Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwsze lsd: 2 świat

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
150 ug/54-56kg 150ug/44-46kg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Nastawienie pozytywne, dobry opiekun i dobry współpodróżnik. Miejsce zamieszkania znajomej, zaufanej.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
MDMA (staram się robić przerwy min. 1mc, czasem wychodzi, czasem nie), marihuana (1-2 razy w tyg, z przerwami), DXM (okazjonalnie)

raporty dekom

pierwsze lsd: 2 świat

Hej. Opiszę moje pierwsze zetknięcie z LSD, postaram się dość zwięźle, ponieważ lubię się rozpisywać.

Razem ze znajomą, wzięłyśmy po 150 ug na głowę. Chciałam na początku za pomocą wody destylowanej zarzucić nam dawkę 100 ug, ale obie uznałyśmy, że polecimy z całym papierkiem.

Było to dość dawno, więc czas będę podawać orientacyjnie. Nawet nie pamiętam dokładnie, o której zarzuciłyśmy, więc uznam, że była to 17.

Papierek na język. 30 minut ssałam, potem połknęłam. Znajoma niechcący połknęła po 20 minutach, ale raczej to nic nie zmieniło, jeśli chodzi o doznania.

Pamiętam, że godzinę - półtorej ciągle mówiłśmy, że nic nie czuć i chyba jakis słaby, albo scam. Mówiłyśmy tak, ponieważ nie czułyśmy, jak nam się ładuje, albo byłyśmy już tak naćpane, że myślałyśmy, że jesteśmy trzeźwe. Ciężko określić. Jednak po jakimś czasie już wiedziałyśmy, że to jest to, mnie trochę wcześniej wzięło, zaczęłam się śmiać z byle czego, napad śmiechu trwał jakieś 5min. Znajoma zachwycała się strukturą różnych przedmiotów.

T+2,5h nasza opiekunka sprawdziła się w tej roli, kiedy byłyśmy już porobione, zaczęła nam wkręcać różne rzeczy, mi, że wyjmie mi rękę, a ja kilka razy próbowałam jej pozwolić, ale bałam się, że rzeczywiście da się to zrobić, mimo, że świadomość jaką taką posiadałam xD.

Nasza TS uznała, że sprowadzi swojego przyjaciela. Ja i znajoma rozmawiałyśmy z nim kilka razy przez telefon, nie mogłyśmy rozpoznać głosu, TS wmówiła nam, że to jej ojciec i zaraz przyjedzie, a my oczywiście we wszystko wierzyłyśmy. Akcja z telefonem trwała jakąś godzinę, zarzucałyśy jej, że nas wkręca, że my nie jesteśmy naćpane, a tak w ogóle, to nie wiemy co się dzieje. Przyjechał przyjaciel, a my byłyśmy bardzo zdziwione, ja dotykałam go po głowie, żeby sprawdzić, czy jest realny, a znajoma co chwile zapominała o co nam w sumie chodziło przez ostatnią godzinę. 

Postanowiłyśmy pójść w podróż na podziemny parking, tak też zrobiłyśmy. Było tam cudownie, poczułam się jak w innym świecie, chciałam tam zostać, ale mojej towarzyszce na tym zbytnio nie zależało, mimo, że też czuła się tam fajnie, a więc wrociłyśmy. Jeszcze przed tym, z racji tego, że przyjaciel, który do nas dołączył jest naprawdę bardzo piękny i ma niesamowicie symetryczną twarz, kiedy patrzył na mnie wprost, widzialam co jakiś czas złote linie, które były lustrem (wtedy jakoś to wiedziałam) idące w moją stronę, a zaczynające się od centrum jego twarzy.

T+3,5 musieliśmy jechać po naszą kolejną znajomą, więc zaczęliśmy się ogarniać, chociaż dla mnie było to dość ciężkie, tak więc po około 20 minutach od wydania rozkazu skończyłam w kapciach bez kurtki (była zima), a przyjaciel naszej TS zeby trochę ode mnie odpocząć zostawił mnie w drzwiach, a ja wchodziłam cały czas przez nie, pewnie z dobre 15 minut. Drzwi nawet na mocnym zjaraniu są dla mnie jak przejście do innej galaktyki, największą atrakcją wieczoru, nawet nie wiem jak to opisać. Przechodząc przez nie jakby nagle pojawiała się dalsza część pokoju, niby znikąd. Ciężko to opisać, ale polecam spróbować. Kilka razy mocno zjarana miałam już tak, że przechodząć przez drzwi zatrzymywałam się na chwilę, bo mnie ''cofnęło'', ale na kwasie to uczucie jest p o t ę ż n e.

