Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwsze halucyacje-benzydamina(tantum rosa)

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Apteka:
Dawkowanie:
po 4 saszetki na głowę, trochę MJ i po piwku na smak
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Mieszkanie kumpla, chwilowo klatka bloku oraz las /park
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
MDMA , Amfetamina, Pentedron, Weed i alkohol

pierwsze halucyacje-benzydamina(tantum rosa)

Z góry uprzedzam, że jest to mój pierwszy Trip Raport, więc postaram się opisać wszystko jak najlepiej i wszystko, co pamiętam. Byli ze mną mój ziomek jak brat M  i jeszcze dwóch kumpli T i W.

 

Wszystko działo się niedawno w nocy z 22 na 23 stycznia. Ale po kolei. Około 13 dzwoni do mnie M, że dziś(czyli 22.01.13r.) walimy benze, bo T mówił, że  ma wolną mete. Ja już podjarany, bo dawno chciałem tego spróbować , przeżyć halucynacje. No nic , wszystko ugadane co, gdzie i jak się ustawiamy. Po chwili wpadł do mnie M , bo chcieliśmy wzbogacić lekko całą magie tego dnia i zakupiliśmy matkę . Było już koło 16 wszystko ogarnięte, kasa zorganizowana, czekamy na T. Przyjechał, pojechaliśmy do M, rozbudziliśmy się. Zaczął dzwonić W, że już czeka na nas na przystanku. Pełna mobilizacja i wyruszamy . Doszliśmy do W i wszystko gotowe, jedziemy do T. Jesteśmy w tramwaju i ja jako "nieogar" w dziedzinie halucynacji . Zaczynam kleić gatkę z T co i jak, bo on już to walił, jakoś tak zleciał czas, dojechaliśmy. Szybko do apteki 8 saszetek i kłanta do T. Jeszcze po drodze zakupiliśmy jakieś piwka, żeby było do wypicia na posmake. Włazimy do T i jak najszybciej chcieliśmy wziąć to zaraz do kuchni. Nie będę rozpisywał całego etapu, napiszę tylko, że zrobiliśmy z samej już benzydaminy bombki do połknięcia. Stąd, że tylko ja i M raczyliśmy się cipkaczem, a T i W mieli MJ. Dobra bombki połknięte, na szczęście tylko lekko, prawie niewyczuwalnie, czułem ten ohydny smak benzy. I teraz najgorsze, oczekiwanie na fazę.

T+0,5h 

Siedzimy już w pokoju T. Usiadłem z M na łóżku T, a on i W czekali, aż nam się wkręci bomba  i dopiero chcieli odwiedzić Marię. Nagle mignął mi taki jakby "niebieskawy  laser". No nic myślałem, że mi się wydawało, ale za chwilę przeleciały 4 lasery o różnych barwach. Spojrzałem na M i zauważyłem, że już też zaczyna powoli nie ogarniać, jak ja. Siedzę i podjarany "pokazem laserów" gdyż zaczęło ich być coraz więcej i latały z prawej strony na lewą, zauważyłem, że farba na ścianach mi faluje. Wyglądało to tak, że miał zielone ściany, a ja widziałem jakby na tą zieloną ścianę ktoś nałożył drugą czerwoną i ta czerwona falując/podrygując/ruszając się w rym muzyki (Słuchaliśmy na wieży Brennan Herat LSD i ogólnie klimaty HardStyle) odsłaniała zieloną ścianę. Zjawiskowe uczucie, zwłaszcza że widziałem je po raz pierwszy. M mówił tylko, że widzi jak co chwila ktoś rzuca małe, białe kuleczki i próbował je łapać (w pokoju było dość ciemnawo paliły się tylko lampki choinkowe).

