Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

zrozum swój stan.

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
ok 70-80mg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Lekkie poddenerwowanie przed zażyciem substancji, ale ogólnie spokojnie w swoim mieszkaniu, z miłym towarzystwem wieczorkiem, w dobrych humorach i przy muzyce.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
DOC, DOB, brefedron, metafedron, 25c-NBOMe, MJ(Jedyne wiele razy), GBL, 2C-P, 2C-E, 5-MeO-MiPT, 4-HO-MET, Kodeina Amfetamina, Metkatynon, Eth-Cat, Pentedron, Alkohol, Nikotyna, DXM, Morfina, Afobam, Estazolam i jakieś tam jeszcze. Wszystko prócz MJ i Nikotyny nie więcej jak 1-4 razy.

raporty pamietajotym

zrozum swój stan.

Jest to mój pierwszy Trip-raport, chciałbym zaznaczyć, że mam nikłe doświadczenie z dysocjantami, a z DXM miałem okazje poromansować z 2-3 razy, z czego tylko raz zażyłem w miare mocną dawkę.

Zaczynając, mamy 2 dni do sylwestra, wyluzowani, siedzimy w pokoju wieczorkiem i słuchamy muzyki. Na stole czeka grzecznie MXE i zaczynamy. Jest około 19. (Przepraszam w dalszej część za brak umieszczenia czasu, ale przy tej substancji on po prostu nie istnieje.)

Szybki sniff, około 70-80mg w moją strone, grzecznie ułożyłem się na łóżku czekając na efekty. Jedyne co mogę powiedzieć jeszcze odnośnie czasu to to, że załadowało sie po około 30minutach, a pełnia efektów nastąpiła chwile później.

Leże na łóżku powoli trace zdolności, równowagi, mowy. Czas zaczyna co raz bardziej uciekać w inny świat, aż w końcu zanika. Muzyka dziwnie, tak jakby tylko była, słychać ją, istnieje, ale czym jest i jaka jest? Nie jestem w stanie określić. Substancja pochałania mnie, chłonie mnie całego, aż w końcu zawładnęła mną. Nadeszła pora na rozmowę  z własnym mózgiem. Tak, jedyne co było w tej chwili w pełni prawdziwe to ja i mój mózg, walczymy ze sobą, aż w końcu pokazuje mi pewną drogę. Wszystko co chciał mi ukazać nagle wybuchneło, a najlepsze w tym było to, że mój mózg nie chciał dać mi jasnej drogi, tylko zmuszał do szukania środków aby ją podjąć. Wędrowałem po różnych stanach takich jak szczęście, smutek, zmieszanie, złość, radość, ekstaza i wiele innych niemożliwych do opisania. Do poznania każdego z nich musiałem podjąć dzialania wobec mojego mózgu, który dawał mi lekkie przebłyski,  w czasie których miałem kontakt z "rzeczywistością".

Dla przykładu nagle słyszę, że moja znajoma wymiotuje, zakodowało się to we mnie, co dalej? Odpływam gdzieś, gdzieś daleko, moment ten spowodował u mnie strach i smutek, co zrobić? Chwilowo nie mogę nic, muszę poznać ten stan, oswoić go, aż w końcu booom, jest cały we mnie, wiem już czemu jest i muszę postarać się go pokonać by nie zatracić się w nim, wiem, że jak go pokonam ukażę się dla mnie inna droga do innego stanu, kto wie jakiego. Stwierdziłem, że muszę szukać radości, że będzie ona najbardziej oczywistym lekarstwem na pokonanie Strachu i Smutku. Tak, w tej chwili istnienie, narodziny, byt i wszystko inne, co związane z moją znajomą przestało istnieć, zerwałem ten łańcuch, aż w końcu ona przestała istnieć, nie jestem w stanie wstać, nie jestem w stanie zrobić nic porzytecznego dla niej, więc zniknęła, nie było jej w moim świecie, nie narodziła się. 

Po tym wszystkim mózg chciał chyba abym go zrozumiał w całości, objął i przejął nad nim kontrole ponieważ on jest początkiem, a ja jestem końcem i wg. tego o ile on panował nade mną w początkowej fazie życia, to teraz ja mogę przejąć  kontrole i zrobić wszystko, być w pewnym sensie "bogiem", zamienić w mojej świadomości istnienie wszystkiego i wszystkich, zrobić z kolegi psa i będzie tym psem, realia rzeczywistości nie istnieją, mogę zrobić wszystko za pomocą mózgu, oszukać siebie, stworzyć byt  czegokolwiek i przenosić się w każdej chwili w niezliczone stany świadomości. A łóżko było całym moim światem, każda zmiana pozycji oznaczała przebywanie na innym biegunie, czy kierunku świata. Dla przykładu na biegunie północnym mogę znaleźć czystość, biel, prawdę, ale aby to osiągnąć muszę przetrwać doznanie takich uczuć jak chłód czy smutek i zaprzeczyć istnienia czegokolwiek.

Po 3 godzinach nastąpywało osłabienie działania substancji, po 4 natomiast znaczny spadek i potem dziwne uczucie, dziwne after glow, przy którym przyjemnie się słuchało muzyki na słuchawkach., ale zaburzenia równowagi czy otępiały sposób mówienia (taki powolny etc.) trwał jeszcze jakoś do 6 godziny od zażycia substancji. Fizycznie i psychicznie czułem się ok.

Jak już ktoś pisał, MXE jest substancją która nie każdemu się spodoba, ale zapisze się do kannonu RC które trzeba spróbować. Na pierwszy raz  dawkę rzędu mojej odradzam. Co prawda mi się ogromnie podobało, ale było to baaaardzo rzekłbym ogromnie mocne przeżycie i wg moich spekulacji sort metoksetaminy który posidałem, był dość a nawet bardzo dobry.

Ocena: 

Odpowiedzi

No właśnie.

Pamiętaj o tym.

Sorki za błędy gdzie na końcu jest np "ą,ę" a nie powinno nie lubie ctrl'a xd

Pamiętaj o tym.

to się altem robi...

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media