Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

zimno, ciepło, przyjemnie i szybko (alfa-pvp)

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Pół paczki alfa pvp na noc. Piewsza kreska 50mg (próbna, mocno wali), następna ok 100mg, później cała reszta zeszła w nocy. Wszystko sniffem.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Zażywane na spokojnie oraz w miare normalne samopoczucie.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Thc, Hasz, Diazepam, Kodeina, Tramadol, LSD-25, MDMA, 3-4 dmmc, 4 bromomethcathione, amfetamina, mefedron itd..

zimno, ciepło, przyjemnie i szybko (alfa-pvp)

Warto znaznaczyc na wstępie, iż wiele na temat tego związku słyszałem. Osobiście nie spodziewałem się, że zaskoczy mnie on tak pozytywnie po nieprzyjemnych wspomnieniach z ketonami.

Klasycznie T - 0  ( około godziny 20, mieszkanie kumpla).

Rozpakowujemy zakupiona paczke alfy, ogarniamy pokój i obmyślamy co to będzie. Ketony jakoś specjalnie nigdy mnie nie pociagały, ale mówie - co mi zależy. Mówie do kumpla (nazwijmy go F) żeby posypał mała igiełke na sprawdzenie, a on niech sobie trzaśnie ile chce. Podzielilśmy pakę na 2 no i F pokreślił sobie z ponad dobrą setkę, a mi ok 50.. no i poszło. Smak tego specyfiku perfidnie kojarzy mi się z lizolem którym odkażają szpital, mimo tego spływ jeszcze do przyjęcia. 
 

T+15 min

Ku mojemu zaskoczeniu już je*ie po głowie i to ostro, pojawie sie to ciepełko. F tak porobiło, że wgl nie ogarnia chyba co sie dzieje, kreci sie wierci i coś do mnie mówi, bawi sie komórką i stwierdza; że jeszcze nigdy nic go tak nie porobiło po setce nawet mefa.
Jak dla mnie to nawet zaczyna mi sie fazka podobać i stwierdzam w tym momencie, że zaryzykuje i walne sobię set...

T+30 min 

Jedyne co mogę stwierdzić to "o kurwa mać" faktycznie tak po secie jeszcze nic mnie nigdy nie pogrzało, martwi mnie jedynie czy mi żyłka w dupie nie pęknie. Po plecach ciepło, zimno, ale powoli zaczyna tej kosie towarzyszyć bardzo przyjemna euforia która F też zauważa. Jak na RC jest bardzo pozytywnie i ostro.  Przy czarnych rap klimatach  dyskutujemy na temat Alfa PVP i zauważamy, że po czasie zaczyna sie faza lekko speedowa, można gadać i gadać na wiele tematów niewyczerpianie, bogato, otworzyć sie na drugiego człowieka.

T+ 1h

Powoli wszystko uspokaja się lecz pobudzenie zostaje, zdałem sobie sprawe z dość mocnego szczękościsku i pogryzionej wargi, miele morda na wszystkie strony, a gum do żucia brakuje, powoli musze zbierać sie od kumpla na własną chate. Zabieram swoją połowkę żegnając sie z kumplem i kieruje sie w strone domu. Moge powiedzieć, że może nie jest to wielkie odkrycie, ale idzie mi sie do domu świetnie tym bardziej, że w godzinach południowych wypilem 5 browarów, jestem zupełnie trzeźwy i pobudzony, w pełni naładowany euforią. Ciepłe wieczorne powietrze daje mi wiele radości i energi.

T+ 1:20

Bardzo dobrze dogaduje się z rodziną, co ciekawe zgłodniałem i szykuje sobie mała kolacje. Po posiłku udaje sie do mojego pokoju by przy muzyce przetestować pełny potencjał jaki drzemie w tym środku. Jako że mineło już ok póltorej godziny i już działa ledwo decyduje sobie walnąć grubą kresie i tu zaczyna sie prawdziwa przygoda, odpalam neuro żeby napisać cos o alfie.  No to siup.