 

T+1h

Przenieśliśmy się już do kuchni, żeby w spokoju zapalić fajkę i wypić po piwku. Odczucia były coraz mocniejsze, a te lasery latały praktycznie po wszystkim w kuchni, od sufitu zaczynając, na podłodze kończąc. Wypiliśmy piwko i poszliśmy do dużego pokoju. Ja , M i W wygodnie usiedliśmy na kanapie. Razem z M oczekiwałem mocniejszych faz, dla podkręcenia efektu zasłoniliśmy okna, żeby światło z zewnątrz (latarnie itp.) nie wpadało do środka, zgasiliśmy światło i oczekiwaliśmy szczytówki. W pokoju panowała przerażająca ciemność, blask szedł jedynie od włączonego TV, ale i tak nic nie dawał w tak dużym pokoju. Teraz zacząłem widzieć pojedyncze "nietoperze" przelatujące przez pokój, pająki itp. Przeraziło mnie jak coś dużego i białego przebiegło za mną po kanapie, odskoczyłem i dosłownie 0.5s po mnie M też odskoczył. I szybka rozmowa między nami:

  • M: Widziałeś ?
  • J: Białe ?
  • M: Ręka?
    I tu już tylko spójne : O kurwa.

I teraz wszystko się zaczęło.

T+2h
Zacząłem widzieć szczury, podchodząc do nich widziałem je prawie jak na dłoni, a gdy tylko zapaliliśmy światło znikały. Nagle M wrzucił mi schemat (co było dziwne mieliśmy cały czas prawie identyczne przywidzenia) czy widzę te pająki, zapytałem, czy pyta o te 7, co maszerują w naszą strone, on że tak. Nie pamiętam co teraz było, ale pamiętam, że T siedzący naprzeciw mnie na fotelu, jednocześnie będąc na drodze pająków, wziął (do teraz nie mam pojęcia skąd) kombinerki i pozgniatał pająki. Odwrócił się w moją strone i pokazał mi te kombinerki jak ściekają z nich zakrwawione pająki, nie dolatywały do ziemi  tylko rozpuszczały się w powietrzu. Więc jak nam już się dobrze w bani telepało, W i T przynieśli bongosa (Ja i M karmiliśmy płuca z fifki) i zrelaksowali się. Dorwałem się do pilota, przełączając programy natrafiłem na jeden pusty tzw "śnieg", zostawiłem go i po jakiś 30s z tych czarno szarych kropek zacząłem tworzyć obrazy. Najpierw były to samochody, domy, rowery, lecz po chwili zaczęły się straszniejsze, jak jakaś postać stojąca w  TV. Szybko przełączyłem program. W tym czasie T i W spalili już co nieco i postanowiliśmy iść się napić i zapalić . Siedzimy w kuchni i spod lodówki zaczęły wyłazić pająki, karaluchy i wiele innych obleśnych robali, wiec nogi w górę. Spojrzałem na drzwi od kuchni, w których jest szyba i firanka zasłaniająca 95% szyby i około 4-6cm było odsłonięte na samym dole. Po min gapienia się w tą "szparę", spostrzegłem jak coś za drzwiami przebiegło. Wyglądało jak Biała Dziewczynka. No nic, wyszliśmy i jakoś nam zleciało na siedzeniu i tripowaniu się tak około 1,5h.

T+3,5h

Przycisnęła mnie potrzeba, matka i piwa robią swoje, poszedłem do toalety. Zacząłem, że tak powiem opróżniać organizm z wody i usłyszałem cichy szept małej dziewczynki - " Tu Jestem" . Przeszły mnie ciarki, ale nie zwróciłem na to uwagi. Po chwili głośniej zaczęła nawoływać i słyszałem "Pomóż mi Pomóż mi Pomóż mi", szybko skończyłem i już do końca wieczoru nie wbijałem do toalety.

