Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

codeine, all around my brain...

detale

Apteka:

codeine, all around my brain...

O sobie: 180 cm wzrostu, 80 kg wagi, 19 wiosen radzenia sobie z tym

światem(idzie nawet dobrze), hobby: psychodeliczne ucieczki od

rzeczywistości poprzez muzyke, ksiązki i substancje "pomocnicze".

Substancja: Tabletki czystej substancji "Codeine" do których mam

nieograniczony dostęp jako że pracuje w laboratorium medycznym poza

granicami naszego kraju.

S&S: Pusty ciepły pokój który na co dzień zamieszkuje razem z moim

wspołlokatorem ale obecnie kolega przebywa na tygodniu odpoczynku w

ojczystym kraju. Humor mam nienajlepszy ale też nie jest źle,

ogólnie nuda i ciagle nadchodzące myśli o Niej...

Poznałem kodeine pare tygodni temu i wiem ze jak narazie zapewniała

mi pozytywne przeżycia toteż rozwesela mnie fakt przyjęcia kolejnej

dawki dzisiaj.

W tle muzyka Porcupine Tree.

Doświadczenie: MJ, kokaina, amfetamina, kodeina, papierosy, alkohol

Jak juz wspominałem dzięki mojej pracy zyskałem dostęp do Kodeiny w

najczystszej chyba postaci, nie muszę więc jak inni opisujący swoje

doznania użytkownicy kupować Antidolu czy Thiocodinu w aptece i

dokonywać ekstrakcji a po prostu od razu biorę 5 malutkich tabletek

i czekam z niecierpliwościa na efekty. Wszystkie swoje doznania

będe na bieżąco opisywał w TR.

21.42: Włączam płytę 'Tarquin's Seaweed Farm' i połykam 150mg kodeiny

w 5 tabletkach po 30mg jedna. Sam zajmowałem się ich produkcją co

poprawia mi nastrój jako że ćpam własne dzieło ; p czuć bardzo

gorzki smak gdyż 'lekarstwo' nie zostało jeszcze pokryte mieszanką

cukrową, jak robi się to z większością leków.

21.49: Nie czuję jeszcze żadnych efektów, zwykle nadchodzą one po

20-30 minutach od zażycia. Wgłebiam się więc narazie w lekture

innych TR ;]

21.55: Udam się teraz do kuchni w celu zrobienia sobie kawy i

zapalenia papierosa bo wciąż jakoś nie czuję żadnych efektów a

jestem nieco senny.

22.02: Jestem znowu w pokoju, ogólnie czuję sie lekko pobudzony ale

to zapewne efekt działania kofeiny i nikotyny. Juz za chwilę

powinienem poczuć ciepło związane z nadejściem działania kodeiny.

22.12: Doszedłem do wniosku ze jak narazie psychodeliczna muzyka

dobiegająca z głośnikow nie ma większego sensu więc włączam liste

100 najlepszych solówek gitarowych wszechczasów. Kodeina zaczyna

działac. Zroibiło sie ciepło i przyjemnie powoli przestaje mieć

jakiekolwiek problemy.

22.23: Tęsknie ciągle za moją ukochaną, napisze jej smsa z

wyznaniem miłosnym gdyż czuję że uda mi się teraz pięknie przelać w

słowa to co czuję. Kodeina otwiera mój umysł, czuję że mogę zrobić

więcej niż normalnie, czuję że jestem wyjątkowy i przeżywam

bardziej i silniej niż zwykły szary człowiek. Do tego muzyka z

którą, jak mniemam moja świadomość jest związana od urodzenia,

otacza mnie i dodaje sił.

22.31: Efekt działania nasila się, mineło już kofeinowe pobudzenie,

serce bije spokojnym wolnym rytmem a oddech jest płytki i

przyjemny. Nie czuję żadnego bólu ani w formie fizycznej ani też

psychicznej. Nie denerwuje mnie juz nawet fakt że kobieta mojego

życia jest tysiące kilometrów ode mnie i że jutro znów muszę 8

godzin pracować za marne pieniądze po to by ktoś postawiony wyżej

osiągnął milionowe zyski itp. (zwykle właśnie to drażni mnie w

pracy, ja jestem nikim po prostu mam zrobić co mi karzą jak

najlepiej i sie nie odzywać a ktoś później weźmie zasługi

wszystkich pracowników tylko dla siebie). Lecz teraz to dla mnie

sprawa niższej wagi, licze się w tym momencie tylko ja i moje

pozytywne uczucia. Zamykam oczy i wsłuchuję się w gitare Stevie'a Rai

Vaughan'a.

