Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

alicja w krainie czarów, czyli pierwszy taniec z lsd

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
220ug
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Nastawienie bardzo pozytywne, z nutką respektu dla substancji oraz stresu przed pierwszym razem.
Większą część tripa spędziłem w swoim pokoju.
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
Thc, lsd, 4-ho-mipt, 4-aco-dmt, ketamina, 2-cb, 2-oxo-pcm, dxm, dimenhydrynat, amfetamina, mefedron, 3mmc, 3cmc, 4cmc, 4cec, 4MMEoC, pentedron, izopropylofenidat, 4-cl-pvp, hex-en, władek, mdma, molly, 4-fluoro-MPH, gumi jagoda, etizolam, diclazepam, clonazepam, hydroksyzyna, nasen, xanax, pst, tramadol, kodeina, alkohol, nikotyna.

alicja w krainie czarów, czyli pierwszy taniec z lsd

       Na samym początku zaznaczam, że trip miał miejsce ponad roku temu, jednak zdecydowałem się go opisać, ponieważ był to mój jak na razie jedyny prawdziwy trip po tej substancji (późniejsze były o wiele mniej ciekawe). Tego dnia około godziny 17 wróciłem z uczelni do mieszkania, był to koniec tygodnia, nadchodził upragniony weekend. Kilka dni wcześniej zamówiłem sobie kartonik 220ug LSD-25 o tajemniczej nazwie 'Alice in Wonderland'. Byłem bardzo podekscytowany, to był mój pierwszy raz z jakimikolwiek psychodelikami (jak przyszłość pokazała - od tego się wszystko zaczęło). Około 17:15 (T) kartonik wylądował pod moim językiem. Pozostało czekać na efekty. 

     T+0,5h: Pojawia się pierwszy efekt - śmiechawa. Zaczynam bez powodu się śmiać, momentami wręcz do łez. Brak jakichkolwiek wizualizacji, zarówno przy otwartych jak i zamkniętych oczach.

    T+1h: Tu trip zaczął zmierzać w bardzo złym kierunku. Fala uderzeniowa LSD była tak silna, że przerosła mnie. Zacząłem gubić się w przestrzeni i czasie, nie wiedziałem czy jestem w domu, czy może już gdzieś na dworcu albo na komisariacie. Doszły obawy o to, że moi rodzice się dowiedzieli i było mi bardzo wstyd za siebie. Wizualizacje o dziwo bardzo słabe, bardzo ciężko opisać słowami ten stan, ale będąc we własnym pokoju nie byłem w stanie określić swojej prawdziwej lokalizacji. 

