Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

hex-en - czyli gra nie warta świeczki.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
30mg
100mg
150mg

Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Pierwsza dawka przyjęta w szkole, dwie pozostałe w domu. Oczekiwałem czegoś zadowalająco przyjemnego. Przed zażyciem byłem mocno niewyspany i w słabym humorze.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Marihuana (raz w tygodniu), amfetamina (ok. 6 razy w życiu - na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy), pseudoefedryna (2 razy w życiu), benzodiazepiny (klonazepam, 4 razy na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy), używki typu: kawa, papierosy, alkohol, yerba mate (bardzo często), HEX-EN (wliczając wszystkie dawki to 4 razy w życiu - na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy), inhalanty (5-10 razy w życiu).

hex-en - czyli gra nie warta świeczki.

Pierwszą styczność z HEX-ENem miałem miesiąc temu. Była to mała ilość zażyta na testa, ale nie o tym teraz. Chciałbym opisać moje wczorajsze doświadczenie związane z tą substancją.
Wpadłem w posiadanie 2g tego specyfiku. Sort przypominal crystaline powder (biały pył, puder, krystaliczny, lepki, odbijający światło).

W okolicach godziny 10:00 wciągnąłem około 30-50mg w nosdrza. Towarzyszył temu okropny ból nosa. Coś jakby śluzówka była bardzo mocno wysuszona, poraniona. Efekty nie przyszły szybko, zacząłem odczuwać cokolwiek po upływie 15-stu minut. Zaczynąło się bardzo fajnie, tak samo jak za pierwszym razem. Wyraźna poprawa nastroju, lekkie uczucie otwarcia umysłu. Towarzyszył temu NAJOKROPNIEJSZY spływ z jakim miałem styczność. Ten po amfetaminie przy tym to błahostka. Ciągle musiałem pić, niesamowicie bolało mnie gardło. Po 30-60 minutach wspominana wcześniej euforia minęła i zrobiło mi się smutno. Odczuwałem lekki niepokój, nie miałem ochoty na rozmowy. Gdy około 14:30 jechałem autobusem niepokój zdawał się być silniejszy, odczuwałem wzmożone pocenie. Gdy dotarłem już do domu (ok. 16) nie miałem ochoty na nic, szczególnie na jedzenie, miałem ochotę pójść spać.
Zapowiedziałem sobie wcześniej, że ten dzień spędzę na testowaniu HEX'a, więc kolejną dawkę przyjąłem w okolicach godziny 17:00. W poszukiwaniu ciekawych efektów usypałem kreskę dużo większą niż tę w szkolę. Było to około 100mg. Weszło później i słabiej niż pierwsza opisywana (jakoś po upływie 20 minut). Tym razem nie odczułem takiego bólu, tylko w momencie aplikacji, a potem moje nosdrza były znieczulone. Spływ też był znośny. Czułem się troche spłoszony i ciężko było mi się na czymś skupić. Byłem nadpobudliwy, ciągle musiałem czymś ruszać. Po upływie godziny włączył się zjazd, euforia, która tym razem była nikła, również minęła. Siedziałem wystraszony i bałem się sam nie wiem czego.
Koło 20 zdecydowałem, że walnę ostatnią. Zdesperowany, że poprzednia tak słabo weszła. Wysypało mi sie więcej ścierwa niż wcześniej. W okolicach 150mg. Nie poczułem tego prawie wcale w nosie, spływu też praktycznie nie było, ale faza była najlepsza. Ogromna euforia utrzymująca się do 1,5-2h i zjazd co najlepsze najłagodniejszy, aczkolwiek wciąż byłem troche poschizowany. Szczególnie podczas zjazdu. Wydawało mi się, że widzę coś kątem oka, że coś gdzieś sie rusza, ale nie było najgorzej. Byłem dosyć mocno naspidowany. Szczęka mi latała i caly czas musiałem ruszać rękami, nogami. Efekty zaczęły schodzić koło 24. Wtedy też zaparzyłem 0,5l mielisy z 6 torebek, ale praktycznie wcale nie odczułem działania. Krótko po tym ratowałem się piwkiem, ale miałem wrażenie, że też mało to wniosło, niemniej czułem się po tym troche bardziej zmulony. Przesiedziałem tak do 3 i gdy leżałem i odpłynąłem myślami bardzo daleko udało mi się zasnąć. Niestety snem nie mogłem się cieszyć zbyt długo po w okolicach 6-7 obudziłem się i pomimo wielu prób odwiedzenia Morfeusza - nie udało się. Od razu po przebudzeniu towarzyszyło mi nieprzyjemne uczucie w nosie. Maksymalnie zatkana dziurka, którą aplikowałem. Uczucie jakbym miał w niej wręcz zaschnięty beton. Nie dało się nią oddychać. Wyczuwalna "klucha" w gardle, ogólnie nieprzyjemnie. Zjadłem śniadanie i czuje się dosyć normalnie. Niemocno odczuwalne niewyspanie, lekkie otłumienie, małe problemy podczas mówienia (zacinanie sie, mylenie wyrazów, jąkanie). Zażyłem witaminy i magnez. 
Podsumowanie:
Nie polecam tej substancji osobom o słabej psychice, podatnym na wszelkie schizy. 30-120min po zażyciu są naprawdę fajne, ale nie warte zjazdu i bezsenności, którym potem trzeba stawić czoła. W sumie to nikomu nie polecam tej substancji. Ewentualnie przy użyciu odpowiedniego podkładu z benzo, albo raz na jakiś czas w małych ilościach (30-80mg) bez doładowywania.
Moja ocena:
GDYBY NIE ZJAZD, SCHIZY ITP - 8/10 - nie więcej tylko ze względu na krótki czas działania.
PRAWDZIWA OCENA - 4/10 
P.S.
Ochota na doładowanie jest naprawdę wielka. 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media