Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

[~25mg 2c-b] kartony z lsd nasączane pigułami.

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
+25mg 2C-B
+3 piwa wypite w przeciągu 9 godzin.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Dom -> impreza w Akademiku.
Nastawienie jak zawsze pozytywne.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Psychodeliki:
+ LSD ( 1 raz )
+ Grzybki - Psilocybe Cubensis ( 1 raz )
+ Marihuana ( kilkanaście razy )
+ Haszysz ( 1 raz )
+ Kocimiętka ( kilkanaście razy )
+ Tujon ( 1 raz )
+ Podtlenek azotu ( 1 raz )
+ Dekstrometorfan ( 2 razy , w tym 1 raz próba uczuleniowa )
+ 4-AcO-DMT ( 1 raz )
+ 4-HO-MET ( 1 raz )
+ JWH-210 ( kilkanaście razy )
+ AM-2233 (1 raz )
+ 2C-E ( 1 raz )
+ 2C-B ( 1 raz )
+ 2C-D (1 raz )
+ 25D-NBOME ( 1 raz )

Depresanty:
+ Alkohol ( często )
+ GBL ( kilkanaście razy )
+ Oxazepam ( 1 raz )
+ Alprazolam ( 2 razy )
+ Belergot ( kilka razy )
+ L'Opium ( 1 raz )

Stymulanty:
+ Kofeina - Kawa, Guarana, bezwodnik ( czasami )
+ Piracetam ( kilka razy )
+ Nikotyna ( papierosy : 1 raz , tabaka: 3 razy, shisha: 1 raz )
+ Pseudoefedryna ( 1 raz )
+ 3,4 DMMC ( 1 raz i o ten 1 za dużo )

Niesklasyfikowane:
+ 5-HTP ( 2 miesiące terapii )
+ Bk-MDMA ( 1 raz )

[~25mg 2c-b] kartony z lsd nasączane pigułami.

Wyjaśnienie tytułu:
2c-b jest często sprzedawane jak piguły nakrapiane kwasem. (LOL!)
Opowiadałem Ch., że znajomy właśnie po spróbowaniu 2c-b
dziwił się, że to jest również dostępne w wersji papierowej. :)
Odpowiedź Ch.: "Bo w wersji papierowej to są kwasy nakrapiane
pigułami".

Częśc I notatki sporządzone pod wpływem 2c-b:
T+40
To chyba pierwsza substancja zaliczana do "silnych psychodelików",
po której jestem w stanie na bierząco zapisywać trip.
A z pewnością jedyna, po której mam na to chęć.

Muzyka brzmi nieco inaczej. Mam wrażenie jakby wnikała w moje ciało,
pobudzając je do ruchu. Czuję ogromną, wewnętrzną energię.

Jestem sobie w stanie wyobrażać różne dziwne rzeczy.
Jakieś 5 minut temu narysowałem na ścianie w wyobraźni prostokąt
i wypełniłem go siłą woli niebieskim kolorem.
W sumie to dosyć podobne do Paina.

+50
Czułem suchość w ustach, wię się napiłem.
Powyższe zdanie mnie trochę śmieszy.
Czuję, że mam niezwykłą łatwość komunikowania się. Moje myśli niemal same przelewają się na papier.

W łazience kostka leżąca na podłodze przypomina teraz muszelki, są na niej takie fajne linie.

Nie mam ochoty programować. Czuje, że nie wychodziłoby mi to dobrze, aczkolwiek nie wykluczam takiej próby.

+60
Jednak się skusiłem i spróbowałem swoich sił w programowaniu.
Było to dosć dziwne, więcej czasu spędziłem zastanawiając się
co napisać niż, na samo tworzenie kodu. Chociaż ten drugi proces
był nieco trudny poniewważ monitor emanował do mnie dosyć mocnym
jasnym światłem a na jego powierzchni pływały fraktale.
Musiałem mocno wyostrzać wzrok aby dostrzec literki w kompilatorze.

