Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

paranoja i psychoza, czyli pierwszy raz z tryptaminą.

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
Około 25mg, doustnie. 185 cm wzrostu, 63 kg wagi.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Podekscytowanie, bardzo dobry humor, zniecierpliwienie. Oczekiwałem 'syndromu boga', zupełnego odrealnienia, ciekawych przemyśleń.
Miejsce: U kumpla w domu, wieczór i noc.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Marihuana- raz częściej raz rzadziej od kilku lat
Kokaina- 2 razy
DXM- kilkanaście razy
Benzydamina- raz
Mieszanki ziołowe- kilkanaście razy
Koko- 3 razy

paranoja i psychoza, czyli pierwszy raz z tryptaminą.

Chciałbym zacząć od wstępu. Miał to być mój pierwszy raz z taką substancją, spodziewałem się po niej wiele, miałem nadzieję na mistyczne przeżycia i doznania. Trip miał wyglądać w ten sposób, że leżymy sobie z kumplem (nazwę go A.) u niego w pokoju (nota bene bardzo przytulnym i pozytywnie nastawiającym) i rozmawiając dzielimy się przeżyciami. Początkowo było zupełnie tak jak sobie wyobrażałem, a nawet lepiej. Co było później? Przeczytajcie.

T+0:00 Idziemy do pokoju kumpla, w ustach ląduje po 25 mg, ogromne podniecenie, oczekiwanie na pierwsze efekty. Oczywiście dużo śmiechu, jak to zawsze z A.

T+0:15 Ekscytacja sięga zenitu, po prostu nie mogę się doczekać. A. wychodzi się odlać, ja w tym czasie wpatruję się w dywan, kątem oka zauważam pierwsze zmiany, jednak nic mocnego.

T+0:20 A. wraca, mówię mu, że czuje już pierwsze efekty, dywan zaczął wyglądać jak basen z robakami, wiły się, wyglądały jak żywe. Nie bałem się ich, wręcz przeciwnie, zacząłem odczuwać ogromną radość. W końcu, zaczyna się. Nagle dostaje mocnych drgawek, chyba z podniecenia, nie wiem. Wręcz latam cały na łózku, zęby uderzają o zęby z dużą siłą, ja sie z tego smieje. A. Zakłada słuchawki, włącza 1200 Micrograms. Próbuje tego samego na moim odtwarzaczu mp3, kładę się na łóżko, patrze w sufit. Faluje, zmienia kształty, widze postacie. To dopiero początek.

T+0:30 Ja nie moge słuchać muzyki, za dużo bodźców płynie ze świata. Gdy poruszam głową widzę jak rozmazują się kolory, widzę tęczę, wszystko jest takie lekkie, mój umysł jest taki lekki. Ogarnia mnie ogromna euforia. A. słucha muzyki patrząc w sufit, banan na jego twarzy jest taki cholernie pozytywny. Widać, że chłopak się dobrze bawi. Ja też. Rany boskie, jakie to jest cholernie miłe.

T+0:50 Czemu wszystko jest takie nowe? Czemu rzeczy, które są dla mnie codziennością, w tym momencie są tak ciekawe, fascynujące, nawet ściany. Urodziłem się na nowo, jestem innym człowiekiem. A. odczuwa to samo, chodzimy po pokoju otwierając szuflady, dotykając ścian, pościeli. Kompletnie fascynujące.

T+1:10 Nie wiem co jest dobre a co złe, nie mam już odniesienia do rzeczywistości. Nie mam wpojonych żadnych zasad moralnych. Palę papierosa- To dobrze, że to palę, czy niedobrze. Powinienem rzucić? A może to jest cel życia? Kurwa, nie wiem. Dźwięki ciężarówek zza okna odbijają się w mojej głowie jak echo, wirują, wszystko łączy się ze wszystkim i nic z niczym. Widzę kolory dźwięków, Boze, to jest piękne.

