Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

między koszmarem a nieokreślonym pięknem

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
100mg SNIFF
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Dobre nastawienie, samotność w pokoju, chęć zobaczenia nieznanego, muzyka, ciemność.
Wiek:
21 lat
Doświadczenie:
-marihuana
-yerba mate
-tytoń
-tabaka
-amfetamina
-kofeina
-3mmc
-eth cat
-etylofenidat
-metamfetamina
-etanol
-mieszanki ziołowe
-mefedron
-kokaina
-pseudoefedryna
-kodeina

między koszmarem a nieokreślonym pięknem

23:30

Po powrocie z pracy szybko wskakuję do wanny, porządkuję pokój, tworzę atmosferę po przez zasunięcie rolet, zamykam drzwi, włączam komputer, sadowię się w łożku i przygotowywuję ściężkę piękna.

Wysypuję zawartość na książkę, kartką bankomatową układam piękną kreskę. Zastanawiam się, jak to będzie, w końcu pierwszy raz, A wspomina każdy swój lot pozytywnie, relaks występuję u niej zawsze jako temat przewodni.

Dobra, wciągam. Przyjemnie piecze, czuję mięte. Chowam się pod kołdrę, gaszę światło, wyłączam telefon i odpalam ścieżkę dźwiękową na youtubie.

Muzyka wprowadza mnie w niesamowity stan relaksu, jako iż jets to muzyka rozluźniająca i słyszę ją po raz pierwszy.

 

24:00

Jak narazie nic się nie dzieje i zaczynam się zastanawiać, kiedy w końcu zacznie działać. Przysypiam lekko zmęczona po pracy.

 

00:10

Idealna muzyka zostaje przerwana przez brak sygnału internetowego. Wściekam się, odpalam soundtrack z filmu Incepcja. Coś zaczyna się dziać. Rozluźniam się niesamowicie, stres po całym dniu odpływa. Przymykam oczy.

 

00:30

Powieki zaczynają mi drgać, w moim pokoju jest ciemno nic nie widzę przez rolety, jednak przez drganie powiek nie umiem utrzymać ich zamkniętych i otwierając oczy, nie potrafię określić, gdzie dokładnie się znajduję. Zaczynam czuć lekkie przyśpieszenie serca. Nie umiem się skupić na muzyce, mam wrażenie, że utwory, które znam są bardzo zniekształcone i słucham ich w zwolnionym tempie. Nie umiem uleżeć w jednej pozycji, wiercę się, udaje mi się zamknąć oczy i zaczynam widzieć bardzo zniekształcone linie w kolorowych odcieniach.

 

01:00

Zaczynam się niesamowicie pocić, mam wrażenie, że cała kołdra pod którą leżę jest mokra, mam końcowe dni okresu, jednak czuję się jakbym zaraz miała przemoczyć bieliznę pod wpływem krwotoku, cczuję, że poci mi się czoło, że mam całe włosy mokre, jednak udaje mi się ich dotknać i okazuje się, że są suche. Moje serce zaczyna szybko bić, duszę się, nie umiem złapać powietrza, mam wrażenie jakbym leżała z głową pod kołdrą, nie umiem oddychać przez nos, panikuję. Jednak po chwili wszystko ustaje, jest już w porządku i zaczynam czuć się wspaniale. Nie czuję twardego materaca, którego znam przecież od lat, moje ciało odpływa w dół, czuję się jakbym przyjemnie spadała, jakbym nic nie ważyła. Udaje mi się podnieść rękę i dotknąć swego brzucha, niesamowite uczucie. Zaczynam widzieć gwiazdy, jakby były blisko mnie, tak bardzo namacalne. Czuję przyjemne dreszcze i drgania, bardzo intensywne i długie, jestem na skraju orgazmu. Jest wspaniale.