T+lekko ponad 4h wszyscy wychodzimy z klatki, znajoma bez większych problemów wsiadła do samochodu, podczas gdy ja zastanawiałam się, w którym wymiarze jestem, jednak nadal posiadałam świadomość. Próbowałam wejść do samochodu, ale wszystko mi się kręciło - na lewo miałam mieszkanie znajomej, - na prawo to co powinno być na lewo i tak dalej. To wspominam jako najmocniejszy moment całego tripa, ale może ze względu na zmianę otoczenia. Moje zmagania z wejściem do auta trwały dobre 5 minut, na trzeźwo pewnie po prostu to wyglądało na jakąś kręcącą sę wokół własnej osi laskę, która co chwile się śmieje i co chwilę jest zszokowana, a jak juz ma 3 sekundowy napływ trzeźwości to robi krok w stronę samochodu, ale potem znowu jest naćpana (te chwilowe napływy trzeźwości bardzo nas myliły, ale jeżeli nie wiecie, czy jesteście high czy sober, to pewnie jesteście trochę high, albo tak bardzo, że aż nie ogarniacie czym jest trzeźwość).

W samochodzie działy się różne rzeczy - mimo, iż ogarniałam (wiecie, jak to jest ogarniać po dragach, ,,jesteś sćpana, nie rób tego'' - ,,NO DOBRA ALE JESTEM SĆPANA''). To otworzyłam drzwi w jadącym samochodzie, bo zastanawiałam się od czego jest klamka !! :) to było mocne, potem zdałam sobie sprawę, jak nieodpowiedzialne to było i starałam się ogarnąć. Nasza jazda trochę się dłużyła, zaczęłyśmy się sprzeczać z kierowcą, że jedzie źle i w ogóle to my bysmy zrobiły to lepiej. Aż w końcu się wkurzył i nas wysadził. Ja - ubrana jak wspominałam, znajoma - zaczęła już ogarniać. Nie czułam zimna, chociaż było naprawdę zimno. Stałyśmy tak z 10-15minut, znajoma ogarniała sytuację, a ja klasycznie zastanawiałam się, w której gęstości się znajduje. A przede wszystkim w jakim mieście, bo nawet nie rozpoznawałam miejsca, a było to podobno niedaleko przy bloku, w którym zaczęłyśmy zabawę. Wrócili po nas, może to był lekko przesadzony żarcik, ale szczerze im się nie dziwię, kiedy zaczęłam trzeźwieć zaczęłam patrzeć na to co robiłam i mówiłam trzeźwym okiem xD.

No i jeśli chodzi o trzeźwienie. Mnie trzymało tak do 24 pewnie. Ciężko określić, ale po powrocie z wycieczki, zaczęło się robić już coraz słabiej, ale było czuć. Jeśli chodzi o oczy, to mi po bardzo małych dawkach już wyskakują. Po ziole mam czerwone, juz po 1 buchu. Po załadowaniu kwasa juz po godzinie było widać, po emach 15minut i 5zł.

Generalnie dobrze wspominam, bardzo fajna, faza, jednak na drugi dzien mialam zjazd, ale to bardziej przez to, że na kwasie ignorowałam problemy TS, czasem nawet ją cisnęłam i ogólnie byłam szmatą. No i poczucie winy się włączyło. Ciężko mi było zasnąć, podczas fazy przebijały mi się myśli ,,chcę już tak zawsze'' i ,,chcę już być trzeźwa''. 3 sekundowe powroty do trzeźwości, a potem znów faza. Ciągle chciałyśmy wytłumaczyć znajomym jaką mamy faze, przez co wyszłyśmy na przemądrzałe, ale wtedy bardzo nam zależało na tym, by im to wytłumaczyć XD bardzo fajna sprawa, polecam. Nigdy nie zapomnę śmiechu TS kiedy wystraszyłam się pierniczka, który dali mi, żebym zjadła.

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
18 lat
Set and setting: 
Nastawienie pozytywne, dobry opiekun i dobry współpodróżnik. Miejsce zamieszkania znajomej, zaufanej.
Ocena: 
Doświadczenie: 
MDMA (staram się robić przerwy min. 1mc, czasem wychodzi, czasem nie), marihuana (1-2 razy w tyg, z przerwami), DXM (okazjonalnie)
chemia: 
Dawkowanie: 
150 ug/54-56kg 150ug/44-46kg
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2021
design: Metta Media