Po kilku chwilach udało mi się stworzyć aplikacje, której kod
wyglądał
następująco:

---------------------------------------------------------------------------
#include <stdio.h>
#include <conio.h>
#define PRZYPOMNIJ printf("\n\n\n na impreze kurwa isc miales! miales? \n");
int main(){
int i;
for (i=0;i<100;i++){
if( i<1)
printf("Trip na 2c-b ");
else if(i%2==0)
printf("Haha! ");
else
printf("Hehe! ");
}
PRZYPOMNIJ
getche();
return 0;
}
---------------------------------------------------------------------------

A jej uruchomienie wyświetlało w wierszu poleceń tekst o
następującej
treści:
---------------------------------------------------------------------------
Trip na 2c-b Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! H
aha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Heh
e! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha!
Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! H
aha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Heh
e! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha!
Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! H
aha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe! Haha! Hehe!

na impreze kurwa isc miales! miales?
---------------------------------------------------------------------------

Ten program w bardzo dobry sposób odzwiercidlał mój stan umysłu.
Czułem się na pół skwaszony, na pół trzeźwy. Gdy się skupiałem
potrafiłem się ogarnąć.

Część II - relacja pisana już na trzeźwo.

+70
Zadzwoniłem do D. , czy w końcu idziemy na to imprezę do akademika.
Okazało się, że wszyscy już są na miejscu i będę musiał do nich
dojść sam. Nie zastanawiając się wypiłem szklankę wody, zarzuciłem
na siebie kurtkę i wyszedłem.

Idąc podziwiałem miasto. Było pięknie. Ogrodzenia zrobione z
żelaznej siatki błyszczały
w świetle latarni. W wizualizacjach dominował kolor zieleni i
pomarańczu.

Pomimo tego, że była już noc wszystko widziałem dobrze. Mój wzrok
był wyostrzony
i rejestrował każdy detal.

+80
Tylko jak dojść do tego akademika? Przecież nie znałem drogi.
Podchodzę do jakiejś pary i pytam się ich o drogę. Staram się nie
patrzeć im w oczy bo podejrzewam, że moje źrenice wyglądają
kosmicznie.
Dziewczyna udziela mi odpowiedzi, którą o dziwo zrozumiałem.
Trafiłem bez problemów.

Stoję przed akademikiem i czekam aż ktoś po mnie wyjdzie. Na kostce
brukowej są wyryte jakieś wypukłe wzory, w kształcie kluczy do
odkręcania śrub. Zastanawiam się czy one istnieją naprawdę, czy
tylko ja je widzę? Chciałbym ich dotknąć i sprawdzić ale w okół
chodzą ludzie. To mogłoby trochę dziwnie wyglądać.

Zauważam, że z akademika ktoś wychodzi. Była to jakaś dziewczyna.
Uśmiechnąłem się do niej, ona również się uśmiechnęła i poszła
dalej. Czyli jednak to ktoś inny miał wyjść po mnie?
Tylko kto? W końcu się nie dogadaliśmy.

+90
Wydawało mi się, że czekam już całą wieczność. Czas zamarł w
miejscu, a ja byłem strasznie pobudzony. Chodziłem w jedno i w
drugą stronę bez sensu. Energia mnie rozpierała.
Na kilkunastu metrach kwadratowych zrobiłem tyle kółeczek, że w
sumie przespacerowałem chyba kilometr.

W końcu wyszedł po mnie kolega. Razem z nim udaliśmy się do sklepu.
- Dzisiaj pijemy wódkę.
- Nie ja jadłem kartony.
- A ja piguły i o to chodzi. Teraz możemy więcej wypić.
- Nie, ja sobie kupię wodę i może jakieś 2 piwa do tego.
- Jak chcesz, ja biorę wódkę.

