Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dziwne doświadczenia z 'marihuaną'.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Trochę ponad pół grama na 3 osoby.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Zima, małe miasteczko w środku Polski, park i wzgórze.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Marihuana, etanol, dxm (raz), łysiczki (mało i tylko raz).

dziwne doświadczenia z 'marihuaną'.

Mam 17 lat i od dłuższego czasu jestem zainteresowany enteogenami, doświadczaniem stanów mistycznych. Dużo o tym czytam, zbieram informacje o przeróżnych substancjach, takich jak psylocybina, meskalina, lsd, mdma, thc, mefedron, kokaina, meta, mąka i tym podobne. Jestem zainteresowany chemią jako dyscypliną naukową. Od dawna marzy mi się spróbowanie  dietyloamidu kwasu d-lizergowego, lecz nie mam dobrych dojść, a loklanego rynku się boję zwłaszcza po czytaniu niektórych raportów na Neuro Groove, w których często ludzie na początku myślą, że dostali kwas, a potem okazuje się, że to np. NBOMe.

Przejdźmy do rzeczy. Większość z opisywanych przeze mnie doświadczeń pamiętam dość dobrze. Była zima. Kolega, nazwijmy go D. przywiózł od znajomego rzekomo pół grama marihuany. Spotkaliśmy się razem z nim i drugim kolegą: G. Nasza cała trójka zna się dobrze od małolata, toteż dobrze się rozumiemy. Jedyną wadą(a może i zaletą) set & setting był mróz i śnieg, ale dzięki temu mieliśmy park cały dla siebie.

Była godzina 15:00 (T) kiedy to nabiliśmy lufkę, która poszła w obieg, czynność tę powtarzaliśmy aż skończył się towar czyli około pięć razy.

T+10 Na początku było dość fajnie, tak jak zazwyczaj się czułem po marihuanie, jednak zaczął narastać we mnie niepokój, nie wiem dlaczego. Nie było to przyjemne uczucie.

T+15 D. mówi, żebyśmy przenieśli się na górkę. Żeby do niej dojść trzeba było przejść wałem przeciwpowodziowym, który krzyżował się z drogą. Ruszamy. Od razu poczułem się dziwnie. Spojrzałem na swoje nogi i przerażony zauważyłem, że nie mogę pokonać najmniejszej odległości, bo grunt cofa się, a moje kroki sprawiają tylko, że wciąż stałem w miejscu. Ponadto zauważyłem, że od lewej zbliżają się dwie postacie: ojciec z córeczką. Jako, że czułem się już dość zestresowany całą sytuacją chciałem jak najszybciej ich minąć. Na nic zdały się moje próby, próbowałem zmusić nogi, żeby szybciej się poruszały, ale nic to nie dawało. Tak jak ja chodziłem w miejscu, tak ojciec i córka również się nie poruszali, pomimo, że ich nogi wykonywały chód.

Dalsze określanie czasu stało się niemożliwe, ale wszystko działo się mniej więcej do godziny 18:00

 

Byłem zamknięty w tej klatce czasu przez dobre kilka minut. Napływały myśli: Cholera, przecież ten czas musiał już dawno upłynąć! Zostałem w przeszłości? Czy kiedyś wrócę? Było to dość paranoiczne i przerażające. Tak czy siak apogeum miało dopiero nastąpić.

Po niezmiernie długim czasie udało nam się minąć tamtą parę i szliśmy teraz koło pewnego budynku i w tym momencie stało się najgorsze. G i D szli z przodu, a ja za nimi tworząc trójkąt. W pewnym momencie spojrzałem się do przodu i nagle mój umysł oddzielił się od ciała i podróżował dwa metry za mną! Dokładnie widziałem siebie z tyłu, swoją czapkę kurtkę, ruch ciała. To było straszne, bo nigdy nie miałem podobnych doświadczeń nawet po kilku wiaderkach. W tym momencie zaczęło dochodzić do mnie, że to napewno nie była czysta marihuana, tylko jakaś maczanka.

Mój umysł się ocknął, kiedy trzeba było zejść ze stromego wału i wejść na wysoką górkę. Czułem się jak wspinacz w himalajach, ale wkrótce cała trójka była już na szczycie. G i D żarliwie o czymś dyskutowali, podczas gdy ja zamknąłem się w swoim świecie, i z grymasem wymieszanym z przerażeniem na twarzy odczuwałem uczucie lęku i niepokoju.

Miałem wrażenie, że mój czas się kończy i ponaglałem towarzyszy, żebyśmy już poszli bo jest bardzo zimno.

Poszliśmy zjeść frytki w lokalnej knajpce i wraz z odczuwaniem ciepła efekty trochę schodziły.

Po powrocie do domu odczuwałem lekki chill out i słuchałem muzyki zasypiając od czasu do czasu przed ekranem monitora.

I tu nasuwają się moje refleksje. Nie jestem jedynym zainteresowanym kwestią enteogenów i substancji odurzających. Uważam, że wszystko jest dla ludzi i powinni móc spełniać się duchowo mając rzetelną wiedzę i rzetelny dostęp do danych środków. Niestety, w naszym kraju nie spodziewam się nawet legalizacji marihuany zbyt prędko. I to jest przerażające, bo ludzie w moim wieku itak szukają jakichś substancji, żeby się wyszumieć, a to co dostajemy od podejrzanych typów w bramie bardzo często mija się z oczekiwaniami. Dwa razy zdarzyło mi się dostać jakiś dopalacz, który serwował mi badtripa tak jak w tym przypadku.

Chciałbym, żeby polskie społeczeństwo spojrzało na problem z tej strony, myślę, że to nieodpowiedzialne ze strony państwa, aby zmuszać obywateli na styczność ze światem kryminalnym i narażać ich zdrowie.

Po tym doświadczeniu zniechęciłem się na dłuższy czas do brania jakichkolwiek środków. A szkoda, bo to jest temat rzeka i jestem przekonany, że w odpowiedniej dawce i odpowiednich okolicznościach można wiele się nauczyć z doświadczeń mistycznych i psychodelicznych.

To mój pierwszy trip raport, toteż przepraszam za ewentualne błędy i niedociągnięcia.

Ocena: 

Odpowiedzi

Bardzo ladny opis bez zbytniego lania wody jak ja to lubie robic. Podoba mi sie to ze na końcu zamieściłeś swoje przemyślenia i refleksje. 

To miałeś oobe.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media