T+5h

Zarzuciłem pomysł, żeby przejść się do lasu. Niedaleko bloku T był wielki las, a raczej gigantyczny park leśny. Pomysł zaakceptowany, tylko W narzekał, bo go głowa boli to został. Ja i M widząc, że T idzie jeszcze do kibla, powiedzieliśmy mu, żeby w razie co nie zapalał światła na klatce (mieszka na ostatnim  piętrze w 6 piętrowym bloku). Wychodzimy na klatkę, zamykam drzwi i nic tylko przerażająca ciemność . M idzie pierwszy na początku, nie jest tak strasznie, lecz po chwili zaczynam widzieć coś na podobieństwo "Dziewczynki z klątwy". No ale wyszliśmy, droga do parku zeszła tam z małymi przywidzeniami , doszliśmy do lasu i tu jakby moc benzy na nowo zadziałała z dużą dawką. Wchodzimy do lasu dróżką i już w oddali około 40m. od nas zauważyłem grupkę 6-7 osób stojących koło siebie i 2 z nich miały namalowane krwią krzyże na gołych ciałach i coś w rękach. Zapytałem moich współtowarzyszy też to widzą - odparli że nie. Ja byłem pewien, że widzę tam Satanistów, 2 w nocy, ciemno, w koło nikogo żywego, pewnie odprawiają jakiś obrząd. Przerażony szedłem przed siebie stwierdzając, że postacie znikają. Mieliśmy jeszcze pare takich akcji tej nocy, że ja i M widzieliśmy i słyszeliśmy jak coś po lesie biega, ktoś krzyczy itp. Jedną z fajniejszych akcji było, jak doszliśmy do otwartego pola i spojrzałem na niebo, miało taki nocno-mglisty kolor i po chwili tak jak wtedy w domu, zaczęły się na nim wielkie falowanie kolorów, bardzo fajny widok.

T+8h 
Wróciliśmy do domu, W już prawie spał, w sumie było koło 5 w nocy, ale ja i M wiadomo i tak byśmy nie zasnęli. Więc T i W zasnęli, a my dorwaliśmy się do Dead Space na Xbox 360. Po 30 min gry doszliśmy, że w tym stanie nie da się w to grać nie ocierając się o zawał. Doszliśmy do wniosku, że czas walnąć w kime spałem z nim w tym dużym pokoju. Próbowaliśmy zasnąć, ale z lipnym skutkiem i przesiedzieliśmy w ciszy i "pokazie laserów" do 8 nad ranem, gdzie już nie było takich przywidzen, tylko zmeczenie.

Podsumowanie:

Cholernie mi się podobało przeżycie tych wszystkich rzeczy jakie widziałem (opisane tutaj to niecala połowa wszystkiego tego, co widziałem). Jedyne co mnie zraziło to to, że nie mogłem spać i w sumie jeszcze od  czasu brania benzy,  nie spałem ponad 40h, ale kończę i idę w kime. Polecam benzydaminę wszystkim, którzy chcą doświadczyć może nie typowych halucynacji, ale bardziej takich przywidzeń, które w połączeniu z dobrym klimatem dają zajebisty efekt.

 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Ja osobiście zawsze sam tripowałem i podniecałem się głównie smugami i filmikami na YT które zwykle były totalnie czym innym niż w rzeczywistości, ale najpierw trzeba przed obejrzeniem przeczytać tytuł.
Co mnie najbardziej ciekawi to jest ta dziewczynka, ponieważ mi przy dawce 4 saszetek objawiła się i szła po prostu w moją stronę, a później rozmawiałem z nieistniejącym dziadkiem. Owady i myszy to chyba normalka, ale najgorsze jest jak masz halucynacje słuchowe np. Odkręcasz wodę i słyszysz jak ktoś się drze żebyś ją zakręcił.

Trip fajnie opisany, ale troszkę rzeczy jeszcze nie wykorzystaliście :P

<p>Ja niestety przesadziłem poraz pierwszy. Wziąłem 3 saszetki i 60tab. acodinu. Trip wspominam ciekawie, lecz nie wiem czy chciałbym to powtórzyć ;)</p>

Szukam towarzyszy do wspólnych przeżyć najlepiej z Krk ;)

Osobiście polecacie, czy nie za bardzo?
Jeśli tak, to ile saszetek na pierwszy raz? :)  

Endi

Ja osobiście polecam, ale broń boże żeby zażywać nie ekstraktowaną benzę.
Na początek ja zażyłem 2 i nie miałem nic specjalnego, a niektórzy już wtedy gadają z halucynacjami (ja to miałem po 4-ech) tak więc 2 do 3 MAX przy prawidłowej ekstrakcji.

Teraz jeszcze pytanie ile miałeś lat, jak wziąłeś po raz pierwszy, bo to chyba też jest ważne :) 

Endi

Tyle co teraz- 18 lat ;)

NA PIERWSZY RAZ WEJZ OD POŁ SASZETKI DO JEDNEJ CAŁEJ SACZETKI BO NA ODRAZU 2 LUB TRZECH MOZESZ BANI NIE WYTRZYMAC I COS SOBIE ZROBIC!!