Wchodzimy do sklepu. Powtarzam sobie w myślach: woda, woda, woda.
Podchodzę do półki
i jest woda. Biorę ją. Wszystkie produkty wyglądają niezwykle
ciekawie. Na każdym chociaż przez chwilę pragnę zawiesić wzrok.
Czuje się jakbym zwiedzał galerię sztuk pięknych albo muzeum ale
wiem, że muszę się ogarnąć, zrobić zakupy i wyjść. Podchodzę do
lodówki,
wyjmuje dwie perły niepasteryzowane. Po chwili jestem przy ladzie.
Kolega płaci pierwszy, a ja stoję trzymając 3 butelki. Słabo czuję
swoje ciało i mam wrażenie,
że się one mi wyślizgują z rąk. Boję się, że upadną mi na podłogę,
jednak nic takiego nie miało miejsca.

Zapłaciłem, chce już wychodzić ale pani za ladą coś do mnie mówi. O
co chodzi? Punkty?
Jakie punkty? Żabka, punkty, pieski. Mój mózg nagle zalewa fala
skojarzeń i po chwili mówię,
rutynowo: "nie, dziękuje nie zbieram punktów".

+100
Kierujemy się do akademika. Jesteśmy już przy wejściu. Widzę przez
okno, że portierka siedzi zapatrzona w komputer i przy okazji
rozmawia przez telefon. Cel: wejść nie zostawiając legitymacji aby
potem nie płacić 15 zł, za wyjście po godzinie 23.00 ( opłata za
nocleg. )
Wykorzystujemy nie uwagę portierki i pewnie siebie wchodzimy do
akademika.
Kiwamy głowami aby nie przeszkadzać jej w rozmowie i K wciska
przycisk windy. Stajmy tak aby nie być w polu jej widzenia. Widna
zjeżdża na dół i wskakujemy do niej.
Jedziemy kilka pieter w górę i po chwili jesteśmy przed wejściem do
pokoju K.

+110
W Pokoju jest naprawdę dużo obcych ludzi i kilku znajomych.
D. wita mnie pytaniem:
- Jak tam brałeś kartony?
- Tak.
- sto?
- Co sto?
- Sto kartonów wziąłeś?
- Nie, osiem zjadłem.
- Teraz?
- Tak.
- Hahah. A ja pytałem czy kupiłeś 100 kartonów 25C-NBOME.
- Nie, jeszcze nie ogarnąłem. Raczej dopiero po nowym roku.

Chyba koleżanki słyszały naszą rozmowę bo jakoś dziwnie się patrzą?
A tam. Trzeba się wyluzować.

Siadam koło nich.
- Gdzie A.?
- Została w akademiku.
- Aha.
Muzyka mnie drażni leci jakiś rock albo metal. Nie lubię tego
gatunku i nawet wizualizację przez niego wyglądają gorzej.

+120
Siedzę, rozmawiam. A raczej co 2 minuty wtrącam jedno zdanie do
rozmowy dziewczyn.
One się śmieją, że nie ogarniam i nie odpowiadam na ich pytania.
Chyba jestem na peaku. Jest mi się bardzo ciężko odnaleźć między
ludźmi.
Czuję, że muszę się zająć czymś innym niż rozmowa.
Biorę z lodówki piwo i je otwieram. Siedzę popijając powoli browara
i się nie odzywając.

G. mnie trąca i coś do mnie mówi. Nie usłyszałem co, więc się
uśmiechnąłem, pokiwałem głową i siedzę dalej. Znowu mnie trąca i
znowu coś mówi, moja reakcja taka sama.
W końcu zwraca się do kogoś innego: "Weź podaj to czekoladę, bo
GreenBoy znowu nie ogarnął". O chyba mają mnie teraz za debila.

+130
Idę do łazienki. Obmywam twarz wodą. Nie jet to jakoś szczególnie
orzeźwiające
ale lepszy rydz niż nic. Patrze się sobie w oczy. Lustro faluje ale
pomimo tego dostrzegam,
że moje źrenice są bardzo mocno rozszerzone. To nie za dobrze.

