Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

jwh-210 - ostatnie pożegnanie.

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
~ od 2 do 8 mg.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Rozmaity.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Stymulanty:
+ Kofeina - Kawa, Guarana, bezwodnik ( czasami )
+ Piracetam ( kilka razy )
+ Nikotyna ( papierosy : 1 raz , tabaka: 3 razy, shisha: 1 raz )
+ Pseudoefedryna ( 1 raz )
+ 3,4 DMMC ( 1 raz i o ten 1 za dużo )
Depresanty:
+ Alkohol ( często )
+ GBL ( kilkanaście razy )
+ Oxazepam ( 1 raz )
+ Alprazolam ( 2 razy )
+ Belergot ( kilka razy )
+ L'Opium ( 1 raz )
Psychodeliki:
+ Marihuana ( kilkanaście razy )
+ Haszysz ( 1 raz )
+ Kocimiętka ( kilkanaście razy )
+ Tujon ( 1 raz )
+ Podtlenek azotu ( 1 raz )
+ Dekstrometorfan ( 2 razy , w tym 1 raz próba uczuleniowa )
+ 4-AcO-DMT ( 1 raz )
+ 4-HO-MET ( 1 raz )
+ JWH-210 ( kilkanaście razy )
+ 2C-E ( 1 raz )
Niesklasyfikowane:
+ 5-HTP ( 2 miesiące terapii )
+ Bk-MDMA ( 1 raz )

jwh-210 - ostatnie pożegnanie.

podobne

Z dniem 8 czerwca z rynku polskiego odeszła wspaniała substancja o nazwie JWH-210. 

Jej aktywność była o około 82 razy większa od aktywności THC. Działanie pozbawione większości efektów psychodelicznych, które występują przy paleniu marihuany. Działanie pobudzające, bliżej sativi niż indica. Energetyzująca, powodująca dużą euforię. Krótko mówiąc substancja genialna na imprezkę/koncert czy domówkę. Piszę ten raport, aby pożegnać raz na zawsze ten RC, z którym tak mocno się zżyłem. 

Moja przygoda z JWH-210 zaczęła się co najmniej rok temu. Byłem jednym z pierwszych polaków, którzy próbowali tego narkotyku i chyba jako pierwszy dokładnie opisałem na jednym z polskich for efekty jakie wywołuje. 

Jak dzisiaj pamiętam jak za 90 zł kupiłem 500mg nieco różowego proszku i wraz z przyjacielem zrobiliśmy z niego mieszankę ziołową. Jako podkładu użyliśmy mięty. Rozrabianie JWH-210 w spirytusie, nasączanie nim rośliny, suszenie. Możliwość samodzielnego zdecydowania jak mocne ma być palenie... Te czynności miały swoją magię. 

Nie przepadam za marihuaną, dlatego do mojej pierwszej próby z naszą mieszanką podchodziłem sceptycznie. Zaciągnąłem się kilka razy i poczułem to. 

Czystą euforię bez zbędnej psychodelii. Poczułem się taki szczęśliwy, jak gdybym jeździł dobrym samochodem, miał milion dolarów i piękną żonę. Nie potrzebowałem niczego więcej. W tamtym momencie samo moje istnienie sprawiało mi ogromną przyjemność. Byłem niezwykle zdziwiony. W taki sposób wyobrażałem sobie raczej działanie opioidów, a nie kanabinoidu. 

Przy kolejnym paleniu poznałem inne oblicze naszej mieszanki. 

JWH-210 w przeciwieństwie do marihuany nie wywołuje lęków i fobii społecznych. Wręcz przeciwnie, ma się po nim ochotę wyjść od ludzi. Nawet będąc w dużej grupie czułem się całkowicie normalnie i swobodnie. Kolejny ciekawy efekt. 

Mieszanka była legalna, mogłem ją zabierać wszędzie. Mimo to paliłem ją średnio raz na tydzień/dwa. Nie chciałem, aby przez nadużywanie straciła w moich oczach tę swoją wspaniałą moc. 

Kiedyś paliliśmy na koncercie, przy spokojnej muzyce reggae. Staliśmy niemal pod sceną i podawaliśmy sobie z ręki do ręki lufkę. Tak kilka kółeczek, nagle świat stał się taki mniej realny, a ja poczułem miłość do wszystkich ludzi. Złapałem dwie koleżanki, przytuliłem się do nich i razem skakaliśmy w rytm muzyki. Po chwili przyciągnąłem do nas jeszcze mojego kolegę. Stworzyliśmy żywą, skaczącą, szaloną, czteroosobową wspólnotę. Byliśmy szczęśliwi jak małe dzieci. 

Potem gdy wracałem z tej imprezy zobaczyłem robotników, którzy układali chodnik o 3 w nocy. Nie wierzyłem własnym oczom, jednak koledzy utwierdzili mnie w przekonaniu, że widok ten jest prawdziwy. Była wtedy 3 w nocy, a my znajdowaliśmy się w obcym mieście i nie mieliśmy gdzie spać. Udało nam się załatwić miejsce w garażu. Dwóch znajomych siedziało na wymontowanych z samochodu fotelach. Przypominali mi oni kosmonautów. Ja w wraz z jeszcze jednym kolegą siedziałem na wymontowanej z fury tylnej kanapie. W cztery osoby paliliśmy przez całą noc do 7 rano, nie śpiąc nawet ani chwili. Rozmawialiśmy o życiu, naszych planach na przyszłość, dziewczynach, sporcie, muzyce, koncertach i innych  rzeczach. A rano rozeszliśmy się i każdy pojechał innym autobusem do swojego domu. 

JWH-210 towarzyszyło mi też na domówkach. Przyjaciel będący pod wpływem tej substancji przekonywał nas wszystkich, że klapki od telewizora się nie otwiera - a należy ją urwać. Potem zaczął bawić się przypadkowymi przyciskami i rozprogramował telewizor. Patrzyliśmy się na latające po ekranie mrówki i kolejno opowiadaliśmy jakie dziwne rzeczy w nich dostrzegamy. 

Jak wspominam te wszystkie chwile, to naprawdę smutno mi się robi, że to już koniec tej przygody. Szczególnie miło wspominam jak kiedyś spacerowałem z MP będąc pod mocnym wpływem naszej mieszanki. Wyobrażałem sobie wtedy, że chodzę po galaktycznej drodze, a to co się kruszy pod moimi stopami, to pył kosmiczny. Przede mną znajdował się most, a ja  mówiłem, że prowadzi on do innego wymiaru. Czułem się wtedy jak takie małe, bezgranicznie szczęśliwe dziecko, które potrafi się bawić w każdych warunkach. Układałem własną alternatywną historię. Nierealną, ale dla mnie w istocie piękną. 

PAPA JWH-210. Będę o Tobie pamiętał i o tym wszystkim dobrym, co dla mnie zrobiłeś. Niestety już raczej nigdy się nie zobaczymy. 

Ocena: 

Odpowiedzi

Może jeszcze kiedyś wróci. Głowa do góry ;D

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media