Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mdma - czyli najpiękniejsze uczucie w moim życiu

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
2x pół tabletki zawierającej 180mg MDMA.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Czekałem na to od ponad miesiąca, dużo znajomych opowiadało mi o tym pięknym stanie i chciałem go w końcu doświadczyć. Miało to miejsce na imprezie sylwestrowej 2017/2018. Nastawiłem się bardzo pozytywnie, miałem zarzucić wraz z 5 kumplami, tak też zrobiliśmy. Oczekiwałem niesamowitego uczucia, o którym tyle słyszałem.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Amfetamina, marihuana, haszysz, fentanyl.

mdma - czyli najpiękniejsze uczucie w moim życiu

Wprowadzenie:

Jestem zwykłym nastolatkiem. Chodzę do technikum mechanicznego. Uczę się nawet dobrze. Nigdy nie sprawiałem żadnych problemów. Jakieś tam doświadczenie z narkotykami miałem, dużo czytałem o MDMA i byłem przygotowany na całego tripa.

T(19:00)

Wraz z paczką przyjaciół dotarliśmy do domu kolegi w spokojnej okolicy w celu rozpoczęcia zabawy sylwestrowej. Zacząłem niewinnie, a mianowicie od szampana. Potem wypiłem troszkę whisky i kolega zaprosił mnie na bongo. Zapaliliśmy po dwa bonia i od razu miałem uśmiech na twarzy. Wkręciłem się w bardzo pozytywny nastrój, chciałem mieć najpiękniejszą fazę w życiu.

T(20:30)

Z 3 kolegami poszliśmy do łazienki i każdy z nas zarzucił po połówce. Postanowiliśmy trzymać się razem i czekać na pierwsze efekty. Byłem strasznie nakręcony. 

T(+30min)

Z niecierpliwością próbowałem dostrzec jakiekolwiek efekty. W międzyczasie wypiłem szklankę whisky z colą i zapaliłem jointa. Po kilku minutach zacząłem odczuwać ciepło, które ,,rozpływa się" w moim organiźmie. Poczułem niesamowitą jedność z otoczeniem i ze wszystkimi ludźmi. Od razu nabrałem chęci do nawiązywania nowych znajomości. Dodam, że na imprezie nie znałem nikogo, prócz mojej ekipy. Zacząłem podchodzić do nieznajomych osób i rozmawiać z nimi. Miałem ,,nogi z waty'', czułem jakbym chodził po chmurach. Każdy dźwięk wydawał się niesamowicie intensywny i piękny. Każdy dotyk sprawiał mi przyjemność, chciałem dotknąć każdego przedmiotu, poczuć jego teksturę, kształt. Bardzo rozmywał mi się obraz, czułem błogość. Ale to był dopiero początek...

T(+1.30h-2.30h)

Zacząłem odczuwać niesamowitą miłość i empatię do otaczających mnie ludzi. Każdy był moim najlepszym przyjacielem. O każdego się troszczyłem. Gdy tylko kogoś spotkałem, powtarzałem mu jak bardzo go kocham i  że może na mnie liczyć w każdej sytuacji. Przytulałem każdego - chłopaków, dziewczyny. Mimo, iż jestem heteroseksualistą, to każdy taki ,,przytulasek'' dawał mi ogromną przyjemność. Każdy chciał się ze mną napić, każdy chciał zapalić, iść na szluga czy porozmawiać. Wypiłem jeszcze kilka kieliszków wódki, zapaliłem 2 blanty i wiadro. Poszedłem do moich wspóltripowiczów i zaczęliśmy się dzielić myślami. Czuliśmy, że jesteśmy jednością. Postanowiłem przyjść do pokoju, gdzie było najwięcej ludzi i zacząłem poznawać dziewczyny. Pomimo, że każdej mówiłem, jak bardzo ją kocham nawet jej nie znając, to ten podryw działał XD. Po około 30 minutach miałem wylew serotoniny. Rozłożyłem się na łóżku i odpłynąłem. Czułem, jakbym zmieniał się w ciecz(?). Uczucie nie do opisania. Leżałem tak przez dobre 20 minut, myśląc o najbardziej abstrakcyjnych rzeczach, jakie mi przychodziły do głowy. Nic mnie nie denerwowało. Każdy zapalony papieros był niesamowity w smaku. Piłem bardzo dużo wody. Czułem, że smakuje ona jak najsłodszy nektar na świecie. Przyjechał dostawca pizzy. Nie byłem głodny, próbowałem zjeść jeden kawałek, bo jednak gastro robi swoje, ale nie mogłem go przełknąć. Wyobrażałem sobie jak jakiś mały człowiek siedzi w moim przełyku i nie pozwala przepuścić jedzenia. Poszedłem tańczyć. Byłem częścią muzyki, a ona była częścią mnie. Potrafiłem zatańczyć do każdej piosenki, niezależnie od gatunku. Zaczęła mnie boleć szczęka, poszedłem do koleżanki po gumy do żucia. Smakowała tak cudownie. Mógłbym ją wtedy żuć godzinami. Robiłem sobie mnóstwo zdjęć ze wszystkimi.