T+1:30 Zaraz zaraz, to znaczy, że w życiu wszystko mi wolno tak naprawdę? To co robie zależy tylko od mojego widzimisię? Idealnie. Dzwonie do dziewczyny, mówie jej o tym, że nie wiem co jest dobre a co nie. Telefon jest dla mnie po prostu pudełeczkiem do którego się mówi, a nie telefonem takim, jakim go normalnie widzę na trzeźwo. Nagle rozmowa wydaje mi się być okropnie dziwna. Ej, to nienaturalne, że rozmawiam do pudełka. Czuję się nadal dobrze. W głowie myśli mi falują, rozprężają się, potem zmniejszają i 'wywracają' na lewą stronę. Coś co było dobre przed chwilą, teraz jest złe. Jak to?

Tutaj więszkość tripu po prostu się cieszyłem, miałem ogromną gonitwe myśli i wydawało mi się, że mogę myślami wpływać na rzeczywistość. Czas, który podaje od tego momentu jest naprawdę orientacyjny.

T+2:00 A: -Ej stary, a jak tak naprawdę jesteśmy skupiskami energii, w sensie ja i Ty. I teraz się po prostu zetknęliśmy i wytworzyliśmy świat, który nam się tylko wydaję? Ze zaraz sie od siebie odbijemy i zetkniemy z kimś innym? Czy to jest właśnie niebo? Czy jesteśmy w niebie?

Przemyslenia A. wydawały mi się tak cholernie logiczne, normalne. Co najlepsze, on nie pamięta, żeby mi coś takiego kiedykolwiek mówił.

Ja: Stary spójrz co nas otacza, jesteśmy jebanym wirusem tego świata, niszczymy go, rozumiesz? Spójrz co się dzieje. Budujemy domy, wieżowce, spalamy wszystko co nam wpadnie w ręce, każdy surowiec. Jesteśmy wirusem.

I tu zaczęło się źle dziać. A. zwyczajnie nie zgodził się z moim zdaniem. Dopadła mnie myśl 'o kurwa, sam jedyny na całym świecie odkryłem prawdę. Jesteśmy pasożytem na tej planecie. Ja chce żyć w zgodzie z naturą, rety, wypuśccie mnie z tego domu wariatów zwanego cywilizacją.

Rozkminka przeszła, wróciłem do dobrego humoru. Jednak co się stało dalej...

T:+2:30 Ja: Stary, co to jest alkohol? Do czego on służy? Wiem, że ostatnio piłem, ale jak on działa? Nie mam odniesienia do niczego...

Nagle dowiedzenie się, czym jest alkohol stało się sensem mojego życia. Dzwoniłem do dziewczyny wypytywałem jej, pytałem czy jestem dobrym uczniem (nie byłem, po prostu nie byłem pewny swojej przeszłości, wydawało mi się ze cała moja przeszlosc, raczej stracona, to wymysł mojej chorej wyobraźni. Ja nie mogłem taki być, kiedyś byłem dobry we wszystkim). Nagle poczułem się jak okropny lamus. Myślałem ze jestem bardzo dobrym, wzorowym uczniem, zbyt się z tym unoszę i należe do jakiegoś kółka wspólnie liżacych sie po tyłkach dupowłazów szkolnych. Ja nie chce taki być.

Straciłem kontakt z rzeczywistością. Internet przestał działac, w efekcie nie dowiedziałem się do czego służy alkohol ('boże, odcieli nas, nie wyjdziemy stąd'). Usłyszałem wycie syren za oknem, świat się kończył. Wyjrzałem przez okno, nie zobaczyłem nic, poza światełkami które latały tu i tam, jak galaktyki, meteoryty, gwiazdy. Jestesmt w przestrzeni kosmicznej? Chyba nie. Boże, jestem wariatem, zaraz po mnie przyjadą. Zatrułem się wirusem i będę pracował w kamieniołomach, żeby niszczyć Ziemie. Straciłem swoją wolność, zbledne, stracę siły, strace człowieczeństwo. Trzeba uciekać.

Zbiegłem po schodach na dół. A. się bardzo zdziwił, próbował mnie powstrzymać. zacząłem ubierać buty i chciałem wybiec. Otworzyłem drzwi. Zobaczyłem karetkę (w rzeczywistości był to zwykły samochód ojca A.), tak, wybawienie, wyleczą mnie i skończy się ten horror. A jak to tylko zasadzka? Chcą mnie wywieźć do tych cholernych kamieniołomów! Nagle poczułem rekę A. na swoim ramieniu

-Gdzie idziesz idioto?!

