Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwsza sigma

pierwsza sigma

Set & Setting: Matka wyjechała na 4 dni do ciotki, wolny dom tylko ze starym z którym nie gadam 2 lata, więc jest luz

Dawkowanie: 1500mg rozbite na 4 razy, 300mg co 3h, następnie 600mg po jakichś 12 godzinach, łącznie wyszło 22mg/kg

Wiek & doświadczenie: 18 lat. mj, dxm, benzydamina, dmh, kodeina, amfetamina, gałka; w tym miksy typu bxm i ze wszystkim co pod ręka (dxm + mj,koda,dmh)

Identyfikacja: akaz z hyperreal

---------------

T+0: Wrzucam pierwsze 300mg, nie byłem pewien, czy robić tą sigmę, ale okazja by z domu wyjechała na dłuższy okres rzadko się trafia, więc okazji nie można zmarnować

T+3h: kolejne 300mg

T+6h: kolejne 300mg, czuję już mocno działanie dxm, siedzę przy kompie i czekam

T+8h:

działanie deksiwa jakby słabnie, czuje się jedynie jak na mocnym zejściu.

Myślę, że już wuj z tego wszystkiego wyjdzie, gdy spróbowałem wstać i okazało się, że nie mogę chodzić. Po prostu nogi były z waty: wstałem a zaraz nogi same rozlazły się na bok i wylądowałem z powrotem na krześle. Nie możliwym było utrzymanie pionowej pozycji dłużej jak 5 sec.

Miałem ciągłe wrażenie, że ktoś chodzi po domu (słyszałem kroki, skrzypienie podłogi), ale jak mogłem słyszeć jak ktoś łazi po domu, skoro miałem słuchawki z muzą na uszach? Jak się zaraz okazało, jednak żadna muzyka na tych słuchawkach nie grała.

Przełączyłem się ze słuchawek na głośniki (5.1 Surround), było gdzieś koło godziny 6stej czy 7dmej. Kompletnie nie słychać linii basu. Pamiętam miałem moc głośników na 50% i grało to strasznie cicho. Jak się potem okazało, 50% to było cholernie głośno, aż uszy bolały. Współczuję sąsiadom, zwłaszcza, że wtedy włączył się black metal :)

T+12/T+14h ?:

urwał mi się film.

Obudziłem się z głową na łóżku a nogami na podłodze, w pozycji klęczącej.

Wdrapałem się na łóżko. Kolory ścian były mocno odbarwione, żółte ściany miały kolor ciemnozielony, strasznie nienasycony, z kolei kolory niebieskie były siwe.

Zobaczyłem na podłodze leżącą miskę z kanapkami z ogromną ilością szynki, nie miałem pojęcia skąd one się tam wzięły. Jak się potem okazało, to tylko ręcznik rzucony na podłogę.

Wstałem do biurka i zobaczyłem otworzoną mokrą karmę na kota i galaretkę z niej rozwaloną po całym biurku. Niby z gęby nie waliło mi karmą, ale pewne wątpliwości mam...

Ciągle coś mi lata kątem oka, jakieś mniejsze przesłyszenia.

Cyrki się działy, ale mimo wszystko to nie sigma.

T+18h:

pisząc na forum Hennessy poleca mi dorzucić 450mg w celu wyjebania na orbitę.

Słucham porady i wychodzę do apteki. Gdy zobaczyłem swoją zaćpaną mordę w lustrze wiedziałem, że nie będzie łatwo, zwłaszcza, że nie mogłem jeszcze wyraźnie mówić.

Obskoczyłem 5 aptek na dzielnicy i dostałem tylko 1 listek aco (lepszy listek w garści niż paczka w aptece). Tak być nie mogło i pojechałem na miasto gdzie dostałem już całą paczkę. Miałem razem 600mg na doładowanie.

T+20h:

po chwili grania na wiośle (zajebiście się grało, gitara i zjazd to mistrzostwo) ładuję 600mg, już bez rozbijania na mniejsze dawki.

T+22h?:

nie wiem dokładnie kiedy to się załadowało, nie czułem kompletnie loadu, zero mankamentów w żołądku ani większych zawrotów głowy.

Efekt jaki poczułem był jak mocne uderzenie deksa, ale jakoś inaczej. Łykałem kiedyś po 1350mg (20mg/kg), było to równie mocno ale jakoś inaczej, zupełnie inaczej jak teraz.

Tutaj zaczyna się pierwsza dziura w pamięci.

T+??h:

Siedzę przy komputerze.