T(+3h-6h)

Zacząłem odczuwać powolne zmniejszanie się fazy. Wtedy postanowiłem zarzucić drugą połówkę. Tym razem się nie kryłem. Zrobiłem to przy stole, w obecności kilkunastu osób. Po około 30 min poczułem całkowity odlot. Uczucie to jest nie do opisania. Zacząłem każdemu przypominać jak bardzo go kocham. Każdej napotkanej parze życzyłem szczęścia i dużo miłości. Zacząłem dzwonić do znajomych i mówić im miłe rzeczy oraz składać życzenia noworoczne. Wtedy postanowiłem iść na całego. Zapaliłem jeszcze 3 bonga i wypiłem parę kieliszków wódki. Nie czułem się źle, nie chciało mi się wymiotować. Zadzwoniłem nawet przypadkiem do matuli, ale na szczęście nie odebrała. Każdy z moich kontaktów wiedział o mojej wszechobenej miłości do wszyskiego i wszystkich. Było mi tak gorąco. Pożyczyłem jakiejś nowopoznanej dziewczynie bluzę. Latałem wszędzie w samej koszulce, mimo że na dworze było dobre -10 stopni. Poznałem dziewczynę, z którą przytulałem się dobre 2h. Nadal piszemy cały czas. Może gdyby nie ta magiczna substancja, bym nie miał odwagi, by podbić. Rozrywała mnie energia. Nie mogłem usiedzieć w jednym miejscu. Musiałem z kimś rozmawiać, tańczyć, podrygiwać nogami, cokolwiek żeby nie siedzieć w miejscu. Zacząłem chodzić i przytulać każdego kogo napotkałem. Rozdawałem każdemu buziaki. Każdy dotyk był CUDOWNY. Zacząłem dotykać swojego ciała. Pociągałem się za włosy na głowie, na nogach, ruszałem palcami, wszystko było takie inne, niezwykłe. Poszedłem porozmawiać z moimi kompanami tripowiczami. Z jednym z nich wpadliśmy na pomysł, żeby robić grupowe przytulaski. Zbieraliśmy po kilka, kilkanaście osób, żeby się przytulić i poczuć jedność. Każdy mój zmysł był niesamowicie wyostrzony, czułem lepiej, widziałem lepiej, słyszałem lepiej. Czułem się jak nadczłowiek. Do czasu...

T(+7h-8h)

Odczuwałem nasilający się ból szczęki. Cała energia ze mnie wyparowała. Czułem się jak wrak człowieka.  Marzyłem tylko o ciepłym łóżku i śnie. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Chciałem tylko snu. Poszedłem na górę do ,,pokoju zgonów'', wziąłem pierwszą lepszą poduszkę i położyłem się na podłodze. Było mi wygodnie. Spałem do godziny 6 rano. O tej godzinie wróciłem z kuzynką taksówką do domu. Bez słowa wróciłem do swojego pokoju i zasnąłem. 

