Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

benzydamina - magia lekkich fraktalnych robaczków...

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
Wrzuciłem z kumplem po 2 saszetki Benzydaminy, wyekstrahowane to poziomu koziego serka, kolega (Jaskier) Wystraszył się ilości substancji, i poprosił abym na oko 1/3 tego co miał przyjąć wrzucił do siebie co oczywiście bez większych przeszkód zrobiłem, prawdopodobnie przebijając jednak granicę 1400mg, Dla Jaskra zostało około 400mg, ponieważ resztę gdzieś przesypał ...
Set&Setting:
Moje mieszkanie, od niecałych 2 miesięcy wolne od rodziców, mała posiadówka, zero jakichś większych komplikacji :)
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Metoksetamina, UR-144, 25C, DXM, Marihuana, 3-MMC, 3,4-DMMC, 4-Ho-Mipt, Meo-PCP, Morfina, Heroina, Etanol (alkohol), Łysiczki Lancetowate, Klonazepam, GBL (gamma-Butyrolakton), Salvia Divinorium, JWH-210, AM-2233

benzydamina - magia lekkich fraktalnych robaczków...

Kilka godzin wcześniej....

Jest niezbyt ciepłe sierpniowe popołudnie a jak wiadomo w sierpniu na północnym śląsku lubi sobie popadać oraz być ciut chłodniej niż gdziekolwiek indziej dlatego podejmuję więc działania organizacji kilku osób na małą posiadówkę. Niedawno rozmawiałem z Jaskrem, który miał drobne problemy z rodzicami, że bez problemu może się od tego wszystkiego oderwać, i jak chce tu udostępnię mu drugie łóżko. W pewnym momencie dostaje telefon od mojej koleżanki(AL) czy może wpaść, po raz kolejny tego lata stwierdzam że raczej nic nie stoi na przeszkodzie abyśmy sobie radośnie posiedzieli. W tym mniej więcej czasie motywuje również drugą koleżankę(ML) oraz jednego z moich najlepszych przyjaciół(Sroczka), mieszkającego kilkanaście kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Pownienem na samym wstępie powiedzieć coś o Sroczce, ten człowiek jest 100% Polakiem, a jednocześnie 100% Abstynentem :)

19:00 - Przygotowania

Jak już zapewne wspomniałem, przygotowania do imprezy były dość spontaniczne nie miałem czasu załatwić nic konstruktywnego na całą noc rozmów i wykmin. Z pomocą przybył mi kumpel którego poznałem w dość ciekawych okolicznościach(KK), ale to nie ważne. Powiedział mi że tam gdzie właśnie się znajduje będą wrzucać właśnie Benzydiamine, zapytałem go tylko o koszt w jakim zamknie się  zakup w/w substancje. Okazało się że od mojego pierwszego razu ceny ani trochę nie wzrosły. Jedyny problem wynikał z faktu, że w soboty apteki czynne są maksymalnie do godziny 19..., na szczęście z pomocą przyjechał nam kolega(PK) i z prędkością błyskawicy pojechał do całodobowej apteki w naszym mieście. Po około 30 minutach wrócił, wręczając nam 4 saszetki wypełnione proszkiem. Substancja została rozpuszczona w wodzie i po około 15 minutkach zdekantowana i przefiltrowana przez chusteczkę. Operacje powtarzaliśmy dwukrotnie, tak aby przyjąć Benzydiaminę jednocześnie…

22:10 - Przyjęcie Oralne - SŁONO!

Moja metoda przejęcia tej substancji była dość niekonwencjonalna, jednak zdała rezultat (może nawet za bardzo). Chusteczkę którą używałem do filtracji delikatni polałem wodą, po czym włożyłem ją w całości do ust. SŁONO!. Nic poza tym nie umiem określić. Przepijałem to makabryczną ilością wody. Po czym rozerwałem chusteczkę na 4 części i połknąłem w całości. Jaskier postanowił czekać aż jego kilkaset miligram przeschnie.. Wrzuciliśmy równo około godziny 22:30, w oczekiwaniu na peek, szukaliśmy jakiegoś tytułu (filmu lub gry)  który by nas zaspokoił, ale o tym później...