Zamiast ściany z boku mam ulicę. Totalnie widzę głębię tej ulicy, przy wyciągnięciu ręki czuję ścianę (która jest w dotyku wyjątkowo gładka i przyjemna), ale głębia nie znika, aż by się chciało wstać i tam wejść.

Machnąłem nawet taką ilustrację na bazie zdjęcia z mojego pokoju:

http://img832.imageshack.us/img832/5838/dsc00574d.jpg

Pomijając kolejne mniejsze dziury, pamiętam jak oglądałem przemowę Hitlera z 1939 roku przed wyjazdem wojsk rzeszy na Polskę. Poryło mi to przemówienie okrutnie banię.

Oto co widziałem za jakiś czas nad biurkiem:

http://img715.imageshack.us/img715/2948/dsc00573z.jpg

Co lepsze/gorsze, nie zastanawiało mnie co się kurwa dzieje, tylko czułem się jak tamci obywatele rzeszy ze spranym przez Hitlera mózgiem, wiwatowałem i wykonywałem gesty pozdrowienia razem z ludem do Hitlera. (dla sprostowania, nie jestem nazistą/faszystą ani nie mam nic z tym wspólnego, była to po prostu chora faza).

Kolejna dziura w pamięci.

Widzę przed sobą mapę europy na monitorze i knułem plany jak przejąć Europę, idąc w ślady Hitlera. Po chwili cała faza przeszła z myślą, że Polska jest zbyt słabym krajem na taką rzecz.

Położyłem się na łóżku w celu podziwiania CEVów, które były w niebiosa mocne i realistyczne, po prostu nigdy po niczym czegoś tak mocnego nie miałem, nawet po BXM+mj z wiadra czy dxm+dmh.

I tu kolejna dziura w pamięci.

Przejściowym momentem jakim pamiętam były odgłosy gołębi w domu, gdzie nagle przez firankę wleciały dwa gołębie które przeleciały mi nad głową, co mnie zerwało z łóżka.

Zastanawiałem się wtedy o co chodzi, ale miałem świadomość, że jestem po prostu naćpany jak świnia.

Wstałem do kompa i znów film się urwał.

T+??h:

obudziłem się w łóżku, nie wiedziałem co tu robię. Nie pamiętam już która to była godzina.

Odczuwałem cholernie mocny zjazd, dalej miałem dziwne przesłyszenia i ruchy bokiem oka, typu poruszające się owady na biurku, ale nie było to już to co wcześniej.

Wszedłem na kompa, coś porobiłem, czułem się jak kompletny debil z wypranym mózgiem, zupełnie jakby został gdzieś w innym wymiarze. Poczytałem trochę o Hitlerze na wikipedii i cały dzień leżałem w łóżku z muzą na głośnikach.

Ogólnie było to popieprzone w wuj, szkoda, że tak wielu rzeczy nie pamiętam.

Napewno to jeszcze nieraz powtórzę, ale napewno nie prędko, mój mózg musi od tego wszystkiego odpocząć.

Te 2 dni tripu trwały conajmniej 2 tygodnie, czas kompletnie nie istniał. Po wrzuceniu tamtych 600mg miałem wrażenie, że już jestem zećpany dobrych parenaście dni, nie pamiętałem wogóle kiedy byłem trzeźwy ani kiedy byłem w aptece po dragi.

Na koniec jeszcze parę rzeczy o których się potem dowiedziałem, a ich nie pamiętam:

- na allegro szukałem mein kamf, w tym mam książkę za 300zł dodanych w obserwowanych aukcjach

- pisałem znajomym na gadu, jakim to Hitler był wspaniałym człowiekiem, w tym okrzyki "MEIN FUHRER!"

- http://www.youtube.com/watch?v=QDBU-43db-s w ulubionych na YouTube

- dziwne posty na hyperze, gdzie trafiało się, że pisałem sam do siebie

i ciekawe jeszcze jakich rzeczy się dowiem

Na podsumowanie, sigma jest bardzo popieprzoną rzeczą, nie przypominającą typowego działania DXM. Polecam każdemu kto chce mieć równo sprany beret.

Ocena: 

Odpowiedzi

TR całkiem przejrzysty i dobrze się czyta.W ogóle nie wyobrażam sobie jak mogłeś wyjść w takim stanie z domu szukać tego dodatkowego 450mg. Nie wiem czy był bym w stanie przetrwać sigmę będąc sam w domu, wielki szacun.
Pozdrawiam

hehe niezle akaz ;p no sigma to nie byla ale grubo cie pomieszalo

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media