by pancamor
by yakamuchi
Zainspirowany doswiadczeniami kolegi opowiem o swoich. W moim przypadku nie jest tak wesolo jestem uzalezniony... jakiez to banalne, niestety prawdziwe. Zabawy z exctasy juz mnie nie kreca... oczywiscie na imprezce technicznej to co innnego-to fakt nie ma lepszego miejsca na exctasy niz parkiet...a potem jeszcze noc z mieciutka dupcia. Wybaczcie splycanie (kobiety)... ale tak to sie postrzega po dragach. Zarzucilem speedziki-exctasy... fety i inne oprocz krolowej-kokainy oczywiscie...to prawdziwy general motors jesli chodzi o produkcje serotoniny...zazyte w kazdej formie (nosek...polyk...zjarane- crack...czy....dozylnie) daje zawsze jedno i to samo szczescie... mnie niesamowicie relaksuje a przy tym nakreca ale nie tak nachalnie jak FETA...