      Następnie straciłem rachubę czasu, więc dalsza część raportu odbędzie się bez jego określania. Nie jestem pewien ile trwał ten stan, nie było to jakoś bardzo długo, ale nieźle się wystraszyłem. Nagle poczułem ogromną potrzebę odezwania się do kogoś - byłem w stanie zadzwonić do kumpla i porozmawiać z nim. Od tego momentu zaczyna się już właściwy trip. Słysząc czyjś głos przez słuchawkę od razu zrobiło mi się dużo lepiej, a sama faza zaczęła zmieniać swój kierunek - już nie była czymś czego trzeba się bać. Skończyłem rozmowę. Zaczęły się pojawiać niesamowite OEV'y - na środku mojego pokoju stała maszyna, która w moim odczuciu przypominała wehikuł czasu, kolory wyostrzyły się do granic możliwości, ślady rąk zostawały w powietrzu. CEV'ów jeszcze nie sprawdzałem, gdyż non stop miałem otwarte oczy.Nagle zacząłem zauważać pół-przeźroczyste postacie, coś na wzór starożytnych plemion np azteków. Chcieli się ze mną porozumieć i choć nie usłyszałem od nich żadnego słowa, to rozumiałem co chcą mi przekazać. Do tego doszły niesamowite halucynacje słuchowe - miałem wrażenie, że w mojej głowie cały czas tyka zegar, po kilkunastu sekundach zegar ucichł a ja miałem niekontrolowany wybuch śmiechu - ta sytuacja powtórzyła się w ciągu nocy kilkadziesiąt razy. Ponadto wszystkie przedmioty były nienaturalne pod względem ich kształtu i wielkości, a także miałem problem z ocenieniem rzeczywistej odległości między mną a np biurkiem. (To tak zwany syndrom Alicji w Krainie Czarów). Gdy poszedłem do łazienki i spojrzałem w lustro, przez jakiś czas nie mogłem siebie rozpoznać, miałem inny kolor włosów, wyraz twarzy niczym 'krasnolud'. Po powrocie do pokoju zaczęła się część związana z retrospekcjami, przemyśleniami na temat Boga, wszechświata, mojego życia. Oddałem się tym wszystkim przemyśleniom przy zamkniętych oczach, co dało świetny rezultat. Przenosiłem się do różnych miejsc - znanych z dzieciństwa, mających dla mnie znaczenie sentymentalne, a także do zupełnie nieznanych mi miejsc (jak np starożytny Egipt i obserwacje budowy piramidy). W trakcie była jeszcze jedna rozmowa przez telefon z kumplem, trwała około godzinę (miałem wrażenie, że znaaacznie dłużej), za moją zgodą kolega nagrywał tą rozmowę (zabawnie było gdy na drugi dzień ją odsłuchałem). Poszedłem jeszcze do pokoju lokatorki, gdyż naszła mnie ochota na bardzo szczerą i poruszającą rozmowę. Nie mam pojęcia ile czasu tam spędziłem (po powrocie do pokoju miałem wrażenie jakby nie było mnie w nim dobry tydzień). Rozmowa się udała, oczywiście niewiele z niej pamiętam, ale wiem, że była bardzo emocjonalna. Byłem już odpowiednio nasycony tym przeżyciem i chciałem spać, jednak nie udało mi się to przez większość nocy. Nagle przypomniałem sobie, że mam telefon - sprawdziłem godzinę i była 6:00. Niedługo potem poczułem senność i zasnąłem - spałem jednak tylko nieco ponad godzinę bo już po 7 się obudziłem i ponownie zasnąłem dopiero wieczorem. Cały dzień miałem przyjemny afterglow, trochę sucho w ustach i dość mocne gastro.

     Przeżycie zaliczam jak najbardziej do udanych, mimo kiepskiego początku. Zmieniło ono zupełnie moje patrzenie na świat, zacząłem dostrzegać 'małe rzeczy' i bardziej doceniać obecność Boga w moim życiu. Jestem pewien, że ludzie nie są jedynie mięsem. Doświadczenie próbowałem powtórzyć kilka miesięcy później (łącznie próbowałem je powtórzyć 3 razy), niestety żadna z kolejnych prób nie dała mi choćby 1/10 tego co opisana przeze mnie w tym raporcie. Nie wiem czy jeszcze kiedyś spróbuję samego LSD, bardziej skłaniam się ku przygotowaniom do meskaliny czy nawet DMT, ale jestem jeszcze młody i to są plany wybiegające w przyszłość. Wszystkim nowicjuszom polecam zapewnić jak najlepsze S&S - najlepiej mieć ze sobą kogoś trzeźwego, kto nas ogarnie gdy faza będzie zmierzała w kierunku bad-tripa. Na sam koniec dodam, że ten raport jest może 1/100 tego co przeżyłem w ciągu całego tripa, reszta jest po prostu zbyt trudna do opisania słowami. To trzeba przeżyć.

Ocena: 

Odpowiedzi

"Jestem pewien, że ludzie nie są jedynie mięsem" - wspaniałe

chciałbym również być tego pewien

Nie chcę zachęcać do próbowania LSD (o ile już tego nie zrobiłeś), ale przyjęte z odpowiednim szacunkiem oraz S&S może Ci pomóc w przekonaniu się do tego :)

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media