 

ja po 2 poszłem do szpitala ;/

 

 

 

Sebaaa, kocham THC i MDMA

Benzydamina to nie zabawka, nie powinno się tego brać często, bo można sobie nerki rozpieprzyć.

Eating_disorder

to ze nierki se mozna rozwalic przez to chyba kazdy wie ale zawsze kazdy proboje i bierze hahahahah zeczywiscie cos to dało ze mu to napisałes!! :))

Głównym zadaniem nerek jest filtrowanie naszej krwi i wychwytywanie z niej toksyn produkowanych przez organizm. Przy okazji nerki mają wpływ na ciśnienie oraz produkują ważne hormony.

 

Kiedy zaczynają się psuć
Przewlekłe choroby nerek ujawniają się najczęściej w zaawansowanym stadium. W Polsce cierpi na nie co dziesiąta osoba. Większość z nich nie wie, że choruje. A to dlatego, że nerki zwykle nie bolą. Taki stan może trwać latami, narząd się psuje, a my go nie leczymy. Częstą chorobą jest nefropatia cukrzycowa wywołana przewlekłą cukrzycą. Uszkadza ona kłębuszki nerkowe odpowiedzialne za filtrowanie krwi. Niestety, cukrzyca również często nie daje objawów, więc kiedy dolegliwości stają się odczuwalne, oba schorzenia mogą być w bardzo zaawansowanym stanie. Podobnie bywa z rakiem nerek, który w początkowym stadium z reguły jest bezobjawowy. A ten nowotwór jest bardzo groźny - rocznie zabija on około 2 tysięcy osób w Polsce.

Jak się bronić?
Regularne badania profilaktyczne to najlepszy sposób na wczesne wykrycie chorób nerek. Raz w roku powinniśmy sprawdzić mocz na obecność albumin - w ten sposób uchronimy się przed przewlekłą nefropatię cukrzycową.
Innym ważnym badaniem, które również powinniśmy powtarzać co roku, jest pomiar stężenia kreatyniny we krwi. Jeśli jest zbyt wysokie, najprawdopodobniej nasze nerki są chore.
Oba badania warto robić nawet na własny koszt. Tym bardziej, że cena każdego nie przekracza 20 zł.
Oprócz badań profilaktycznych, trzeba zadbać również o zdrowe odżywianie się - to poprawi kondycję całego organizmu. Jedzmy mniej tłustych, smażonych produktów, a więcej warzyw i owoców. Nerki nie lubią soli, więc nie przesadzajmy z tą przyprawą. Podobnie jest z alkoholem i nikotyną. Najlepiej zrezygnować z obu używek.

Objawy, które powinny nas zaniepokoić
Sygnałem, że nasze nerki są chore może być: osłabienie organizmu, częstsze niż zwykle oddawanie moczu, pieniący się mocz, opuchnięte stopy, samoistne krwawienia z nosa - zwłaszcza kiedy wcześniej się nie zdarzały. Najbardziej alarmującym objawem jest krew w moczu.

 

Link 1
Link 2

Tak naprawdę więcej negatywów niż pozytywów, ale wszystkiego trzeba spróbować podobno - cipacza też :)

Eating_disorder

Ja na pierwszy raz jeblem 7 saszetek i żadnych halucynacji pomimo tego że były przeblyski i smugi. W wieku 16 lat.. Ale wydaje mi się ze czym bardziej się boisz tym masz większe jazdy, ja noestety niczego się nie balem chociaż byliśmy. W lesie z 2 godziny o 1 w nocy

Jeżeli jadles 7 szaszetek i miales tylko efekty progowe, to albo zwaliles ekstrakcje, albo masz poblokowane jakies receptory. Ja mialem przez lata mocna blokade na dragi, musialem mnej wiecej 2x wiecej od kazdego zarzucac, a i tak pelnych efektow nie mialem. Kwas mne otworzyl :D

Ej ludzie potrzebuje pomocy. Próbowałam zrobić to już 2 razy ale zawsze coś jest nie tak. Może ktoś mi napisać jak to się robi? Może ja coś pomieszalam! Jakieś sprawdzone sposoby! Będę wdzięczna 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media