Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

metamefedron z rodzicami, czyli do nosa w domowym zaciszu

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
ok. 120mg substancji 3-MMC
-jednorazowo w obie dziurki nosa (rzecz jasna) :)))
-waga; 48 z hakiem
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wciągnięcie było spontaniczne, w kiepskim humorze z powodu spiny z rodzicami, w domu w niewielkim pokoju, kilka dni przed świętami, bez wielkich oczekiwań, samotnie, aby zobaczyć jak to w końcu jest
Doświadczenie:
Marihuana - wielokrotnie
Alkohol - wielokrotnie
Tabaka - wielokrotnie
DXM - raz

metamefedron z rodzicami, czyli do nosa w domowym zaciszu

Jest około godziny 17. Zwijam się do domu, bo miało być palenie, a palenia nie było. Lekko wkurzona dostaję wiadomośc od rodziców, że dziś pora na przedświąteczne porządki. Chodzę zdenerwowana, ale za chwilę znikam w głąb swojego pokoju. 

Wziąć czy nie wziąć? 
Żartowałam, wcale się długo nad tym nie zastanawiałam. Zapominam o wszytskich przestrogach, otwieram woreczek i w zasadzie bez żadnych rozterek wysypuję ponad połowę jego zawartości na blat stołu. Klucz przekręcony, biorę grubą rurkę i nie myśląc o tym, co będzie- wciągam małą ilość. Za chwilę jeszcze raz, jeszcze raz, aż całkiem ładnie pokruszony proszek znika w moich przegrodach nosowych. 

Mija 5 minut - nic nie czuję. Lekko rozczarowana włączam muzykę. I nagle to się dzieje. Dzwięki płyną z głośników, a ja mam ochotę tańczyć. Zastrzyk energii. Chcę wszystko, mogę wszytsko. Miałam składać ubrania w szafie, ale co tam. Rodzice będą wrzeszczeć, ale świat jest taki piękny. Pragnę opuścić to pomieszczenie, rozmawiać i rozmawiać, ale tu jestem sama. 

Jestem boginią. Tak, to najlepsze określenie.

Pół godziny, kiedy orientuję się, że stoję w miejscu z telefonem i nawet nic mnie nie boli. Nie ma czasu. Piszę ze znajomymi, więcej, więcej, jak starsznie wszytskich kocham. 

Tata odłącza internet (?). Często wyłącza, lubi robić mi na złość. Biegnę na dół. Zaczynam krzyczeć, ale za chwilę śmieję się. Rodzice patrzą na mnie podejrzliwe. Ogarnij się, kontroluj. Siadam i gadam z nimi o świątecznym sprzątaniu jakby to był najciekawszy temat do rozmów.
Mama sącząc z kubka herbatę, pyta:
-Co ty taka w dobrym nastroju?
-Wszytsko idzie po mojej myśli - kłamię gładko, w tym jestem naprawdę dobra.

Zaczynają mnie wypytywać o nowo poznanego chłopaka. I gadam z nimi jak gdyby nigdy nic. Stają się najlepszymi rodzicami na świecie. Ja śmieję się i cieszę, a oni mówią "jesteś dziwna". Jednak nic nie zauważają; ja ich córka? Albo udają, że nie widzą. Nie rozumiem jak mogą nie wiedzieć, że jaram kilka razy w tygodniu, piję, a raczej piłam. Są tacy ślepi. Oczy sklejone forsą i zasadami, które i tak łamię.

Godzina do przodu? Może dwie, nie mam pojęcia.
Faza trwa, a ja cieszę się każdą jej sekundą. Orientuję się, że krew cieknie z mojego nosa. Mama mówi, że mam za mało żelaza. Tak, tak, zjedz zupkę kochanie.
Ale mi się nie chcę jeść! Nara. Nie chcę mi się spać!

Siostra przychodzi i pyta czy wszytsko okej. Już wie.

Nawet nie wiem, ile to trwało. Przyszedł zjazd. Ciężki, wręcz nie do zniesienia. Bez wdawania się w szczegóły, ale dawno nie czułam takiej pustki, choć leczę się z powodu różnych jazd psychicznych. Zastanawiam się czy wziąć resztę. Nie biorę. 
Kłócę się ze wszytskimi, nie mogę zasnąć. Jest kolejny dzień, a ja mam dość. Mam jakieś lekkie halucynacje (?), przesypiam godzinę, ale ciężko nazwać to snem. To koniec.

Podsumowując;
Niezwykłe doświadczenie, jednak gdy faza - mija jest dramat.
Polecam i nie polecam.

P.S. Chętnie odpowiadam na pytania.

Do następnego. 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

 Oczy sklejone forsą i zasadami, które i tak łamię.

Czemu zaraz "sklejone"? A nie przyszło Ci do głowy, że im nie przyszło do głowy, że możesz coś wrzucać? Może nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak działają stymulanty? Kiepskie te wasze nowoczesne narkotyki. Stara amfetamina działała 10-12 godzin i rozsądnie brana nie powodowała żadnej zwałki...

Nie chodzi jedynie o dragi. Chodzi o te wszytskie chwile kiedy najbardziej ich potrzebowalam i dawalam im wiele znakow. Wlasnie wtedy ich oczy byly sklejone.
A co do amfy, niestety nie dane mi bylo skosztowac. Jak widac stare czasy, lepsze czasy.

Dzieki za komentarz i przperaszam za brak znakow polskich, ale nie mam mozliwosci ich uzywania.

młoda w. człowieniu

Metamefedron najlepiej, jeśli juz to dożąłądkowo. Wątpie czy to było to. Po 3mmc ciężko zapracować na zwałę, a i tak lajtowa, sen bez proclemu. Amfa zdecydowanie bardziej obciążająca, nie tak euforyczna.

To na pewno mati. 
Każdy organizm reaguje inaczej, mój akurat w ten sposób. Tak mocna zwała mogła być spowodowana moim ogólnym stanem zdrowia psychicznego, to też na pewno zrobiło swoje. 

młoda w. człowieniu

no no. Na pewno to slonce krazy wokol ziemi. Skad ta pewnosc?

Mati, mefedron to co innego niz 3mmc, metafedron. Na osiedlach lataja teraz jakies klefedrony, dla ciemnej klienteli to po prostu zawsze bedzie "krysztal", cos watpie by u ciebie byl jakis wyjatek.

Może i tak.

Słońce wokół ziemi, ziemia wokół słońca.

młoda w. człowieniu

48-siem kilogramów wagi? : O
Toż to strasznie mało!
Sam jestem na pillsach i mało waże, ale żeby aż tak? 

No niestety teraz zeszło poniżej 48, wzro d 166. Z tego co się domyślam to jesteś chłopakiem c; jaki wzrost?

młoda w. człowieniu

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media