Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

4-ho-met w fetyszu igieł i strzykawek - świat iniekcji.

4-ho-met w fetyszu igieł i strzykawek - świat iniekcji.

DOŚWIADCZENIE:

Alkohol, nikotyna, Kodeina, Metkatynon, Diazepam, Dekstrometorfan, Zolpidem, Gałka, Pseudoefedryna, MDPV, 4-HO-MET (pierwszy raz).

SET & SETTING:

Od czasu kiedy dostałem paczkę z pierwszym RC, do czasu iniekcji minęło około dwóch tygodni.

Fetysz igieł i iniekcji sprawił, że bez zastanowienia będzie to droga administracji dla nowej substancji.

12,5mg, rozpuszczone w 0,9ml wody czekało na podanie w udo, w strzykawce tuberkulinowej Romeda, zakończonej krystalicznie niebieską igłą 0,6x25mm...

DAWKA I SPOSÓB ADMINISTRACJI:

4-HO-MET: 12,5mg/0,9ml, podanie domięśniowe (intra muscular).

CZAS: 8:30, zimowy poranek, pokój z oknami centralnie na południe.

CZĘŚĆ WŁAŚCIWA, CZYLI TRIP REAPORT:

Końcowe ustawienia playlisty, ostatnie porządki w pokoju. Butelka wody i Diazepam na wszelki wypadek, gdyby okazało się nieciekawie i... wszystko dopięte na ostatni guzik.

Zapach spirytusu rozszerzył mi nozdrza, poczułem przyspieszony rytm serca, zdjąłem nasadkę z igły i z wyczuciem wbiłem ją w udo, pod kątem 90. Sama iniekcja była bardzo przyjemna, potem część formalna, czyli aspiracja i podanie roztworu. Rzuciłem igłę na stół i podniecony (ciekawe czy od wbitej igły) położyłem się na kanapie ze słuchawkami na uszach...

Pierwsze zmiany percepcyjne przypominały lekkie oddalanie pokoju i zmiany w ostrości widzenia. Przez pewien czas czułem lekki bodyload, m.in. uczucie zbierania się śliny, drżenie mięśni, zimno, jednak po kilku minutach zacząłem czuć potężny wylew dopaminy, który otworzył mi psychodeliczne wrota.

Ogarnął mnie beztroski śmiech połączony z momentami płaczu ze szczęścia i wyginania ciała. Dotykanie opuszkami ust było niesamowitym doznaniem. Podejrzewam, że pocałunek i dotyk kobiecego ciała podniósłby to do n-tej potęgi.

Dopiero wtedy mogłem zacząć podziwiać falowanie każdej powierzchni w rytmie muzyki. Fraktale i fale zaczęły coraz mocniej odrywać się od pomarańczowej tapety na ścianie i przybierać trójwymiarowe kształtem węże pełzające w trójkąty.

W pewnym momencie na podłodze ujrzałem praktycznie realnego węża, który mało nie otarł mnie o przerażenie. Gdyby nie to, że nagle "wyparował", uważam, że mógłbym otrzeć się o bad tripa.

Wtedy wystarczyła chwila, zmiana utworu, gdy nagle przeniosłem się w dżunglę, krainę węży o wschodzie słońca. Kolory doznały naprawdę głębokich detali z wariacjami cieni. Stan umysłu dosłownie pozwalał na tysiące myśli, które znikały wraz z pojawianiem się kolejnej. Wykonanie jakiejkolwiek rzeczy wymagało olbrzymiej determinacji, żeby oderwać się od otaczających mnie "węży szczęścia".

Przewracanie się z rozkoszy przenosiło mnie raz z dżungli na ścianie, do rozświetlonych firanek będących pustynią lodową i morzem, ze skaczącymi zorzami polarnymi w kształcie kolorowych, morskich węży.

Źródło dźwięku można porównać do mistycznej czarnej dziury, która wciąga istotę i nie może jej wypuścić z objęć Mahometa.

Po około 3 godzinach, naprawdę wspaniałej podróży postanowiłem wstać, zrobić siusiu i wyjrzeć za okno. Ludzie zostawiali za sobą smugi, lub wychodzili z budynków, jednak odnotowuję to tylko jako ciekawostkę, nie mającą się nijak do tego, co dawały mi przeżycia ze słuchawkami na uszach.

Chwilkę potem dorwałem się do hyperreala, na którym pisanie było lekkim wyzwaniem, z uwagi na skaczące literki, aczkolwiek pisanie na klawiaturze sprawiało wiele frajdy i przychodziło o dziwo z łatwością.

Samo zejście substancji było bardzo gwałtowne, praktycznie pozostawiając mnie w pełnym stanie trzeźwości z minimalną dozą lekko wyczuwalnych OEV'ów.

Reszta dnia zostawiła mnie z przyjemnym uczuciem nasycenia dopaminy i niestety dosyć mocnym bólem głowy pod wieczór.

PS: Następnym razem prawdopodobnie zapodam 18mg, również w mięsień, przy lekko zmienionym miejscu. Być może dodam jakieś mistyczne światła, kto wie.

Ocena: 

Odpowiedzi

Jeśli masz w domu "firany" to może czas je wyprać, przeprasować i znów staną się firankami? A tak na poważnie - dość ciekawie, mógłbyś tylko opisać, ile to wszystko trwało. Przypuszczam, że mało kto przyjmuje hometa tą drogą.

Oho, napisałem firanki, przecież ;).
Myślę, że właściwa część "tripa" trwała około 3-4 godzin, potem mocne osłabienie efektów.

Sam TR pisałem pod wpływem resztki MDPV, co nie było zbyt dobrym pomysłem, który poprzedził ostrzeżenie na hyperu ;p.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media