+140
Wychodzę z małą grupką znajomych na korytarz. W mniejszym kręgu
ludzi czuje się znacznie lepiej. Nie ma tam muzyki, która by mnie
rozpraszała, od otwartego okna jest chłodno, zaczynam nieco
ogarniać.

D. opowiada, że dziewczyny kupiły jemu w prezencie 2 wina, żurek i
coś jeszcze.
Wybucham śmiechem. Bardzo podoba mi się taka niespodzianka.
Chłopak z pewnością czuł się zaskoczony.

+150
Wracamy do środka. Na imprezie jest dziewczyna, która wygląda jak
Vamp, czarne włosy,
czarne podkreślenia pod oczami, cała ubrana na czarno, w krawacie.
Jej widok mnie pasjonuje. Do tego siedzi sama na uboczu.

Mam wrażenie, że odbiera ona świat równie głęboko jak ja, że ma w
sobie ten psychodeliczny pierwiastek życia przez, który ludzie
interesują się psychologią, filozofią, ezoteryką, szamanizmem.

+160
W mojej głowie jest burza myśli. Jedne gonią kolejne. A zaraz
pojawiają się następne.
Okazuje się, że dziewczyny, które mnie wcześniej wyśmiały muszą
opuścić już akademik
bo zostawiły przy wejściu legitymację.
Razem z D. odprowadzamy je, zdając sobie sprawę, z tego, że to po
23 drzwi będą zamknięte i będziemy mogli wyjść dopiero następnego
dnia po 8.00.
Tak więc impreza na całego. Nie ma już tylu moich znajomych, więc
mogę się wyluzować.
Do tego siła substancji drobinę opadła więc mogę w miarę normalnie
funkcjonować.

+170
Kończę męczyć moje pierwsze piwo. Inni są już pijani i szukają
czegoś normalnego do picia.
Jako, że mam w lodówce wodę podają ją nowo poznanej koleżance.
Nawiązywanie kontaktów po 2c-b przychodziło mi z trudem. Musiałem
się zastanawiać nad każdym wypowiedzianym zdaniem a cała rozmowa
wydawał mi się jakaś taka sztuczna.
Czasami udało mi się rzucić jakiś fajny tekst itp. ale to
przypominało z mojej perspektywy raczej gotowanie niżeli relację
międzyludzką.

+180
Wszyscy nagle rozmawiają o metodach uprawy marihuany. Praktycznie
całe otaczające mnie grono jest w "zielonym kimacie". Zaczynają
palić zielsko. Ja tam nie potrzebuje większej psychodelii. Chociaż
przez pewien czas ciekawi mnie czy taki miks zmniejszyłby nieco
stymulację, która mnie rozpiera.

+200
Ledwo pomyślałem o stymulacji a z głośników zaczął lecieć dubstep.
Miałem ochotę zerwać się i poruszać się. Energia mnie rozpierała,
jednak była ona dosyć przyjemna. Dało się ją opanować. Nie
przygryzałem warg, nie bawiłem się włosami i nie miałem innych
tików, które pojawiły się u mnie wtedy gdy próbowałem 3,4-DMMC. (
sic! nie polecam. )

+230
Trochę siedzę przy kompie. Czytam wiadomości na facebook'u ale nie
mam ochoty się na nim udzielać. Odtwarzam napisany w domu program
aby pokazać K. i D. ...
Jedna z osób siedzących nie daleko nas zauważa tekst trip na 2c-b i
chwali się,
że ma przy sobie kartony z tą substancją. Ha!
Czyżbym oprócz mnie i K., który jadł piguły był jeszcze ktoś w
towarzystwie kto tripuje?
Nie, on ma tylko 2 kartony i to z tej samej serii co ja. Co go
skłoniło do zakupu takiej ilości?
Hahaha! Zamienił się dając 1 gram zioła za ~9mg 2c-b. O ja! Co za
interes.
Nie będę tłumaczył jemu, że to kiepski interes i psuł jemu
nastroju.
Niech sobie chłopak żyje w błogiej nieświadomości. Spróbuje to
pewnie sam się przekona,
że taka zamiana nie była opłacalna.

