Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

małomiasteczkowa przygoda, czyli zioło

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Apteka:
Dawkowanie:
1g na trzy osoby
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Jarałem z dwoma "koleżkami". Jeden z nich był obyty z tematem i objaśniał nam, co może nas spotkać oraz jak na to się przygotować. Jaraliśmy u drugiego "koleżki: na strychu gospodarczego budynku. Dość dobrze ich znałem albo tak mi się wydawało.
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
Alkohol- często
Papierosy- okazjonalnie
Alprazolam- kilka razy

małomiasteczkowa przygoda, czyli zioło

Cała akcja miała miejsce w te wakacje. Już od 1 klasy liceum chciałem zajarać, ale obawiałem się, że trafię na chujowy towar lub ludzi, którzy sprawią, że będę mieć jakieś bad tripy czy coś w tym stylu. Z ratunkiem przybył koleżka z gimbazy, który obiecał, że załatwi świetny temat i wszystko będzie pięknie. Jak obiecał, tak zrobił i już w lipcu mogłem spróbować tej magicznej roślinki. 

Udaliśmy się do drugiego kolegi, który miał kilka budynków gospodarczych mogących być dla nas miejscem odbycia tej ciekawej destynacji. Paliliśmy z lufki i po pierwszych buchach trochę mnie przytkało. Nic nie czułem, jeśli chodzi o wpływ na świadomość, ale z czasem poprawił mi się humor i inaczej patrzyłem na życiowe sprawy. Doświadczony ziomek robił sobie jaja i udawał, że nieźle się porobił, więc było nieco śmiechu. Następnie udaliśmy się do sklepu, żeby zakupić jakieś żarcie i sok. 

Drugi raz zażywaliśmy dymu w takim opuszczonym budynku, w którym mieściła się stara cegielnia. Po kilku buchach miałem już ładną fazę, bo zachwycałem się kształtem butelki i mówiłem, że jest ona cudem. Koledzy raczej mieli spokojne tripy i gadali sobie o życiu. W pewnej chwili zaczęli się do mnie pruć o coś, ale nie pamiętam już, o co dokładnie. Chyba chodziło o to, że mówiłem, iż pamiętam sylwestra, którego z nimi spędziłem, a oni zaczęli drzeć pizdę, że to nieprawda, bo mnie tam nie było. Nie było mnie tam, bo te kurwy mnie nie zaprosiły. Wkurwiłem się i chciałem rzucić to w pizdu, ale przypomniałem sobie, że jest jeszcze trochę tematu do spalenia. W słabym humorze udałem się do ogródka jednego "koleżki" i tam dokończyłem temacik.

Później wracałem do chaty z drugim niby "koleżką" i tu zaczyna się niezła jazda. W pewnym momencie zobaczyłem piękny, biały śnieg, który pada nad całym miasteczkiem. Widziałem ozdoby świąteczne i renifery, które dziwnie na mnie spoglądały. Później dotarło do mnie, że jest przecież, kurwa, początek lipca i trochę za wcześnie na Boże Narodzenie. 

Wracając do domu już samemu, dopadły mnie schizy, że zaraz psy mnie zawiną i będzie lipa oraz widziałem potężne pająki, które chciały mnie zjeść wraz z rowerem, na którym jechałem. Mimo wszystko było zajebiście i niczego nie żałuję, ponieważ zdałem sobie sprawę, że maryśka to wspaniała roślinka, a te kurwy, które miałem za ziomków, są nic niewartymi śmieciami, dla których nagrodą od życia może być tylko kula w łeb. 

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
20 lat
Set and setting: 
Jarałem z dwoma "koleżkami". Jeden z nich był obyty z tematem i objaśniał nam, co może nas spotkać oraz jak na to się przygotować. Jaraliśmy u drugiego "koleżki: na strychu gospodarczego budynku. Dość dobrze ich znałem albo tak mi się wydawało.
Ocena: 
Doświadczenie: 
Alkohol- często Papierosy- okazjonalnie Alprazolam- kilka razy
natura: 
apteka: 
Dawkowanie: 
1g na trzy osoby

Odpowiedzi

Uważam, że trochę Cię poniosło na koniec z tą nagrodą w postaci "kuli w łeb". Na co ta nienawiść? Staraj się ją w sobie hamować.

Pozdrawiam, Klamm

 

Myślę, że masz nieco racji.

Prosty przykład niskiej świadomości emocjonalnej. Czasem gniew fajnie można zamienić w motywacje, ale czysta nienawiść nie jest niczym fajnym, ani tym bardziej przydatnym. Generalnie najbardziej na nienawiści cierpi ten kto ją w sobie pielęgnuje, zamiast odpuścić. Zawsze można wybaczyć (mimo że brzmi to chujowo) bo wtedy dopiero przypływa ogrom energii i motywacji.

Jest potrzebna, żeby oczyścić umysł i nakręcić się na inne działnia. Na mnie tak działa.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2022
design: Metta Media