Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

makumba wierszem pisana!

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Ja- ponad 600ml napoju sporządonego z liści marichuany
Kolega- około 100ml tego samego napoju
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Park, przyroda, ludzie (niestety)
Wiek:
22 lat
Doświadczenie:
Szałwia Wieszcza(6x), boostery kofeinowe, aco(Sporo), lsd(1), zioło(phi), amfetamina(>15x), kokaina(1), benzo (1) reszty grzechów nie pamiętam.

makumba wierszem pisana!

Gotuję, gotuję. Coś ciekawego z krzaka męskiego. Litr mleka wlewam z wątpliwościami przez minut trzydzieści bijąc z myślami. Gotowy wywar biorę ze sobą, w parku spożywam ze znaną osobą. W proporcjach z przesadą - sześć do jednego- wypijam wywar z dobrym kolegą. Nie wierząc w siłę owego napoju, brniemy w głąb parku w dobrym nastroju. Kilometr minął, siadamy na ławce poddając myśli, nastrojów huśtawce. Minuty zleciały na wspólnej rozmowie, że brałem narkotyk, nikt mi nie powie. Wypity trunek, nie miał działania do czasu, z ławki próby powstania… Ów próba udana lecz czujemy zmiany, ten dzień nie będzie, chyba, udany. Tempa nabiera droga powrotna! Jest szybsze tempo! Reakcja odwrotna... Czas na nas napiera i szybciej zwalniamy, paradoksalnie na miejsce wracamy. Jak chodzić w ten sposób?! To ciężkie pytanie… Trzeba się przemóc, bo noc nas zastanie! Kilka oddechów i wreszcie ruszamy, w głowie knujemy jak przetrwać, plany. Idziemy aleją, pomiędzy drzewami, mijając ludzi, powoli wracamy. Każda część ciała, osobną ma mowę, że brałem narkotyk każdy się dowie! Szukam kontaktu lecz słowa zawodzą, trochę za wolno z ust mych wychodzą. Paniki brak! Mam dyscyplinę! Z którą powoli przetrwam godzinę. Jaką godzinę, czas stracił znaczenie! Zaczynam odczuwać psychiczne zmęczenie. Przeżycia nie idą w parze z wymową, mięśnie mej twarzy mówić nie mogą. Zadaję pytanie, bijąc się z sobą, czy jestem tutaj jedyną osobą? Czy mój kolega czuje to samo, widząc aleję drzewami usłaną? Bo przecież drzewa, nie mają w naturze, zmieniać się w stwory o dziwnej posturze! Neguję florę bo trzeba iść dalej, to moja misja, by miejsce swe znaleźć. Żegnam kolegę wątpiąc w stan jego, już chce do domu bo mam dość tego! Tak bardzo jak poddać chwili się mogę, tak próbuję walczyć by pokonać drogę. W domu bezpiecznie wreszcie ląduję, nie lubię czuć, że ktoś mnie obserwuję! Muzyką leczyć swój stan zamiar miałem, lecz nim zacząłem snu się poddałem…

Ocena: 

Odpowiedzi

Tępa nabiera sznytu siekiera,

Racz baczyć na język, poeto z hypera.

 

A koncepcja sama w sobie pionierska jak na serwis i za to należy się pochwała :).

Wybaczta! Moja TĘPOTA zalała stronę. Jakby ktoś mógł to poprawić. Po cieżkim dniu byłem! Tak mi wstyd! :)

dobre :)

Idzie samemu edytować tr - pod tytułem powinieneś mieć opcję "Edytuj". Tytuł też można podrasować, no chyba że "Makumba wierzem w Jah" ;).

Już! Przepraszać wszystkich którzy musieli czytać z blędem!  :)

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media