T(Następny dzień;godzina 12)

Spałem 6 godzin. Obudził mnie dopiero ból głowy(spowodowany najprawdopodobniej dużą ilością alkoholu) i szczęki. Nie byłem w stanie nic jeść do wieczora. Czułem się tragicznie. Nie miałem siły nawet wstać i iść do toalety.  Leżałem tak do wieczora i padnięty usnąłem o 2 w nocy. 

Podsumowanie:

Czy polecam MDMA? Jak najbardziej. Czy żałuję? Ani trochę. Jestem strasznie zadowolony z tego doświadczenia. Było to zdecydowanie najlepsze uczucie w moim życiu. Nigdy nie miałem tyle energii i nie czułem takiej empatii. Będę wspominał to długi czas i już nie mogę się doczekać następnego razu. Jedynym minusem jest nieprzyjemny zjazd, ale dla tylu godzin przyjemności naprawdę warto.

Ocena: 

Odpowiedzi

Przytulanie się to chyba najprzyjemniejsza rzecz na MDMA zaraz po seksie na MDMA. Raport jak najbardziej ok. Duży ból głowy mógł być spowodowany tym, że dorzucałeś drugą połówkę. Następnym razem polecam zarzucić od razu całe 180. Przytulanie grupowe to w ogóle robi szał.

 

Pozdrawiam i życzę samych dobrych tripów. 

Marek Edelman

Dziekuje! No na nastepny raz planuje zarzucić tylko emke i całą naraz, żeby poczuć tylko mdma :D

 

 

 

 

cpuny do wora

Mareczku Drogi, skąd informacja jakoby dorzucenie połówki tabletki miało być przyczyną bólu głowy?! Ból głowy może być ewentualnie spowodowany nadzwyczajnym ruchem szczęki, ale to też nie powiedziane, że zawsze tak musi być ;)

Nie musi tak być, ale może dlatego, że dorzucając drugą połówkę doprowadzasz do ponownej stymulacji i ponownego nagłego wyrzutu hormonów szczęścia :) Jednak nie musi tak być. 

Marek Edelman

Piękny tripraport.... poprostu kwintesencja MDMA, nic dodać nic ująć, poprostu jedna wielka czysta MIŁOŚĆ, a zwała na drugi dzień to myślę że raczej przez alko niż emke ;)

Na pewno jeszcze kiedys sprobuje! Dzieki za opinie :D

cpuny do wora

Dobry trip raport; przyjemnie i szybko się czyta, z dużą dokłądnością oddaje charakter substancji. Jednak zabrakło mi na końcu refleksji nad tym, dlaczego miałeś taki nieprzyjemny zjazd. Niestety po MDMA, wszelakie płyny bardzo dobrze smakują i łatwo z nimi przesadzić. Napisałeś wprawdzie, że bolała Ciebie głowa "zapewne po dużej ilości alkocholu" ale już w podsumowaniu, więcej przemyśleń na ten temat się nie pojawiło. Brałem MDMA wiele razy i wierz mi, że najlepszym przyjacielem "tableciarza" jest woda ;) Alkochol nie jest potrzebny - w sumie, to nie jest potrzebny praktycznie w ogóle, ale to już wnioski z innych przygód... ;) W każdym razie, nigdy nie miałem takiego zjazdu, żeby nie chciało mi się wstać z łużka, nie rozmawiać z ludźmi czy coś mnie bolało (oprócz zakwasów od tańczenia :P). 

Możesz jedynie odczuwać zmiany emocjonlane. U mnie zazwyczaj utrzymują się przez ok. tydzień od zażycia. Wygląda to tak, że czasem mam przypływy dobrego humoru a czasem pojawiają się przykre myśli. Jest to oczywiście do ogarnięcia. 

Polecam nie brać częściej niż raz na trzy miesiące. Przyjemnych lotów życzę! 8-)

Dzięki za opinię! To był mój pierwszy tripraport i starałem się ze szczegółami opisać co przeżywałem. Nie miałem wcześniej styczności z tą substancją, więc nie wiedziałem jak zadziała z alkoholem. Podejrzewam, że następnym razem łyknę tylko czyste MDMA. Przyjemnych tripów dla Ciebie również! :D

cpuny do wora

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media