Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

morning glory, a w zasadzie afternoon disappointment

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
3g, 7g, 80 nasion, 250 nasion
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Za każdym razem pozytywne nastawienie do substancji, niezbyt wysokie oczekiwania, bywałem w różnych miejscach "pod wpływem", więc ciężko opisać setting. Od dworu i świeżego powietrza do mojego pokoju.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Alkohol, marihuana z THC i CBD (wiele razy), grzyby halucynogenne (3x), kilka razy kodeina

morning glory, a w zasadzie afternoon disappointment

Od czego by tu zacząć, zeby to miało ręce i nogi...

Geneza

Naczytałem się kiedyś na hr o tym jak to LSA nie jest fajne, że daje i psychodeliczne i mroczne tripy. No coś dla mnie dosłownie. Zachęcony tym zakupiłem na Maya Ethnobotanicals próbkę LSA - 10g. Przyszła do mnie mała paczuszka, bardzo podekscytowany zabrałem się za przygotowywanie mikstury z przepisu na psychonaut wiki.

Pierwszy raz

3g nasionek Morning Glory rozkruszyłem w moździerzu najlepiej jak potrafiłem, zalałem wodą, odstawiłem na 6h, dodałem ząbek czosnku, po pół godzinie wypiłem... i czekam na efekty. Puściłem spokojną muzykę, ale w głowie czuję delikatne pobudzenie (było już po 23). Łączę się z kolegą, aby powiedzieć mu co się dzieje, rozmawiamy, wszystko wydaje się być normalnie. Nie miałem nawet ochoty wymiotować, co często się podobno zdarza po MG lub HBWR. Poszedłem zrobić sobie jedzenie, bo po jakichś 50 min dość zgłodniałem... i mamy to! Jest...!? Zaczęło mnie bawić nakładanie sobie pasztetu na chleb. I to w zasadzie tyle co było z tego tripa. Nawet minimalnych CEVów brak.

Drugi raz

Tu można mówić o katastrofie. Przygotowałem sobie pozostałe 7g nasionek, taka sama procedura jak ostatnio. Wszystko wypite, delikatny ból brzucha był, ale efektów na mózgu żadnych! Uznałbym, że to po prostu kolejny nieudany trip, być może przez stare nasiona (czytałem, ze po pewnym czasie LSA się w nich degraduje), ale nagle po jakichś 2h od wzięcia dopadła mnie straszna gorączka. 40.2 stopnie! Nie wiem czy miało to związek z LSA czy załapałem jakiegoś wirusa (pewnie tak, skoro gorzej się czułem już przed braniem LSA), ale udało się ją niedługo zbić do przyjemnych 37. 

Trzeci raz [~ pół roku później]

Skończyło mi się tamto opakowanie LSA, więc zamówiłem kolejną porcję - tym razem 50g, z nadzieją że będzie ciekawiej. Na pierwszy raz uznałem, ze przetestuję 80 nasionek. Zmieliłem je w młynku do kawy, zalałem wodą, wrzuciłem czosnek, popiłem 0.5l soku porzeczkowego. Standard poza sokiem. No i po jakichś 40 min naszły mnie spore problemy żołądkowe, tak spore, ze aż wyciągnąłem sobie wiadro. Całę szczęście niepotrzebnie. Później naszła mnie delikatna euforia, chęć działania. Wyszedłem z domu, cały uśmiechnięty, z pozytywną energią. Zdecydowanie czułem, ze coś działa. Nawet pojawiały się delikatne CEVy, może i mało żywe i kolorowe, ale większe niż po normalnym przetarciu oczu.
Oceniam to pozytywnie, dlatego tydzień później nadszedł czas na...

Czwarty raz

Tutaj uznałem, że zaszaleję. 250 nasion, procedura identyczna co zawsze, ale ty razem sok pomarańczowy. Pierwsze 5 min nic się nie działo, aż dostałem uczucia jakbym miał się zrzygać. Trwało to około 30 min, nie miałem jak nad tym zapanować. każda pozycja powodowała, że żołądek był coraz bliżej gardła. Po 40 min było po wszystkim. Brzuch się uspokoił, ale jakiekolwiek działanie na mózg też. Nie czułem zupełnie NIC nadzwyczajnego. Nawet najmniejszeo CEVa nie było. Dopiero przed pójściem spać, jakieś 5h po wypiciu mikstury pojawił mi się jeden, krótki, ale bardzo żywy CEV. Bardzo fajny, nie spodziewałem się, że jak zamknę oczy to będę miał taki efekt. Tylko pozostaje pytanie czy to wina LSA czy ubulawu, które od kilku dni zażywałem (o tym też będzie TR).

Konkluzje

LSA to ciekawa substancja, ale albo robię coś nie tak, albo mam złe nasiona, albo po prostu na mnie nie działa. Liczyłem, ze będzie tak jak to ludzie opisują w swoich TR, albo chociaż mniejsza faza niż jak na grzybach, a tu nie przebija to nawet mikrodawkowania grzybów (może poza trzecim razem, ale to takie 50% mocy bym powiedział).
Czy wezmę to piąty raz? Tak. Pewnie tak. Planuję wziąć ~650 nasion, ale nie wiem jeszcze kiedy (pewnie w okolicach grudnia). Zapewne jeśli to nie zadziała to porzucę zupełnie ten pomysł i przeznaczę nasionka do ogrodnictwa. 
Czy opłaca się kupować nasiona z LSA? Ipomoea tricolor (MG) - moim zdaniem nie. Argyreia nervosa (HBWR) - nie wiem, nie próbowałem, ale może kiedyś się uda. 
Czy polecam? Nie. :) Nie warte bólu brzucha przez godzinę.

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
19 lat
Set and setting: 
Za każdym razem pozytywne nastawienie do substancji, niezbyt wysokie oczekiwania, bywałem w różnych miejscach "pod wpływem", więc ciężko opisać setting. Od dworu i świeżego powietrza do mojego pokoju.
Ocena: 
Doświadczenie: 
Alkohol, marihuana z THC i CBD (wiele razy), grzyby halucynogenne (3x), kilka razy kodeina
Dawkowanie: 
3g, 7g, 80 nasion, 250 nasion

Odpowiedzi

Żeby brzuch nie bolał i żebyś nie rzygał obiera się nasiona z tej otoczki - przynajmniej tak przy hbwr robiłem. Działa normalnie.

Z HBWR tak, ale nie wyobrażam sobie obierać 600 nasion MG z otoczki. Próbowałem kilka obrać, ale idzie tragicznie, raczej nieopłacalne. Z resztą nie wiem czy to by nie zabrało trochę LSA z nich

Ja kilkakrtonie raczyłem się HBWR i zawsze miałem dolegliwości żołądkowe, ale też zawsze nasionka działały. Nudności i bóle brzucha były znośne i występowały tylko na początku fazy a doznania psychodeliczne były konkretne, tak więc uważam, że było warto. Widzę dwie możliwości w Twoim przypadku: Albo faktycznie masz gówniane nasionka albo..... Jak często tripujesz na sajko? Napisałeś, że między 3 a 4 tripem był tylko tydzień przerwy (to trochę mało) no i wspominałeś coś jeszcze o grzybach. Może zbyt często tripujesz na sajko i sobie tolerkę wyrobiłeś. W takim razie wystarczyłaby tylko dłuższa przerwa.

Tak, tydzień był, bo się napaliłem trochę aż za bardzo. Teraz dłużej odczekam i spróbuję znowu...
A tripy na sajko rzadko, ostatni był w grudniu. 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media