+250
Ktoś się pyta o jedzenie? Zaglądam do lodówki. Wszystkie ruszta są
puste, jest tylko jedna sałatka i kilka piw. Nie ma jedzenia. Ja
mam kartony ale nimi się chyba nie da najeść.
Co najwyżej można przestać odczuwać głód. Chociaż to też nie tak do
końca bo ja bym coś zjadł.

+280
- K. Idź kup coś do jedzenia, bo ja do cholery zostawiłem
legitymację i nie mogę wyjść.
A jestem głodny. Ja muszę coś zjeść.
Mój słowotok zalewa K., który ulega i idzie na zakupy. Po kilku
minutach wraca z czipsami.
Co? Cienko pokrojone, zapiekane ziemniaki z przyprawami i ja mam
się tym najeść?
Będzie ciężko. Zjadam kilka i już nie mam ochoty na więcej a i tak
jestem głodny.
- Dlaczego nie kupiłeś kebaba przecież są nie daleko?
- Nie pomyślałem.
No i wszystko jasne. Trudno najem się jutro, może nie umrę z głodu.

+310
Słuchamy rapu, podchodzi mi taki klimat.
Działanie substancji już dosyć mocno osłabło. K. zamknął się w
pokoju z jakąś dziewczyną.
Zastanawiam się czyżby się z nią seksił? Po pigułach, wódce i kilku
piwach.
Jeśli tak to niezły z niego hardcore!

Diabli z tym. Większość chce pić dalej. Ja już nie mam co. Może
kieliszek wódki?
Nie. Kieliszek to za dużo ale pół może być.
Wiem, że źle jest pić po psychodelikach ale taka ilość nie powinna
mi zaszkodzić.
Biorę kieliszek, wącham i już wiem, że tego nie wypije. Ten okropny
zapach wysokoprocentowego alkoholu! Od razu wróciło wspomnienie
jego smaku.
To nie dla mnie. Oddałem kieliszek. Niech pije ktoś inny.

+360
O ktoś idzie na zakupy. Jak fajnie bo po psychodeliku została już
tylko stymulacja a ja bym wypił jeszcze z jedno piwko aby ją trochę
zbić i umilić sobie czas.
Trzymajcie tutaj kasę i kupcie 2 piwa.

+400
Wypijam piwo. Siedzę rozmawiam z ludźmi. Czuje się już praktycznie
normalnie po za tym,
że jestem niezwykle pobudzony jak na to porę dnia, a raczej nocy.
:)

Potem już się nie zdarzyło nic ciekawego. Zasnąłem gdzieś o 5 nad
ranem. ;)

Oceny substancji:
Euforia: 8/10
Wizualizacje: 6/10
Miłość do świata: 9/10
Stymulacja: 7/10 ( dosyć przyjemna )
Bady load: 1/10 ( u mnie praktycznie nie występuje )
Komunikatywność: 5/10 ( na pewno większa niż po innych znanych mi
psychodelikach. )
Imprezowa? Bardzo
Cena/Wydajność: 7/10
Ciekawe efekty psychodeliczne: zmiana kolorów, wyostrzenie wzroku, obserwowanie siebie
jakby z trzeciej perspektywy, błyski, fraktale, lepszy odbiór muzyki itd.
Dostępność: 4/10 Substancja jest nielegalna, więc na pewno trudniej
ją zdobyć niż większość RC, ale jak widać po moim przykładzie da
się. :)

Ocena: 

Odpowiedzi

Hmm... po 25mg tak bardzo cię wzięło? Pewnie impreza na której byłeś pomogła trochę tej fenyloetyloaminie, ale wg. moich doświadczeń z 2c-b nie powinno cię tak złapać. A moze jestem mardziej odporny na to? Sam już nie wiem, dawno nie miałem 2c-b. Przekonałeś mnie, w najbliższym czasie zjem sobie 11mg 2c-p, dzięki.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media