Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dzisiaj miałem sen...

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
~50mg 4-ho-met sniff, łącznie z 5mg (1+4) klonazepamu, 80-100mg metoksetaminy p.o (dawkowanie na oko)
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wielki mętlik i wszechogarniający smutek w głowie po dość traumatycznych przeżyciach, które miały miejsce parę dni wcześniej. Żal i niemożliwość wybaczenia bliskim osobom pewnych czynów. Totalne załamanie, zagubienie i brak chęci do życia. Noc, łóżko we własnym pokoju. Ok. 2 tygodnie temu odstawiłem antydepresanty.
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
3-mmc
4-aco-dmt
5-apb
6-apb
Amfetamina
Alprazolam
Diazepam
DXM
Etizolam
Estazolam
Etanol
Etkatynon
Fentermina
Gałka muszkatołowa
Kodeina
Marihuana/Hasz
Metamfetamina
Mefedron
Nitrazepam
Temazpam
Zolpidem
Zolpiklon

raporty regulator kwasowosci

dzisiaj miałem sen...

Ramy czasowe podane przeze mnie są umowne, ale zbytnio nie odbiegają od rzeczywistości.

T-7  Wsiadam do pociągu w Poznaniu w celu powrotu do domu z wycieczki. Była to wycieczka, na którą wybrałem się wraz ze swoim przyjacielem. Siadamy w przedziale. Znajdujemy się tu tylko my. Postanawiam umilić sobie czas- wrzucam pod język 1mg klonazepamu i parę chwil później wciągam ~50mg hometa. Działanie hometa jest bardzo delikatne, ponieważ niedawno odstawiłem leki antydepresyjne. Obserwuję przyjemne wyostrzenie kolorów i delikatne cev'y i oev'y. Mimo wszystko uznaję ten miks za bardzo przyjemny. Cały czas wodzę oczami w tę i we wtę i podziwiam jak szybko zmienia się krajobraz za szybą pędzącego pociągu.

T-6:30 Czeka nas szybka przesiadka we Wrocławiu. Wsiadamy w pośpiechu do pociągu, który zaraz odjeżdża i szukamy miejsca do spoczynku.  Po chwili zajmujemy miejsce w przedziale wraz z pięcioma innymi osobami. W przedziale tym znajdują się dwa podłużne, miękkie siedzenia usytuowane na przeciwko siebie. Na każdej kanapie siedzą po 3 osoby. Na jednej z nich pośrodku zajmuję miejsce ja. Po mojej prawej stronie siedzi mój przyjaciel, a po lewej ładna pani, która przez całą podróż czytała  w skupieniu gazetę. Myślę o niej jak o kobiecie, która wiedzie uporządkowane i pełne spokoju życie. Na przeciwległej kanapie siedzi para w wieku ok. 20 lat. Są przytuleni do siebie przez całą podróż. Widzę, że łączy ich głęboka więź emocjonalna. Obok nich znajduję się starsza pani, na której twarzy od początku dostrzegałem uczucie smutku. Przez niemal całą podróż siedzę oparty o swojego przyjaciela, słucham muzyki i relaksuję się obserwując otoczenie.

W pewnej chwili ktoś wychodząc z przedziału i wracając do niego spowrotem nie domyka do końca drzwi przez co słychać denerwujący hałas. Widzę jak starsza, smutna pani kieruje swój wzrok na mnie. Postanawiam dokmnąć drzwi i po chwili widzę jak na twarzy tej starszej kobiety rysuje się delikatny, skromny uśmiech kierowany w moją stronę i słyszę nieśmiałe "dziękuję". Kwituję te słowa szubkim "nie ma za co" i wracam do słuchania muzyki. Sytuacja z drzwiami powtarza się jeszcze jeden raz. Odrazu domykam drzwi i odczuwam ogromną satysfakcję widząc ponownie jej facjatę, która już bez wypowiadania słów przekazała mi takie same słowa co poprzednio. Posyłam pani uśmiech i odczuwam satysfakcję z zaistniałej sytuacji. Odczuwam chęć porozmawiania z tą kobietą w podeszłym wieku, jednak wszyscy wydają się zmęczeni, więc odpuszczam. Myślę cały czas o tym jak łatwo mi jest odczytywać emocje i stan, w którym znajdują się inne osoby.