Zaczałem krzyczeć, wyrywać się. A. był silniejszy, powstrzymał mnie, uderzył mnie w twarz. Nawet nie zwróciłem na to uwagi. Po chwili ochłonąłem.  Boże, A. jest z nimi w zmowie, on nie chce zebym wyszedł, on chce mojej energii. Energii człowieka. Nie dam mu jej, jest pierdolonym kosmitą, nie oddam mu jej. Kazał mi pójśc na górę i położyć się do łóżka. Położył się ze mną i wydawało mi się, ze mówi od tylu. Ze odwróciłem czas. Nagle wiedziałem gdzie jestem. byłem komórką w roślinie, jestem w roślinie, muszę oddać roślinie moją energię, żeby dalej żyła, taki jest mój cel życia. W efekcie zlałem mu sie do łóżka. Poczułem ulgę. Powiedziałem A. o tym, śmiał się ze mnie jak cholera. Na szczęście to dobry przyjaciel. Trochę wytarłem, zdjąłem ubrania próbowałem zasnąć. Nigdy nie zobaczę słońca. Nigdy już go nie zobaczę. Usłyszałem cholernie wyraźną muzykę za oknem. To jacyś dzicy ludzie grają na bębnach, bawią się, skaczą nad ogniskiem. Ja juz nigdy do nich nie dołącze, wyzbyłem się człowieczeństwa przez cywilizacje. Umarłem. Nigdy nie zobaczę słońca. Jesteśmy wirusem. Byłem pewny, że rano wstane i będę miał na nogach kajdany, a w ręku kilof. Taki los mnie czeka.

T+4:00

Na szczęście wytrzeźwiałem, A. przyniósł mi ciastka, pośmialiśmy się, że zlałem mu się w łóżko, poczułem cholerne zmęczenie, nie mogłem sklecić zdania. On poszedł spać do drugiego pokoju, bo stwierdził, że jebie moczem. Ja rozmyślałem w sumie całą noc, Słońce na szczęście wstało.

Następnego dnia czułem się zmęczony, ale ciężko mi było zasnąć, więc pewnie dlatego. Samopoczucie było w sumie dobre, mimo tego co narobiłem w nocy. A. wspomina ten trip jako kompletną porażkę. Mnie się mimo wszystko podobał.

 

To moja historia z pierwszym tryptaminowym tripem. Był to najciekawszy trip, mimo tego, że skończył się katastroficznie, bardzo dobrze go wspominam, bo była to ogromnie wielka przygoda. Następne razy już nie były tak bardzo różnorodne, ale ogólnie kwasopodobne klimaty to najlepsza rzecz, jaka do tej pory mnie spotkała dzięki używkom.

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Miałeś bardzo mistyczny i wartościowy trip, dokładnie taki, na jaki się nastawiałeś. Zrozumiesz to po pewnym czasie ;) 

 

A co do bycia "wirusem tego świata" - zobacz: http://www.youtube.com/watch?v=WAjOGaEImF8

Ech, miałem przedwczoraj na fajnej imprezce spróbować 4-ho-met' ( choć lekko rasowanego stymulantem ) ale sklep nawalił i nie dostarczył na czas. Za to spróbowałem coś innego, a warto było ;)  hiehie. Ale nic to, co się odwlecze to nie ... :DD

A pozatym fajnie się mi czytało raporcik, przyjemny i zachęcający ;) choć co prawda mj też na pewno miała w tym swój udział ;) Dzięki raporcikowi, na pierwszy strzał dam chyba z 15 góra 20mg, bo moje doświadczenie z psychodelikami malusieńkie ( ale planuję to nadrobić :) )

@chsn dzięki za linka, ten filmik jest świetny.

Matko sałatko, 1,5 godziny temu wypiłem tak około 18mb tej tryptaminki po ponownym obejrzeniu filmiku zalinkowanego przez chsn, normalnie odpłynąłem :) A jeszcze chwilę temu myślałem, że ... a nieważne, płynę dalej :)))))))))))))))))))))))))))))))))

fajnie się czytało xD aż sama mam chęć na tego rodzaju eksperyment ^^ :P

fajnie się czytało xD aż sama mam ochotę na taki eksperyment ^^ :P

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media