Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

korzeń snów

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
0,4g suszonego korzenia codziennie przez 5 dni
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Nijakie
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
W czasie przyjmowania korzenia snów, dość jeszcze ubogie:

PSYCHODELIKI
- marihuana
- muchomor czerwony
- DXM
- gałka muszkatołowa
- grzyby psylocybinowe

DEPRESANTY
- alkohol
- GBL
- kodeina

STYMLUNATY
- Kofeina
- Nikotyna

korzeń snów

Wstęp 

Trip został napisany przeze mnie jakieś 3 lata temu - zaginiony i znaleziony. W tamtych czasach ćwiczyłem regularnie LD i zapoznając się z treścią kolejnych serwisów traktujących o snach, dotarłem w końcu do informacji o Silene Capensis - Afrykańskim Korzeniu Snów. Zamówiłem sobie 5 gram materiału roślinnego mając nadzieję na jakieś niezwykłe przeżycia. Mimo żucia tego cholerstwa przez tydzień, efekty poczułem wyłącznie dnia piątego.

TripRaport

Pierwsze co pamiętam ze snu, to widok z góry, na dom dziadków mieszkajcych na wsi. "Kamera" powoli obniżała się, aż do momentu w którym zawisła parę centymetrów nad moją głową. Przez chwilę wszystko się zamazało, a potem patrzyłem już własnymi oczami. Stałem w przedpokoju. Postanowiłem przejść do następnego pomieszczenia. Stał w nim wujek z petem w zębach. Zazwyczaj w snach widzę tylko część postaci - twarz, ręce, tułów, albo jakiś zamglony zarys który informuje mnie jedynie o tym, że "ktoś jest". Tu było inaczej. Widziałem wujka dokładnie. Był ubrany w zielone, robocze spodnie, szarą bluzkę i ciężkie zimowe buty. Kazał mi wyjść na dwór i pomóc przy wycince drzew. Posłuchałem. Kolejną nietypową rzeczą, którą zauważyłem, było odbieranie snu wszystkimi zmysłami. Czułem ciepło padających na mnie promieni słońca, zapach świeżo skoszonej trawy i smak papierosa którym poczęstował mnie krewny.

Z drzewami uporaliśmy się szybko, ale ktoś wezwał policję i zmuszony zostałem do ucieczki. Biegłem przed siebie, co sprawiało mi nieopisaną przyjemność. Warto dodać, że zazwyczaj kiedy śnię bieg jest nienaturalny. Po prostu zmienia się pole widzenia, a ja czuję się jak kamera na wysięgniku. Tym razem czułem całe ciało. Pracowały wszystkie wyśnione mięśnie, pot spływał mi po plecach, stopy momentami bolały od drobnych kamyczków które rozpryskiwały się pod butami z cienką podeszwą. Pamiętam, że w pewnym momencie zwolniłem i zacząłem przyglądać się ludziom. Byłem widocznie w pobliżu plaży - wśród przechodniów przeważały młode dziewczyny w bikini i opaleni faceci w krótkich spodenkach. Ze wszystkich ludzi których minąłem znałem tylko jedną osobę - pannę N. z którą straciłem wszelki kontakt jeszce w gimnazjum. Pierwszy raz w życiu, usłyszałem we śnie słowa zdające się płynąć bezpośrednio z mojej głowy. Głos mówił "Pomyśl o wszystkich ludziach, których nie poznasz, o okazjach które straciłeś". Zrobiło mi się cholernie smutno. Uświadomiłem sobie, że niezależnie od wysiłków nie poznam nawet ułamka osób, które mogłyby wnieść coś do mojego życia, że prawdobodobnie mijam co dzień obcych, którzy przy bliższym spotkaniu okazali by się naprawdę wartościowymi osobami. Kontynuowałem bieg, czując łzy spływające po policzach.

Na mojej drodze stanęło dwóch zakapiorów z rodzinnej miejscowości. Podeszli chcąc czegoś. Nie pamiętam już czego, ale prawdopodobnie  telefonu. Jeden z nich dostał w twarz, a drugi pobiegł po kolegów, klnąc na czym świat stoi. Rozglądając się za ewentualną drogą ucieczki, zorientowałem się, że stoje na osiedlu na którym się wychowałem. Wszystko było takie same jak naście lat temu. Postanowiłem uciekać w stronę przedszkola. Siatka była dziwnie wysoka. Po chwili dotarło do mnie, że to nie siatka stanowi problem - miałem znowu pięć lat. Z wielkim trudem przelazłem na drugą stronę, ocierając się o iglaki, które rzeczywiście istnieją, i w których bawiłem się w chowanego jako dziecko. Przebierając 5-cio letnimi nogami, dobiegłem do środka przedszkolnego boiska. Zalała mnie kolejna fala smutku - tym razem uświadomiłem sobie, że czas dzieciństwa mam już definitywnie za sobą. W mózgu pulsowała bolesna myśl o tym, że dzieckiem już nigdy nie będę, że czas beztroski minął, że wiele wydarzeń pozostanie na zawsze tylko martwymi wspomnieniami. Uniosłem głowę i patrząc w słońce zacząłem się budzić. Cały poranek byłem w paskudnym humorze.

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Bardzo dobry TR. Inni userzy, brać przykład - przejrzyście, ciekawie i ŻADNYCH błędów, nad którymi później muszę ślęczeć. PS. 4 plateau i w lewo! ;-)

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media