T-4

Siedzimy dalej w tym samym przedziale. Mój przyjaciel szeptem wypowiada w moim kierunku słowa:

-Psy

-Wyjmuję telefon i piszę w wiadomości tekstowej "jakie psy? gdzie?", po czym pokazuję telefon

-Przechodzili przez koryatrz- słyszę w odpowiedzi

Przez chwilę całkowicie trzeźwo myślę nad tym czy nie wyrzucić samarki, w której znajduje się jakieś 6mg klonazepamu przez okno w przedziale. Po chwili namysłu dochodzę do wniosku, że byłby to rozsądny pomysł- wkońcu to tylko 3 tableteczki warte grosze. Ale mój mózg ma na to kompletnie wyjebane i nie zważa na możliwe konsekwencje nie podjęcia tej decyzji. Po chwili widzę na własne oczy dwóch panów w mundurach, ale dalej nie wzbudza to we mnie żadnych emocji, mimika mojej twarzy pozostaje nienaruszona. Wracam do słuchania muzyki.

T-3

Wysiadam w swoim rodzinnym mieście. Ze względu na brak autobusu z centrum przez najbliższe 2 godziny postanawiamy wraz z kolegą udać się na oddaloną o jakieś 20 minut drogi zajezdnię. Ruszamy więc w tamtą stronę. Po chwili zauważamy grupkę osób idącą na przeciwko nas. Kolega mówi, żebyśmy lepiej wzięli taksówkę z dworca- z obawy na jakieś możliwe spiny z tymi osobami. Mam ochotę nie zbaczać z kursu, aby przekonać się czy będą "sapać". Mam na to kompletnie wyjebane, ale jednak za namową kolegi idziemy w miejsce postoju taksówek. Łapiemy pierwszą lepszą i po chwili znajdujemy się osobno w domach.

T-20/30min

Biorę prysznic, jednocześnie rozpuszczając 2 miętowe krzyże (4mg) pod jęzorem. Po wyjsciu z łazienki, wchodzę do łóżka i wsypuję do szklanki z herbatą ok. 80-100 mg metoksetaminy, po czym szybciutko wypijam sporządzony napój.

Od tego miejsca nie potrafię określić już ram czasowych tripa, ponieważ pojęcie "czasu" w nim nie występowało. Z tego snu po przebudzeniu zapamiętane zostały przez mnie jedynie nieliczne szczegóły. Jestem pewny, że znajdowałem się w swoim pokoju, jednak zarazem nie przypominał on mojego pokoju, a ja nie byłem sobą, bo nie było takiego czegoś jak ja. Całkowicie utracłem swoje ego. Pokój był całym światem, a ja jedynym jego mieszkańcem, tworzyliśmy jedność. Pokój emanował niesamowitą energią, wszechogarniającym szczęściem w najczystszej postaci. Nie potrzeba mi było niczego i nikogo. Czułem się wspaniale. Byłem wybrańcem. Stan mojego umysłu był doskonały- był szczęściem, euforią w najczystszej istocie. Pokój, niematerialne ja nie potrafiące wymówić słowa; szczęście; energia doskonała- to wszystko zlewało się w idealną całość. Nie miałem swojego ciała, był tylko pokój... pokój identyczny, a zarazem całkowicie odmienny od tego, w którym się teraz znajduję pisząc ten trip raport. Przez cały czas leżałem w "swoim" łóżku i ogarniała mnie niesamowita euforia, euforia w najczystszej postaci- szczęście doskonałe. Wiedziałem, że to koniec mojego dawnego życia, które było jedynie iluzją. Był to początek wieczności, wieczności, w której nic się nie liczyło, nic nie miało znaczenia. Wiedziałem, że mój dawny stan świadomości już nigdy nie powróci. Czułem się wyjatkową istotą, wszystkim, a zarazem niczym. Leżałem i leżałem rozkoszując się chwilą, która miała trwać wieczność. Niestety po przebudzeniu zostało już tylko bardzo przyćmione wspomnienie tego wspaniałego doświadczenia... A pierwszą rzeczą jaką zrobiłem instynktownie po smutnym przebudzeniu było włączenie komputera, uruchomienie przeglądarki, wejście na youtube'a i włączenie następującego kawałka, do którego odnośnik zamieszczam poniżej:

http://www.youtube.com/watch?v=UR02HSscQg8

 

Ps. Jest to mój pierwszy trip raport. Więc proszę o wyrozumiałość, oceny i wytknięcie błędów, które popełniłem w komentarzach.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media