Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

stan po benzo + dxm + thc

stan po benzo + dxm + thc

Ćpuńskie Spotkanko wieczorkiem u mnie w pokoju, Jestem zniecierpiwony oczekiwaniem na kumpla

-1g benzo

-paczka Acco.

-kilka wodnych

Nigdy jeszcze nie próbowałem tego łączyć, wiec jest to mój pierwszy raz.

Wiek 16 Lat Waga 75kg

doświadczenie: dxm,amfetamina,THC,benzydamina,gałka muszkatałowa.

A Wiec, Wszystko zakupione gotowe do wzięcia, czekam na kumpla W. Godz. 16:00 Zima jest juz ciemno, kumpel W dotarł Siema, Siema i od razu przystąpiliśmy do ekstrakcji Tantum Rosy. Chusteczka, woda, szklanka. i gotowe. Chusteczki z białą benzydaminką zwinęliśmy w kuleczki i wszamaliśmy przepijając jakąś zupką

17:00 Nudne oczekiwanie na faze i trzech kumpli którzy później nas maja odwiedzić. Wychodzimy na dwór, idziemy do sklepu (1km) napić sie czegoś. W drodze wchodzą pierwsze zmiany, czułem sie pobudzony zaczęliśmy w drodze rozmawiać o wojnach i broniach. Ogólnie Czuliśmy się fajnie ale nie była to dla nas żadna nowość gdyż nie pierwszy raz wrzucamy benzo. Jesteśmu na miejscu w sklepie 17:30 czuje pewne opóźnienie w ruchach i wzroku biorę napój płacę i wychodzę.

17:45 w drodze powrotnej wyciskamy sobie na rękę po 30 tabsów accodnu. Mamy drobne obawy, Ale raz się żyje. Idziemy w stronę kumpla który już jest w drodze do nas, Efekty coraz bardziej się wkręcaja czuje się jak bym był w jakimś cyber świece, słyszę dziwne dźwięki tak jak by robot. Odgłos chrupiącego śniegu pod butami staje się głośny i wyrazisty. Spotkaliśmy kumpla P. Razem we trzech wracamy do mojego domu, idąc kumpel P opisuje nam nasze zachowanie (jest czysty), Według niego poruszamy się wolno, podobnie jak roboty. Nic się nie odzywaliśmy.

18:30 wkręcaja się pierwsze haluny, każde światło zostawia po sobie smugę, widziałem przebiegające sarny przez pole (było to na wsi), gwiazdy na niebie się poruszają, Coraz Ciężej mi się idzie, oznajmiam im że chyba się przewrócę, oni nawet nie zwrócili na mnie uwagi.

19;00 nareszcie w pokoju, Faza się nie zmienia lekkie haluny i wysokie ciśnienie, serce mi napier…. Jak głupie ale jestem już z tym nie co oswojonu, Kumple W i P rozmawiają ze sobą ja już raczej tylko słuchałem czasem dopowiedziałem głupotę. Przypomnieliśmy sobie o THc każdy ściągnął po jednej wodnej wraz z kumplem K który dołączył do nas. Ostatnie spojrzenie na zegarek była godzina 20. Przyszła moja kolej na palenie wiec wciagłem w płuco trzymając dugo. I wtedy się zaczęło. Wszystko jak by nagle spowolniło. Słyszałem swoje serce a rozmowę kumpli jak spowolnione nagranie Wypowiedziłem dwa słowa O kur…! To zaczęło działać. Straciłem w ogóle orientacje nie wiedziałem kim są ludzie w moim pokoju chociaż byli to koledzy, Stojąc czułem jak by mi się nagrzewały nogi do bardzo wysokiej temp. Nie wiedziałem gdzie jestem co to za otoczenie, byłem jak jakiś obłąkany nie wiedząc w sumie nic, usiadłem trzymając się za głowę. Mój kumpel W który ze mną zaexperymentował rysował jakieś dziwne rysunki. Mało pamiętam zachowanie reszty bo bardziej przejąłm się sobą. Strasznie chciało mi się pić wyszedłem więc na dwór i zjadłem śnieg moje kroki były malutkie i sztywne. Mętlik jaki miałem w głowie jest nie do opisania. Wróciłem do pokoju i doznałem uczucia jak bym umierał. Byłem tak jak by świadom ze zaraz umrę nogi robiły mi się lekkie wszystko przestało mnie obchodzić zrobiło mi się bardzo dobrze, przejmowałem się tylko tym co powiedz a rodzice jak zobaczą mnie martwego. Kumple widzieli ze jest cos ze mną nie tak, kazali mi się położyć tak i zrobiłem i do rana leżałem zawieszony i zapatrzony w sufit myśląc o tym jak powastał świat było tak już przez cały kolejny dzień,

Bania nie do opisania, zaliczam ja do dziwnych a zarazem bardzo mocnych, Było wiecej paniki niż przyjemności od tamtej pory nie brałem nic poza paleniem, Zbieram się powoli do powtórzenia tego tylko z nieco większymi dawkami chociaż chlernie się boje,

Ocena: 

Odpowiedzi

Hahaha, "Benzo", czlowieku, nie kompromituj sie.

Mówie tak na benzydamine... Coś sie nie podoba

"Życie przestalo być tańcem na linie"

bo benzo to rodzina benzodiazepin lub jedna substancja z tej właśnie rodziny. Benza to na tyle gówniane gówno, że aż grzechem jest na nią benzo wołać. Fuj, nie żryj tego syfu

Salvinoria

Dokładnie, jakie kurwa benzo, skoro jadłeś benzydaminę?

Benzydamina jest dobra, żeby raz sprobowac w polaczeniu z dxm, wtedy trip wydaje sie oryginalny, pozniej juz do dupy i nie warto sie truc proszkiem do cipy.

OMG każdy kto poznał tantum rosa zanim dowiedział się o benzodiazepinach mógłby się tak pomylić. Wyluzuj;]

Dobrze rozumiem? Wszamałeś chusteczkę??? A TR całkiem przyzwoity

Dobrze rozumiem? Wszamałeś chusteczkę??? A TR całkiem przyzwoity

Nom chusteczke zawsze zjadamy, osłania ona ochydny smak benzydaminy no a poza tym nic sie nie marnuje:)

"Życie przestalo być tańcem na linie"

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media