Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

fraktalna zupa z mózgu na 4-ho-mipt'cie

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
ok. 25-30 mg I.M.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Piękny sobotni poranek na obrzeżach Krakowa. Jednoosobowy, niezaplanowany trip. Świeży umysł po dobrze przespanej nocy.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
koka (liście), alkohol, MJ, DXM, Metylon, JWH 210, 2C-P, 2C-E, Metoxetamina, 4-HO-MET, 25D-NBOMe, Etylfenidat, 4-HO-MIPT

fraktalna zupa z mózgu na 4-ho-mipt'cie

Jako że na NG nie ma zbyt wielu opisów działenia tej substancji, pokusiłem się o napisanie TR'u, enjoy.

Jak tylko pierwsze promienie słońca wpadły do mojego pokoju przez okno, postanowiłem uczcić brak kaca po wczorajszej popijawie i trochę podkolorować ten piękny sobotni poranek, odrobiną HO-MIPT'a. Jakieś dziesięć minut później, na łyżeczce z wodą do iniekcji rozpuszczała się odrobina szarego proszku. Z powodu braku dokładnej wagi i niechęci do zanieczyszczenia substancji podczas ważenia, tryptaminka sypana była "na oko" ale na pewno jej waga nie przekraczała 30mg. Rozpuszcza się to dosyć topornie w 1ml wody, ale dało rade podgrzewane zapalniczką.

Wbijając igłę w udo, postanowiłem postanowiłem podjechać autobusem do centrum miasta i tam spędzić całą podróż. Igła weszła w mięsień jak w masło, bez najmniejszego bólu,. nie spowodowało go też dociśnięcie tłoka. Szybko wyrzuciłem strzykawkę, ubrałem buty i pobiegłem w stronę przystanku MPK. Po nie więcej jak pięciu minutach się zaczęło. Kiedyś wydawało mi się że przy wszelkiego rodzaju iniekcjach, efekt pojawia się szybciej niż natychmiast, ale w rzeczywistości tak nie jest, trzeba trochę poczekać zanim się rozkręci. Ale do rzeczy, pierwszym efektem była ta tryptaminowa jasność, i dziwność tego co widziałem i jak się czułem. Chwile później całkowicie straciłem możliwość oceny odległości, całe pole widzenia zaczęło fraktalizować, poczułem mrowienie w płacie czołowym i taką ciężkość, jakby grawitacja zwiększyła się o 300%. Przysiadłem na ławce przed biedronką. Efekty cały czas się nasilały. W mojej głowie pojawił się szum, takie pfffppfppfpppf , jakby za moimi plecami lądował helikopter. "Nie ma szans żebym w takim stanie gdziekolwiek doszedł" pomyślałem, i powlokłem się spowrotem do mieszkania. Jakoś udało mi się otworzyć wejść na piętro i otworzyć drzwi. W lekko przyciemnionym pomieszczeniu, całe pole widzenia było pełne kolorowych wzorów, bardzo wyraźnych chociaż niespecjalnie skomplikowanych. moje ręce zostawiały za sobą ślad w powietrzy gdy nimi ruszałem. Myśli w mojej głowie kotłowały się i przenikały wzajemnie, umysł psychopaty.

Taki stan nasilał się coraz bardziej, coraz szybciej zmierzając w stronę bad tripa. Przypomniało mi się Bodkowe nauki, o zawiesze na psychodelikach. Mój umył zaatakowała fala najpierwotniejszego lęku. "A jeśli tak zostanie na zawsze? Jeśli właśnie zniszczyłem wszystko na co pracowałem przez całe życie? Moje ambicje pójdą się j*bać a sam trafie do zakładu dla popier*doleńców?" Chciałem żeby to się już skończyło, ale jak uciec przed czymś co siedzi w twojej głowie? Jakoś udało mi się odpalić komputer, wyggoglowanie jakichkolwiek informacji graniczyło z cudem, literki na mojej klawiaturze zamieniały się miejscami, znikały, przeskakiwały z miejsca na miejsce gdy pojawiły się wyniki wyszukiwania uświadomiłem sobie że nie jestem w stanie przeczytać niczego co pojawiło się na monitorze. Lęk był tak silny że chciałem wzywać pogotowie, albo wyjść na ulicę i prosić obcych ludzi o pomoc. Na moje szczęście powstrzymałem się od tego.

