Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

niebezpieczna zabawa z gazem do zapalniczek

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
puszka gazu ze spożywczego
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
dzień jak każdy inny, miałem ciśnienie żeby się czymś odrealnić
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
THC DXM Kodeina Tramadol Zolpidem Feta Metkat dużo różnych Benzo

niebezpieczna zabawa z gazem do zapalniczek

Wyszedłem z domu około godziny 19 w celu zakupienia paczki papierosów i gazu do zapalniczek w osiedlowym sklepie. Skąd ten chory pomysł mógł mi przyjść do głowy... Zaraz po wyjściu odpaliłem szluga i wziąłem pierwszego macha z butli. Po kilku sekundach poczułem mrowienie nóg i dziwnie "zakręcony" umysł. To był dopiero początek bo gdzieś około godziny spędziłem siedząc z dziewczyną i paląc szlugi, warto dodać że zanim do niej dotarłem to gaz już przestał działać.

II uderzenie (godzina 20:00)

wyszedłem od dziewczyny i szedłem w stronę mieszkania oczywiście popalając papieroski i sztachając sie gazem. Po drugim buchu znowu to mrowienie i taki dziwny szum w głowie, był nawet przyjemny i kojarzył mi się z czymś takim pierwotnie zakodowanym w psychice człowieka. Kolejny sztach i zaczęło się robić bardzo dziwnie, miałem problemy z normalnym chodem i pojawiły sie halucynacje, zacząłem słyszeć głosy ludzi dookoła siebie (byłem w lasku koło osiedla więc nikogo nie było wokół), głosy tych ludzi były drwiące, śmiali się ze mnie że ćpam takie gówno i wydawali z siebie takie dziwne ćpuńskie odgłosy, czułem się tak jakby wokół mnie szeptały duchy... Wchodząc na klatkę byłem już trzeźwy ale w głowie nadal huczało.

III uderzenie (godzina 20:30)

Stwierdziłem że teraz przetestuję gaz już porządnie, wziąłem ogromnego bucha stojąc na klatce, dopełniłem płuca powietrzem, poczekałem... i zacząłem odpływać. Dopalałem akurat papierosa i chciałem wyrzucić go na ziemię gdy nagle głowa odleciała mi do tyłu, ponownie pojawił się ten dziwny szum z tym że o wiele potężniejszy. W chwili gdy chciałem rzucić peta "coś" złapało mnie za rękę i znowu pojawiły się duchy, poczułem ich mnóstwo dookoła siebie, halucynacje stały się nie do zniesienia, czułem jak jeden z nich zabrania mi wyrzucać peta na ziemię, stał centralnie przede mną, mam jego obraz w głowie. Wykruszyłem cyngiel, schowałem peta do kieszeni kiedy nagle głosy ucichły. Ok, pomyślałem więc że czas na następnego bucha. Po kolejnym buchu niebo zrobiło się kolorowe, duchy odezwały się gdzieś w oddali, usłyszałem taki niesamowicie okropny krzyk a nagle poczułem za sobą czyjś oddech. Szum który pojawiał się po każdym sztachu teraz opanował mnie do końca, miałem wrażenie że ten szum pochodzi z klatki, ściana pulsowała na czerwono i wydawała z siebie przerażające odgłosy. Schowałem się w mieszkaniu i zastanawiałem się jak to możliwe że otaczają mnie duchy.

Mój zaćpany umysł oczywiście nie przewidział tego że jestem naćpany jak bela więc wróciłem spowrotem na klatkę, ściągnąłem bardzo mocnego bucha i czekałem na głosy, prosiłem duchy by mi się znowu pokazały lecz... nic z tego. Zamiast tego znowu ten euforyczny szum, totalny odlot i zapomnienie o tym co się dzieje wokół mnie. "Duchy nie istnieją" - pomyślałem i wróciłem na kwadrat.

IV uderzenie (22:30)

Wystraszony, już nieco sceptycznie nastawiony do tego cholernego gazu zdecydowałem się położyć z laptopem na brzuchu, wziąść parę sztachów i posłuchać muzyki.

http://www.youtube.com/watch?v=8IHFVn0sv14

Gaz zaczął porządnie działać około 2 minuty tej piosenki, dosyć subtelnie, aczkolwiek wyczuwalnie muzyka dawała takie dziwne echo. Około 3 minuty piosenki doznałem efektów podobnych do dxm, zacząłem "lecieć" w lewo, momentami nie wiedziałem co się dzieje i wtedy pojawiły się znów te przeklęte głosy. Jeden z nich jakby prosił mnie bym podzielił się z nim tym gazem, wtedy oderwany od rzeczywistości chciałem zrobić coś z moim laptopem, usiadłem, spojrzałem na swoje mieszkanie i wydawało mi się że nie jest moje, że mój pokój znalazł się w jakimś innym mieszkaniu na dodatek w przedpokoju coś się paliło. Ogarnąłem się, zrobiłem siku i wróciłem do leżenia. Wtedy po kolejnym sztachu wydawało mi się że leżę na potężnej bombie pełnej gazu i dzięki temu otrzymuję "bonus" do fazy. Mega euforia połączona z muzyką (4 minuta). Efekt był niesamowity ale za chwilę znowu wróciłem. No nic, myślę czas na następnego bucha. I wtedy stało się coś bardzo dziwnego, odniosłem wrażenie ze koło firany otwiera się portal z którego wychodzą dusze, jakiś głos podpowiedział mi że mam go zamknąć byle szybko. Znalazłem się w lesie, czułem że mam bardzo ważne zadanie do wykonania, i wtedy pojawiła się jakaś dziwna postać. Nie miała twarzy, ogólnie ciężko mi ją opisać (słabo to pamiętam), przez chwilę ciemność i nagle cisza... jestem w swoim pokoju a przede mną moja siostra pyta się z kim ja rozmawiam. Wkręciłem jej że gram w grę przez neta, siostra wyszła, ja spowrotem do laptopa a tu pęknięta matryca....

Chrzanić ten gaz, za ostre haluny, odradzam wam ćpanie tego szitu bo podejrzewam że byłem bliski zejścia a przez te przygody z duchami nie mogę zasnąć....

 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Bardzo dobry przykład na to, co gaz może zrobić z człowiekiem. Pouczający raport. Mam nadzieję, że ludziom odechce się takich śmieciowych "dragów". Lepiej wydać te 5 - 7zł na Acodin.

Nie jestem lekarzem, ale wydaje mi się, że gaz uszkadzał ci mózg i to fizycznie (chodzi o ten szum). Lepiej zbadaj głowe, bo może masz kilka "dziur". Najlepiej zarzyj MJ, może cię jeszcze uzdrowi i nigdy więcej gazu nie tykaj.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media