22:30 - Pierwsze Efekty - Fraktalne nitki (robaczki)

Początkowo kilkanaście minut po przyjęciu substancji odczuwałem pewien dyskomfort, ze względu na zasolenie, języka, substancja jest bardzo niesmaczna, jednak w między czasie pojawił się delikatny pozytywny niepokój oraz dość silna stymulacja organizmu. Moje niskie na co dzień ciśnienie, nagle było praktycznie encyklopedycznym, zdrowym ciśnieniem (122/80), po kilku minutach pojawia się jakoś człowiek, który ma na pewno wam coś przypomina, figurka ze skrzyżowania, Tablic ASIO. 
Dobrze, kolejna bez sensowna rozmowa, około 22:30 zaczęły się pojawiać zmiany kolorów, zmiany fraktali, zmiana matrycowa, techniczny bełkot,  dużo prywatnych rozkmin między Jaskrem a Mną. Okay pojawiają się CEV, są cienkie i opływają cały wszechświat to było coś innego niż pixiele. Wyglądały raczej jak świetliste robaczki, do tego pojawiają się delikatne smugi, wyglądające jak energia, które pojawiają się po każdym ruchu ręki, przy wydechu, oraz obserwacji przedmiotów martwych. W tym mniej więcej czasie większość gości już się rozeszła… Zostałem tylko ja Jaskier i trzeźwy Sroczka.

 23:30 - The Path - Gra

W którymś momencie, nie pamiętam dokładnie kiedy (nie wiem czy to normalne, ale delikatnie moje pojęcie czasu zostało zakrzywione) Sroczka powiedział coś na temat horrorów psychologicznych, a dokładniej gier o takim klimacie.
Dodał również do tego że możemy pograć w nieznany mi jeszcze wtedy tytuł – The Path. W gruncie rzeczy, bardzo ciekawa i schiozowa gra, ze względu na budowę. Poruszamy się po lesie, po kolei każdą z 6 kobiecych postaci, utożsamianych z Czerwonym Kapturkiem, poznajemy ich wszystkie lęki, oraz finalnie naszym zadaniem jest spotkać Wilka, jednak ten wilk nie jest zwykłym zwierzęciem leśnym, tylko kreacją strachu. Sama gra nie przeraża tak bardzo jak fakt, że każdą postać czeka nieunikniony koniec. Warto zapoznać się z samą grą albo kilkoma gameplaymi…

03:30 - Pierwsze oznaki zmęczenia

Kiedy działanie substancji miało swój kulminacyjny moment, a my nadal radośnie graliśmy sobie w w/w tytuł, Sroczka, postanowił się położyć. Nie mieliśmy nic przeciwko, dalej próbowaliśmy ukończyć fabularny wątek w tej grze, więc dlaczego by nie.. W tym samym czasie działanie Benzydaminy było bardzo silne, rozmazujące się elementy gry, bardzo silne powidoki i smugi, do tego omamy akustyczne. Stwierdzam że robi się ciekawie i próbuje dotrzeć do łazienki. Próbuje to jest bardzo dobre słowo w tym momencie. Zataczam się, a wszystkie powierzchnie wydają się być krzywe. Do tego wszystkie inne bodźce… Ujmę to że było ciekawie.

05:30  - Chwila Sennego ukojenia....

Po powrocie do domu i ukończeniu gry, postanowiliśmy że nie damy rady dłużej wysiedzieć, dziwnym krokiem pokazałem Jaskrowi gdzie ma się położyć, potem sam udałem się do drugiego pokoju, aby położyć się koło Sroczki. Ten człowiek naprawdę w tym momencie mnie zadziwił. Uświadomiłem sobie, że śpi sobie szczęśliwy, kiedy praktycznie na cały regulator na jego telefonie uruchomiona była muzyka.

