Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

25c-nbome wrażenia i różnice, trip raport

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
1mg
Set&Setting:
pusty dom, dużo wolnego czasu, pozytywne jak zawsze nastawienie do tripa i te same oczekiwania
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
25i-nbome ~12 razy, mieszanki ziołowe niezliczone ilości razy, marihuana niezliczone ilości razy, DXM ~20 razy, MXE przerobione kilka gram, 25c-nbome 4 razy

25c-nbome wrażenia i różnice, trip raport

Moja przygoda z fenkami po starcie szybko nabrała tępa, bardzo mi się spodobały a na początku było tylko 25i-nbome, później postanowiłem próbowac reszty a narazie zatrzymałem się właśniena 25c-nbome i dziś będzie trip raport oraz kilka uwag co do 25i-nbome i 25c

09:50, sobota, rodzice wyjeżdżają do znajomych na prawie cały dzień więc cały dom jest tylko dla mnie, od razu wiem co robić przy takiej okazji i wyjmuję ostatni już blotter 1mg 25c-nbome schowany między pudełkami gier komputerowych na półce

10:00 kładę blotter na dziąśle, słucham muzyki i gram w gry, nic przez ten czas w sumie ciekawego do roboty nie ma więc aby sobie przyśpieszyć czekanie gram w grę przy której szybko mi zleci czas

10:25 czuć juz lekkie "smyranie" substancji na dziąśle (na początku gorzki smak a później totalne znieczulenie) i lekki mindfuck, czas pójść wziąć prysznic pod którym też zleci troche czasu a właśnie podczas ładowania nbomów lubię się pomoczyć

10:40 juz po kąpieli przed kompem, odpalam muzykę i czekam jeszcze kilka minut aż stwierdze, że to już czas aby wyjąć blotter

10:55 mindfuck jest już wystarczająco mocny, więc wyjmuje blotter spod dziąsła i kładę na parapecie za oknem gdzie już leży ~8 blotterów, ładnie się zbierają a kiedyś będę wiedział mniej więcej ile wziąłem o ile któryś nie zleci (o dziwo trzymają się całkiem mocno :D) i puszczam muzykę

11:05 zaczyna się robić kolorowo, od teraz też nie będę pisał czasu bo nawet nie zwracałem na niego uwagi

Muzyka brzmi świetnie, wszystkie najdrobniejsze dźwieki, każdy osobny instrument słychać doskonale i niesamowicie muzyka wpływa na moje samopoczucie, siedzę tak jeszcze przez 5 minut a później kładę się na łóżku z uśmiechem na twarzy, którego nawet jakbym chciał nie mogę się pozbyć i patrzę na sufit, a na nim wielkie oczy i latające i wijące się wzory, za chwile zamykam oczy i patrzę na te wszystkie piękne CEVy, jeszcze przez chwile obserwuje OEVy i delektuje się wrażeniami a później korzystając z pięknej pogody idę na balkon i podgłaśniam muzykę

Po drodze do balkonu przypominam sobie (a raczej zauważam), że na fotelu leży kot i śpi, budzę go i chwile się z nim bawie, sprawia mi to niesamowitą przyjemność a po chwili łapię kota i ide z nim na nagrzany słońcem balkon. Śmieje się z kota, który bardzo chciał sobie pospać na miękkim fotelu, wszędzie latają ładne kolorowe wzory, na ścianach pełno oczu, muzyka z mojego pokoju dalej brzmi cudownie a ja leże na balkonie jeszcze kilka minut i wracam do pokoju.

Jest mocno euforycznie, chce sie śmiać do siebie bez powodu więc aby było jeszcze lepiej oglądam na youtube filmy śmiejąc się do łez na zmianę ze słuchaniem muzyki i co jakiś czas zamykam oczy aby popatrzeć na latające wszędzie kolorowe obrazy i pisze z kolegą na skype opowiadając mu jak świetnie się czuje i jak jest super. Jeszcze kilka razy chodzę na balkon i z powrotem ciesząc się piękną pogodą i słonecznym, ciepłym dniem

~12:50 OEVy robią się coraz słabsze, kolory powoli odpuszczają ale euforia pozostaje jeszcze przez dobre 2h więc jeszcze co jakiś czas przechodze się na balkon a resztę tripa przesiedziałem na youtube i innych stronach czy grach

14:35 nie ma już kompletnie żadnych kolorów, pozostaje lekka euforia i stymulacja, rozszerzone źrenice są jeszcze przez jakieś 1,5h

Teraz przejdę do różnic pomiędzy 25c-nbome a 25i-nbome

Po pierwsze przy 25c nie ma wstrętnego bodyloadu w trakcie ładowania i w trakcie trwania tripa, nie czuć żadnego bólu brzucha, uczucia gorąca czy zimna, drętwienia kończyn itp. 

