Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

hexen- podstępny niszczyciel

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
125mg- 2,5g dziennie na przestrzeni dwóch lat
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Kiedyś modliłam się, by go wziąć, a teraz modlę się, by tego nie zrobić..
Wiek:
24 lat

hexen- podstępny niszczyciel

POCZĄTEK

To było jakoś w styczniu 2017 roku. Pamiętam absurdalnie małe ścieżki brane w długich odstępach czasu i niewyobrażalną moc... Siła do pracy, chęć rozmowy z ludźmi, sensowne wypowiedzi i brak zwały rano. Cud miód! Jakoś po pół roku sorty trafiały mi się coraz gorsze. Tylko łeb bolał i spać się nie dało. Za to zejście to była kilkugodzinna walka z myślami samobójczymi... Na jakiś czas odstawiłam ten specyfik i testowałam inne, ale on się na mnie czaił i czekał aż mu ulegnę.

ŚLEPA FASCYNACJA

Jakoś w sierpniu dostałam od dilca taką siekierę, że ciężko to opisać. Trzy dni na najwyższych obrotach, jak za pierwszym razem! Tylko rajki już nie były takie małe, bo gdzieś z ok. 100 mg... No cóż, tolerka się wyrobiła... Materiały raz klepały, a raz nie...

JAK MOŻNA...?

Od tamtej pory, od jesieni 2017 nie kwestionuję nawet najbardziej absurdalnych tez i gdy ktoś przy mnie pyta ,,jak to możliwe?", to, jeśli choć trochę go lubię, opowiadam mu tę historię.

Razu jednego po powrocie od osiedlowego obszczymura mój luby powiedział, że spotkał typa, który wali to po kablach, bo wtedy ma halucynacje...

,,Jak, kurwa, można lubić halucynacje?"- krzyknęłam, przypominając sobie zjedzony kiedyś acodin i problem z dotarciem do domu (500 metrów prostej drogi zmieniło się w nieznane mi wijące się bez końca tajemnicze ścieżki).

Jakoś późną jesienią, gdy mój nos umierał, stwierdziłam, że zaryzykuję, ale podałam tylko połowę rekomendowanej przez konesera iniekcji dawki w większej ilości soli fizjologicznej i... Wszędzie były animowane postaci z bajek. W szybie oglądałam tańce Sponge Boba, braci Mario, królewny Śnieżki i innych animowanych stworków.

Zależnie od gatunku hexenu efekty były silniejsze lub słabsze, ale w tamtej chwili wiedziałam już, że można lubić halucynacje!

Na przestrzeni miesięcy poznawałam mityczne stwory, moje poprzednie wcielenia, dowiedziałam się, że śmierć to mężczyzna, oglądałam bajkowe widoki i sceny prosto z piekła.

ONI TU SĄ

Musiałam się przeprowadzić. Za sąsiadów miałam psycholi, którzy dla zabawy zabijali psy i koty... Oczywiście hexen dalej był moim ideałem. Tylko każdą fajną wizję niszczyły mi odgłosy skradających się gnojków. Parę razy nawet ich widziałam. Do tej pory nie wiem, czy naprawdę...

JAMES PARKINSON

A potem nie było nikogo... Jakbym wtedy nie przestała, to i mnie by pewnie nie było. W ostatnim miesiącu romansu hexen katował mnie mimowolnymi tikami (machanie głową, rękami bez kontroli nad tym). Nazywam to Parkinsonem, ale nie wiem, czy ma jakąś fachową nazwę. W każdym razie po Sylwestrze 2018/2019 spędzonym na podłodze w drgawkach przerywanych biegami lekkoatletycznymi do kibla na pawia, nie ruszam hexenu.

REFLEKSJE

Do dziś widzę u siebie skutki mojej głupoty. Cierpną mi ręce, mam nerwicę i lęki, jąkam się, na rękach mam blizny po wstrzykiwaniu za mocno stężonych i gorących roztworów. Pewnie znalazłoby się coś jeszcze (np. pozapadane żyły, zrosty i zmarszczki).

Mimo tego niektóre loty nadal budzą uśmiech na twarzy i nie jestem pewna, czy gdybym cofnęła czas, to oparłabym temu białemu łajdakowi.

 

 

 

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media