 

2:00

Słyszę uderzenie. To tylko ja i moja niezdarność, zrzuciłam laptopa z łóżka i słuchawki zostają wyrwane z gniazdka. Denerwuję się, bo podnosząc się nie potrafię dostać się do laptopa, który przecież leży kilka centymetrów dalej, w końcu mi się udaje, patrzę na ekran, czuję się jak pijana, czcionka się rozmazuje. Rezygnuję, wyciągam ipoda, odpalam Enter Shikari i znowu się kładę. Zanim odpalam tracklistę zaczynam słyszeć niesamoiwty hałas, brzęczenie, stukanie, mam wrażenie jakby moje uszy miały zaraz eksplodować. Nie umiem sobie znaleźć miejsca na łożku, zaczyna się kulminacja fazy. Boję się, bo w jednym momencie widzę wspaniałe obrazy, czuję się świetnie, odpływam w utopię i raj, w którym nigdy nie byłam, a zawsze chciałam być, by po chwili znaleźć się w krainie cieni, widzieć przerażające twarze, słyszeć okropnie przekształconą muzykę zespołu, którego lubię i panikować. Otwieram oczy, widzę rozmazaną szafę, patrzę w bok i nie umiem rozpoznać przedmiotów, które leżą po mojej prawej stronie, zaczynam sie zastanawiać kim jestem, nie umiem sobie przypomnieć co robię w życiu, jak się nazywam, patrzę w lewo, gdzie powinnt znajdować się okna, jednak w tej chwili nie umiem sobie przypomnieć co tam być powinno, widzę rozmazane fale, panikuje patrzę na telefon 3:21, niemożliwe, czuję się jakby była już 9 nad ranem, tyle czasu to trwa, kiedy to się skończy, krzyczę w myślach.

 

3:30

Przykrywam głowę kołdrą, odwracam się z boku na bok, faza po woli ustaję, jednak dalej słyszę głośny pisk w uszach, nie potrafię określić, czy dalej słucham muzyki, czuję coś twardego pod plecami, jak się potem okazało to mój ipod i słuchawki, które zniszczyłam. Dalej rozmazany obraz, dalej nie wiem gdzie jestem, zasypiam.

 

6:30

Patrzę na zegarek, to niemożliwe, widzę obrazy, przedmioty, figury, tyle godzin minęło a ja dalej fazuję. Co się dzieje.

 

9:00

Budzę się, widzę co raz to lepiej pokój, przez dziurki rolet dostaje się światło. Boli mnie głowa, widoczność dalej rozmazana, czuję się jakbym za dużo wypiła, chcę mi się wymiotować, mam klasyczny helikopter. Wypijam pół butelki wody, bo uświadamiam sobie jak bardzo chce mi się pić, jak bardzo chciało pić mi się w nocy, jednak nie umiałam wyciągnąć ręrki, bo butelkę przygotowaną i postawioną obok łożka. Chowam się pod kołdrę.

 

12:00

Wstaję, irytujące dźwięki ustały, jednak nie do końca, dalej czuję się pijana, rozmawiam z mamą, o dziwo nie słyszę w swoim głosie nic nienaturalnego, jest wszystko w porządku. Jednak w żołądku przez chwilę rewolucja. Wkładam dwa palce, wymiotuję, jest lepiej. Wypijam gorzką herbatę z miodem, łykam magnezez i potas, zasypiam.

 

14:00

Jem trochę zupy, jest lepiej, jednak wzrok dalej szaleje i wszystko się kręci.

 

19:00

Dopiero o tej godzinie wszystko ustało, tzn został sam szalony wzrok, jednak o tej godzinie już wszystko się unormowało.

 

 

____________________________________________________________________________________________

 

Było to moje pierwsze przeżycie, jednak na następny dzień nie umialam dojść do siebie, bardzo się cieszyłam, że odzyskałam rano świadomość tego gdzie jestem, kim jestem i, że to wszystko się już skończyło. Naprawdę się cieszyłam!

Bardzo dziwne doświadczenie, niesamowite owszem, ale zarazem przerażające było kroczenie tą doliną śmierci. Może to jeszcze kiedyś powtórzę, jak narazie muszę odpocząć od tego typu atrakcji.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media