sama podróż jest też krótsza w stosunku do 25i o jakąś godzinę, przy 25i kolory były znacznie słabsze, OEVy to jedynie wyginanie i kręcenie się przedmiotów, wrażenie jakby ktoś z tyłu świecił na nas latarką i jakieś drobne błyski a przy 25c jest wiele kolorów, mocne OEVy i CEVy, różnorakie kolorowe wzory na ścianach itp. jest też spory mindfuck z którym mimo wszystko da sie tripować bez problemu choć nie wiem czy potrafiłbym odbyć normalną rozmowę z jakąś osobą, na 100% by zobaczyla że coś brałem, przy 25i spokojnie po dawce 1,5mg mogłem pogadac z matką. Stymulacja jest raczej podobna, nie zauważam różnicy między dwoma nbomami, jakbym brał je koło 18 to spać pewnie bym poszedł koło 4-5

Wygrywa oczywiście 25c-nbome ze względu na brak bodyloadu i dlatego, że podczas tripu naprawde dużo się dzieje, wszędzie coś lata, kręci się itp. polecam każdemu sprawdzić tę fenyloetyloaminę i przeżyć kolorowe doświadczenie

Teraz tylko czekać do wiosny oraz lata a wtedy korzystać w 100% z tego co oferuje nam 25c-nbome a oferuje naprawde wiele i siedząc w domu nie zobaczymy wszystkiego

Ocena: 

Odpowiedzi

Współczuję marnowania tripa przed komputerem. Może następnym razem spróbuj się zintegrować z naturą albo coś tworzyć?

Współczuje konieczności wyjaśniania komus co jest marnowaniem tripa, a co nie. Znawco

No właśnie jak morzna siedzieć przed kąpem. Najlepiej się zintegrować z naturom. JA tak lubie to tylko tak można, inaczej to marnujesz potencjał tripa tak na forum pisali.

Jak mnie denerwuje takie gadanie... Jak ktoś lubi sobie siedzieć przed komputerem, to niech sobie siedzi, widocznie tak mu opowiada. Ja czasami wolę posiedzieć sobie w domku zamiast łazić, po lesie. Tym bardziej że niektóre substancje bardziej mi pasują do takiego siedzenia w domu, np właśnie N-bome, a takie grzyby np. na zewnatrz są o niebo ciekawsze niż w domu, no ale wiadomo - co kto lubi.

Przede wszystkim nie uważam się za znawcę psychodelików, a wszystkie moje wypowiedzi są podyktowane doświadczeniem. Bardziej życiowym niż tripowym. Niechęć do siedzenia przed kąpem wzięła stąd że często się stykam z osobami które przychodzą się spotkać a ciągle zerkają na smartfona, stąd mój uraz na punkcie internetu.

Ja rozumiem że można ciekawie tripować w pokoju. Komp jest dobry jako notatnik do trip raportów i źródło muzyki, ale jak czytam takie fragmenty:

"oglądam na youtube filmy śmiejąc się do łez"

"nic przez ten czas w sumie ciekawego do roboty nie ma więc aby sobie przyśpieszyć czekanie gram w grę"

to mam negatywne skojarzenia z uzależnieniem od bodźców, przeglądaniem kwejka, i oglądania "ale urwał" na youtubie... Nie masz nic do roboty? To wymyśl coś co pobudzi wyobraźnię i zmusi do myślenia. Gry video i "śmieszne filmiki" tego (najczęściej) nie robią.

A może to tylko ja mam taką niechęć do bezmyślnej rozrywki... jestem w mniejszości? (btw. ćpanie również bywa bezmyślną rozrywką)

tak jak napisałem w tr czekam na lepszą pogodę i wtedy będę miał co wychodzić na łąki czy lasy, a teraz to co? mam wychodzić przy 2-3 stopniach do lasu i marznąć i nawet usiąść nie ma gdzie bo albo jest błoto i mokro itp. albo po prostu zimno, wtedy nie poszedłem nigdzie bo nie planowałem brac, po prostu miałem okazje i ochote to wziałem, nie wiem co sie tak czepiasz

dziś piękny dzień jest, 13 stopni, ale niestety nie mam już co brać, może poza alkoholem 

Ale w TR napisałeś, że wychodziłeś na balkon "cieszyć się słonecznym ciepłym dniem" :D

Lubię kwachy

No jak już brać sajko samemu w mieszkaniu to z muzyką i w ciemności. Ale według mnie ciekawsze tripy są jak ma się towarzystwo, np nbome nie są dobre do leżenia w łóżku, bo do tego są tryptaminy. Ale jak już masz nbome i jest za zimno by tripować na łonie natury, to z dobrym towarzystwem nawet tak małe dawki dają ciekawe, a czasem głębokie tripy.

Lubię kwachy

Kilka osób zaufanego towarzystwa i szczere rozkminy o fizyce, psychologii, filozofii itd... Albo uruchomić wyobraźnię i bawić się jak dzieci... Dla mnie to najlepszy pomysł na tripa w pokoju.

A jeżeli towarzystwa nie ma to tylko muzyka. Inne formy samotnego spędzania psychodelicznego tripa mi nie podchodzą. Przy lżejszych substancjach można słuchając muzyki gdzieś się przejść.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media