22.53: Muszę wstać by wyłączyć grzejnik bo zaczyna sie robić

gorąco, a tak mi sie nie chce, największą przyjemność sprawia mi

teraz leżenie na plecach, zamknięcie oczu i pozwolenie dzwiękom

instrumentów przepełnic mój umysł. Bo właśnie, muzyka to dla mnie

coś więcej niż po prostu wypełnienie głuchej ciszy. Odczuwam teraz

wszystkie emocje jakie artyści chcieli przekazać poprzez

skomponowane przez siebie utwory. Jest mi dobrze. Do tego dochodzi

jeszcze postrzeganie dzwięków jako kolorów przy zamkniętych

oczach(zawsze mam taka zdolność po zazyciu kodeiny). Może to dziwne

i dla niektórych niezgodne z prawdą ale ja wiem ze po kodeinie mam

zdolność widzenia dzwięków i nawet słowami nie potrafie tego

opisać.

Dorzucam profilaktycznie jeszcze jedną tabletke i włączam

"Comfortably Numb" Floydów. (tekst pięknie opisuje mój stan)

23.10: Chyba pełnia pozytywnego działania mojej "przyjaciółki". Mam

subtelnie wyostrzone zmysły, szczególnie słuch. Każdy dźwięk

sprawia mi niesamowitą przyjemność. Lecz niestety zaczynam już

odczuwać uporczywe swędzenie całego ciała. Staram się jednak nie

myśleć o tym i nie drapać gdyż wiem ze nie ma to większego sensu.

Wybieram sie do kuchni zapalić papierosa i wiem ze sprawi mi to

radość, jak z resztą wszystko co teraz robie;p

23.38: Zamiast pójść do kuchni to zaczytałem się w TR i na forum,

nawet nie przyszło mi do głowy że miałem zrobić coś innego, efekt

działania kodeiny jest też taki ze skupiam myśli tylko na jednej

rzeczy ale za to bardzo mocno. Nie potrafie teraz pisać i myśleć o

tym co zrobie za 5 minut, po prostu jak pisze to jest to teraz

najważniejsze. No więc skupie się aktualnie na wycieczce do kuchni

a po drodze wrzuce jeszcze jedną( ostatnią już dzisiaj tabletke).

23.51: Papieros przyjemnie zwiększył moją faze. Po drodze do kuchni

stwierdziłem ze nie mam ochoty na chodzenie i najlepiej mi sie po

prostu leży. Moge też powiedzieć że pojawiły sie zaburzenia

postrzegania, wszystko jest jakby rozmazane i nie potrafie

skoncentrować się na przedmiocie na który patrze. W lusterku

sprawdziłem też swoje źrenice. Malutkie jak glówka od szpilki i ani

myślą się ruszyć pod wpływem światła.

23.59: Jako ze prawie północ mam zamiar całkowicie odpłynąć razem z

dzwiękami muzyki. Nie chce mi się narazie co chwile dopisywać

kolejnych odczuć więc jak dojde do siebie napisze podsumowanie.

Powiem tylko ze jest mi dobrze i chce sie tym pocieszyć w

samotności.

01.13: Można powiedzieć że to koniec fazy, nie jest jeszcze

oczywiście normalnie ale wszystko bardzo osłabło a nasiliło się

tylko swędzenie. Ale i tak jestem zadowolony ze swojego

dzisiejszego nocnego tripa w samotności.

Podsumowanie: Kodeina przyjemnie otwiera mój umysł na bodźce

zewnętrzne, pozwala zapomnieć o problemach, poczuć się spełnionym i

podróżować myślami gdzie tylko zapragne, zapewnia coś w rodzaju

snów na jawie gdzie wszystko jest jakby pól-rzeczywiste do tego

dochodzi jeszcze ta niesamowita zdolność widzenia dzwięków i uczucie

wypoczęcia jak po długiej solidnej drzemce.

Minusy to cholerne swędzenie, ogólne psychiczne rozbicie i ból

głowy(raczej po zmieszaniu z alkoholem) na drugi dzień.

Ocena: 

Odpowiedzi

Poproszę o jak najszybszy kontakt przez email: eddie666@vp.pl .
Sprawa jest dość ważna, z góry dziękuję i pozdrawiam!

A tripraport jak najbardziej porządny, mam podobne podejście do kodeiny.
Wewnętrzny spokój i ta przejrzystość umysłu.
A co do widzenia dźwięków, wierzę w ten efekt po kodeinie.
Nie ma słów aby to opisać dokładnie.

podoba mi sie twoj tr, najlepiej takie czytac jak sie jest na dobrej fazie hehe

prosze o kontakt na hsproject@hushmail.com

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media