Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

grzybągi

detale

raporty dantes92

grzybągi

S&S: lipcowe upalne popołudnie 2009 mazury, molo piaszczysty brzeg jeziora

Wiek i doświadczenie: 17 lat, mj, haszysz, amfetamina, alkohol, dopalacze

Ilość: po 50 suszonych łysiczek

Siedzieliśmy w jakieś 10 osób pijąc wódkę i popalając papierosy, kiedy jeden z mężczyzn których nie znałem zadał pytanie " Kto je ze mną grzyby ". Nikt się nie odzywał, może dlatego że większość była już kompletnie pijana, a dwie osoby nawet spały. Jako najmłodszy z

towarzystwa czułem się trochę nieswojo, ale odezwałem się i powiedziałem że podejmę się tego wyzwania. Zjadłem po 50 naszych polskich grzybów z człowiekiem praktycznie o 2.5 raza starszym ode mnie, ale nie przeszkadzało mi to. Oznaki zaczęły się pojawiać po jakiś 40 minutach, siedzieliśmy na plaży to znaczy połowa siedziała połowa grała w siatkówkę, oczywiście ta w miarę trzeźwa. Kiedy nagle świat zaczął się zmieniać i wydawał mi się coraz piękniejszy. Nagle pan P nazwijmy go tak, chodzi mi oczywiście o człowieka z którym

konsumowałem grzyby. Pan P zapytał się mnie czy nie chce zapalić zioła, oczywiście się uśmiechnął i odparłem że z wielką chęcią. Spaliliśmy ze 4 fifki i wtedy się zaczęło. Pan P tarzał się w piachu ze śmiechu, a ja zastanawiałem się co on robi i wydawało mi się że chcę się zakopać, więc zacząłem sypać na niego piachem. Widziałem potężne halucynacje w postaci obrazów na niebie i zdeformowanych twarzy przyjaciół. Kiedy nagle zadzwonił telefon czy nie podjechał bym autobusem 10 km, bo właśnie przyjechał mój najlepszy przyjaciel,

oczywiście zgodziłem się żegnając się ze wszystkimi. Do przystanku był jakiś 1 km, a ja szedłem przez kolorowe drzewa i masę przeciwnych rzeczy niczym z kreskówki. W końcu doszedłem do przystanku była 17.10, a autobus był o 17.37. Czekałem popalając papierosy i

pijąc colę. Czekałem, czekałem i czekałem taki zamyślony we własnym świecie, a autobus nie przyjeżdżał spojrzałem się na zegarek i zobaczyłem coś w co nie mogłem uwierzyć. Była godzina 18.40, strasznie się dziwiłem i zastanawiałem się czy w tej bujnej barwie myśli przegapiłem go czy on po prostu w ogóle nie przyjechał. Gdy nagle dostrzegłem moją starszą siostrę, która właśnie wracała z nad jeziora, wyjaśniłem jej całą sytuację która się zdarzyła. Gdy ona zaczęła się histerycznie śmiać i wtedy dała mi do zrozumienia że stałem 1.5h przy znaku drogowym czekając na autobus. Po tej właśnie sytuacji stałem się wielbicielem grzybów

:)

Ocena: 

Odpowiedzi

Interesują Cię zagadnienia związane z "życiem po życiu" odwiedź stronę http://smierc-zycie.com

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media