Ok. Teraz do głowy przychodzi mi pytanie jak zasnąć. Jakoś szczególnie mi nie szło, więc zacząłem się rozglądać po pokoju. Coś zwróciło moją uwagę. Nawet więcej tych cosiów. Uświadomiłem obie od razu że halucynacje stają się tak rzeczywiste, że wszystkie dziwne rzeczy, muszę traktować jako fikcję mojego umysłu. Na telewizorze, który stoi bezpośrednio „w nogach” mojego łóżka, znajdowało się jakieś stworzenie, nie mogłem go z daleka zidentyfikować, więc podsunąłem się bliżej. Ok, stworzenie zniknęło. Chwile znowu rozglądałem się po pokoju i na nieszczęsny telewizor. Jest. Na telewizorze znajdował się bardzo duży brązowy szczur…. (Nadmienię tylko że mieszkam w bloku, na drugim piętrze, wiec mogłem stwierdzić że to na pewno nie jest realne) Obserwuje go sobie chwilkę jak niezgrabnie przemieszcza się po telewizorze. Zeskakuje na łóżko i zaczyna mnie obwąchiwać, chciałem się do niego schylić, ale jak tylko się ruszyłem, skubaniec zniknął. Ok, rozglądam się dalej. Patrzę na otwartą obudowę mojego komputera, z którego wystaje dość duży wentylator (12cm. Odwracam na chwilę głowę, i patrzę tam ponownie. Wiedze dziwnie wykrzywioną, lekko nadpaloną rękę która bezpośrednio wyrasta z radiatora.. Nie przeraziło mnie to a raczej rozbawiło. Przez swój śmiech zabiłem to, a kiedy się uspokoiłem, i jeszcze chwile poleżałem, wokół mnie zaczęło się zjawiać coraz więcej tych skubańców, leże chwil  w bezruchu – widzę około 7-8 różnych szczurów. Ok. Poczekam co zrobią dalej. Jedne z nich wlazł z powrotem na moje wyrko, czekam dalej, reszta się gdzieś rozpierzchła.. Czekam dalej nie wiem co zrobi. Próbuje mnie ugryźć ale nic nie czuje, i nagle znika… Rozglądam się ponownie. Nic ciekawego poza kotem który jak zwykle siedzi pod krzesełkiem .… Ale zaraz przecież mój kot pojechał z moimi rodzicami na wakacje, no dobra, spróbuje się do niego zbliżyć… Zniknął… Ahaa.. Było coś około 6… poczułem się senny.. przyłożyłem głowę do poduszki, i udało mi się usnąć…

07:00  - Moja Pobudka

Otwarłem oczy. Postanowiłem wstawić wodę kawę i troszeczkę ogarnąć mieszkanie, nie budząc w tym czasie kumpli którzy spali dalej, moja sprawność motoryczna była na poziomie człowieka z zespołem Parkinsona.. Jeszcze jakieś drobne powidoki i ogólne zmęczenie. Około 9-10 wstał Jaskier i Sroczka, postanowiliśmy zagrać w coś jeszcze, przecież nie było już sensu iść spać… Sprawdzam w międzyczasie telefon kilka smsów od ludzi którzy byli dzień wcześniej u mnie z pytaniami w stylu „Żyjesz?”… Po jakichć 4-5 godzinach, dostałem informacje o imprezie u kumpla – nie czułem już zmęczenia niedawno wypiłem kawę… Kolejny dzień pełen przygód

Epilog

Substancja Ciekawa, jak dla mnie o nie do końca pojętym działaniu, stymuluje i wywołuje halucynacje, po czym pojawia się bodyload i ponownie stymuluje. Jednak nie zachęciła mnie do przyjęcia jej po raz trzeci.  

 

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media