku gołymi stopami depczesz i w przestrzeń swe myśli ślesz. Nagle patrzysz na piasek i widzisz tam różne konstrukcje, jak z Cywilizacji Majów misterne wzory. Dookoła tlą się rażące kolory. Patrzysz na swoją dłoń, na której tez widzisz etniczne wzory, patrzysz na niebo - tam też są wzory. Wszędzie są wzory, wzory, wzory, AAA !!! Jak fajnie. Wzory, kolory, grzybowe story +_+ 

W oddali po plaży chodzi pewien przyjacielski skrzacik, który tworzy niepowtarzalny klimacik. Podchodzi i pyta się czy chcesz chusteczkę. Patrzysz na niego przez chwileczkę i zaczynasz się śmiać, gdyż trywialnościami Cię obsypuje i coś tam gestykuluje. 

Odwracasz ciało i zaczynasz kroczyć w myślach. Cały ubrudzony w piasku i szwędających się wszędzie liściach. Jesteś tylko Ty.  Najważniejsza dla Ciebie jednostka, która żyje na tym świecie. Bez niej nie ma nic. Są też inni ważni ludzie tworzący Twój świat.  W przestworzach wielkiego wszechświata, Twój wielki mikro świat, który jest czymś najważniejszym co  masz. Kroczysz przez życie, najlepszych rozwiązań szukasz, do rożnych drzwi paluszkiem stukasz. Otwierasz, zamykasz, w chillout i swoje zajawki gdy masz czas zmykasz. Szanujesz i kochasz rodzinę, babcie, dziadka, prababcie, mamę, tatę, siostrę, kuzyna, kuzynkę, ciotkę, lubisz 87 letnią sąsiadkę. Przyjaciół szanujesz, fajne relacje pielęgnujesz, wolne chwile z nimi celebrujesz. W odbitym cieniu na piasku widzisz siebie za 60 lat, pomarszczoną starsza osobę, która przeżyła wiele lat. Szczęśliwa pomarszczona staruszka, w której dalej tkwi od lat, ta  zwariowana optymistycznie nastawiona do świata dziewuszka.  Szanujesz rzeczy, które masz i chcesz je mieć jak najdłużej. Chcesz by wielka etniczna torba, w której masz swoje zabawki, rażąco malinowa chusta, którą w dłoni teraz trzymasz, płaszczyk, który masz na sobie, były z Tobą do późnej starości.

Gdy za 60 lat spojrzysz na te rzeczy przypomną Ci się te chwile, które chciałbyś, aby trwały w pamięci jak najdłużej, aby się nie ulotniły i w pamięci swych wzorów nie zmieniły. Wiesz, że to niemożliwe, gdyż pamięć krótka jest, dlatego też czarownice zaczarowały Cię i całę tę historię jedna z nich napisała, po czym do wielkiej skrzyni ze swoimi zaczarowanymi zabawkami skrzętnie schowała. W słowach, które teraz czytasz, opisane chwile zaczarowała.

Ciągle uczysz się czegoś nowego. Zakładasz kaptur na głowę i wystawiasz twarz na słońce, w piasku wizualnie się mieniące. Wiesz, że jesteś zajebistym człowiekiem, którego pokłady energii są na Twoje zmartwienia lekiem. Płyną z tej podróży cenne nauki, wewnętrzny spokój, uniwersalna miłość, głębokie zrozumienie i z własnym sobą jeszcze większe niż do tej pory zjednoczenie. 

http://madamepsychodela.wordpress.com/

Ocena: 

Odpowiedzi

Czarownice na pewno gotowały grzybową >:D

Opisane magicznie, aż chce się zjeść parę takich kapeluszników. 

~know ur substance

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media