Krążyłem po pokoju zlany zimnym potem, uderzając o ściany, bodźce docierały do mnie z jakimś dziwnym opóźnieniem, zdeformowane fałszywe. Stwierdziłem że nie można im ufać. Zamknąłem oczy. Nie uświadamiałem się już ze sobą, nie byłem tym człowiekiem którym zazwyczaj. Byłem jego mózgiem, zawieszonym w ciemności, przestrzeń stała się abstrakcją, poczułem się jak pewnie czują się jakieś pierwotne strunowce, ze zmysłami zbyt słabo rozwiniętymi żeby ocenić, gdzie są, jak są, ani nawet czym są, ślepe zawieszone w ciemności istoty.

Wtedy uświadomiłem sobie niezwykłość istnienia życia na ziemi, istnienie jakieś praistoty, ale nie boga, czegoś małego i pierwotnego. Praorganizmu, cząstki obdarzonej możliwością fizycznego i mentalnego rozwoju oraz tylko jedną ideą tylko jednym celem zrozumiałym dla jego pierwotnej protoświadomości "ekspansja". Właśnie taką świadomość odkryłem w sobie, ale obrośniętą kształtującą się przez miliardy lat ewolucji dobudówką w postaci rozwiniętej świadomości i ciała. Bad trip odszedł w niepamięć, nowo zdobyta wiedza wypełniła cały mój mózg powodując przyjemne mrowienie pod czaszką. Wstałem z łóżka i otworzyłem oczy. Mój pokój wyglądał jak by był zbudowany, z jakiejś fraktalnej zupy, czy może budyniu, organicznego i żywego. Moje potrzeby fizjologiczne zaczeły pojawiać się losowo w postaci kolorowych sygnałów, (dla kogoś bez doświadczenia z psychodelikami może się to wydawać dość abstrakcyjne, ale mam nadzieje że starzy wyjadacze wiedzą o co mi chodzi) "napij się" zielony, rozmnażaj się "żółty". Efekty zaczęły powoli słabnąć, spojrzałem na zegarek, 12:15, czyli tylko 2,5 h od zarzucenia, chociaż z mojego punktu widzenia wydawały się być nieskończonością.

Postanowiłem wyjść na zewnątrz. Nadal były widoczne całkiem silne OEV'y i efekt "spacerowania po Saturnie", czyli ta obcość wszystkiego co obserwowałem. Założyłem słuchawki na uszy, włączyłem jakąś piosenkę Archive'u, mimo że substancja schodziła audio nadal było potężne i przestrzenne. Skierowałem swoje kroki w kierunku osiedlowej biedronki, gdzie spożyłem lody, przyprawione HO-MIPT'owym wyostrzeniem zmysłu smaku. Po jakiejś połowie godziny substancja zeszła całkowicie pozostawiając po sobie bardzo przyjemny, optymistyczny i budujący, afterglow. Z zaśnięciem nie było problemów, ale to pewnie dla tego że położyłem się dopiero po 13h od zażycia.

Podsumowując: Substancja ma wielką moc i potencjał, jest dużo mniej "beztroska i wesoła" niż ho-met, ale za to zmiany percepcyjne na dużo wyższym poziomie niż w ho-mecie, o fenetylaminach już nie wspominając. Dla tego wskoczyła na pierwsze miejsce w moim rankingu nie tylko psychodelików ale ogólnie drugów.

                                                                                                                                                                                                                    

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media