T+1:40

Dobra ok. 200mg i nie mam pytań, wejście jak bym wypił z 10 piw, nie czuje kończyn, mam wrażenie, że kości mi zaraz wyjdą, wychodze na dwór zaczerpać powietrza, bo w tym pokoju nie ogarne. Taki natłok myśli, że nie jestem sobie w stanie z tym poradzić, zupełnie nie wiem co sie ze mną dzieje, mimo straszne popierdolu czuć psychodeliczny efekt, nie czuje siebie. Siadam na progu chaty, trzymie sie za głowe, chętnie bym coś porobił żeby sie rozładowac, ale nie jestem w stanie nawet wyjąc telefonu z kieszeni czy choćby ustać na nogach, stwierdzam, że przesadziłem z eksperymentowaniem. W tym momencie mam zupełną niepewność co sie stanie. Wszystko wskazuje na bardzo nieciekawy stan sytuacji ale najlepszą metoda mówie sobie, że jestem twardy i właśnie autosugestia może przeobrazić koszmar w piękna bajkę. Powoli zaczynam zauważać niesamowite plusy przerastającej mnie korby, chce popracowac intelektulnie, zbieram dupsko sprzed chaty i wracam do pokoju. Po otwarciu zadań z logarytami bez problemu udaje mi sie je rozwiązac, sprawia mi to bardzo dużą przyjemność, takie zainteresowanie nauką objawiło mi sie tylko raz na kwasie. Strasznie rozjaśnił sie mój umysł, czuje euforie, chęć do życia, rozmowy. Nie potrafie w to uwierzyć, że sugestia ta może zmienić tripa, niepojęta jest psychika człowieka.

T+ /-4:00 nie jestem w stanie określić, w tym momencie (pisane już na żywca).

Powolny slow down, muzyka i rytm wprawia mnie dalej w ruch, serducho dalej niespokojne lekko pokuwa, ale za to jak zasówa :). Myśle nad czymś szalonym, jeszcze raz walnąć na drugą dziurke czego naprawde się boje. Zapomniałem wcześniej zaznaczyć, że kolory po Alfie stają cie wyraźniejsze lecz ciemne niedoświetlone miejsca bardziej przykuwaja uwagę, jaskrawość drażnie. Nie wiem może tylko ja tak mam? Przy samym wejściu jest takie uderznie, że cały się poplułem i towarzyszy temu dotykanie ciała rękami, dotykanie wszystkiego zupełny nieogar. Po chwilowej przerwie decyduje się na poważny krok. No i poszło czekamy, aż sie zładuje.

Jasny gwint jak to wpierdala człowieka w fotel, czas odziać słuchawki na uszy, bo coś mi piszczy.

(W tym momęcie straciłem panowanie nad wszystkim i kończe TR pisać na 2 dzien)..

Godzina 10:00 następnego dnia.

Co do całej sytuacji to jak siedziałem na fotelu, tak mnie nagrzało, że straciłem kontakt z rzeczywistością. Dla kogoś co nie żre 50mg to moim zdaniem porządna dawka, wystarczająca, żeby dobrze potrzepało :D Z tego co czytałem na Hypku wychodzi na to, że jestem samobójcą. Wiem tylko, że F do mnie nagrzany w nocy dzwonił. Z wczorajszego nocnego lotu pamiętam, że choćby mi sie film urwał, a potem, jak odzyskałem świadomość zmianiałem na pilocie kanał z 20 minut, przy czym niewiadomo jakie opcje w telewizorze poprzestawiałem, bo teraz nie wiem sam co z nim dokładnie... Potem pamiętam zwał nie był taki tragiczny, tylko dalej ten nie ogar w głowie i co najważniejsze po jakimś czasie szło zasnąć, pikawa na zwale troche furgała, ale to nie niespodzianka. Teraz siedzę i uporządkowywuje ten TR, bo tego nie szło czytać... raczej nikt by tego nie zrozumiał. Staram sie jakoś dopasować czas jak to było i opisać co sie stało po pierwszej porządnej grubej kresce...

Podsumowując, myślę nad spróbowaniem tego związku w przyszłosci jeszcze raz. Naprawdę miło mnie zaskoczył. Polecam wszystkim którzy lubią jak ich mocno potrzepie. Odradzam ludziom, którzy są ostrożni i sie boją, żeby nie popadli w jakąś paranoje. Alfa PVP jest naprawde silną substancją, przy małych dawkach może mocno działa, ale nie na długo. Przy bardzo dużych dawkach warto zaznaczyć, że trzyma strasznie długo i pojawiają sie psychodeliczne efekty, czemu towarzyszy zupełnie inne odczucie ciała. Moim zdaniem lepiej powoli dobijać ten związek np. po 80-100, niż strzelać samobójczą dawką. Nie każdemu takie ujebanie się spodoba. Gdy euforia mija razem z ujebaniem i wejściem smoka zaczyna sie taka fazka naspeedowania, bardzo dobre do nauki. Nie mniej jednak trip mi się podobał.  

Pozdro.

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Ja też gdy po raz pierwszy smakowałem Alfę PvP to waliłem po 100-200mg i tak mnie siekło, poradzę Ci na przyszłość, że najlepiej za pierwszym razem walnąć 100mg a potem poprawiać ilościami 30-50mg co jakiś czas, ale nie można przekroczyć dawki 700-800mg na 24 godziny bo może się to źle skończyć.

 

Pozdrawiam

MaRZyCiEL

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media