Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

bad trip po mj

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1 strzał z wiadra
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Podekscytowanie, malutki domek na odludziu
Doświadczenie:
Początki przygód z trawa i tyle

raporty bycz3k

bad trip po mj

Witam.

Coś o mnie na początek.

Lat 18(16 podczas tripa) przy wadze 50 kg.

Cała akcja działa się 20 kwietnia 2018 roku podczas jakże pięknego swięta MJ.

W związku z tym razem z 5 kolegami postanowiliśmy zaszaleć i przywalić wiadro i dzięki temu, że to było moje jedno z pierwszych doświadczeń z trawka zafundowałem sobię największą do tej pory bombę. Było do dość dawno więc nie pamiętam dokładnie godzin z resztą i tak nie byłem nawet w stanie wyjąć telefonu i sprawdzić czas.

Nie pamiętam dokładnie ile było tematu, ale chyba coś koło 3g. 

Na początku udaliśmy się do naszej siedziby, która sami zbudowaliśmy z palet drewna niemająca nawet 7m2.

Przygowowaliśmy wszystko i jako pierwszy wziąłem pierwszego i ostatniego bucha i momentalnie poczułem jakby miało mi płuca rozerwać, kaszlałem chyba z 4 minuty nie mogąc złapać oddechu. Nie minęło nawet 10 sekund a ja już totalnie odleciałem w kosmos. Cięzko mi jest opisać co widziałem gdy zamknąłem oczy ale było to cos w rodzaju dróg które zmieniały kształty i przechodziły w jakieś dziwne symetrycznie rozłożone kręcące się trójwymiarowe czerwone kropki, i do tego jakieś posrane koła, które co ciekawe pamiętam ale nie jestem w stanie opisać.

Do tej pory czułem się dobrze, byłem zafascynowany moim obecnym stanem DO CZASU.

T+20m

Byłem tak wyjebany, że nie rozumiałem co moi koledzy w ogóle mówią, po prostu się nie ruszałem i patrzyłem ciągle w jeden punkt. Miałem halucynacje zarówno przy otwartych jak i zamkniętych oczach. Jak już udało mi się skierować wzrok na ziomka to jego łokieć się powiększał na tle ręki, prawa strona świata wydawała mi się mniejsza od drugiej a co jakiś czas miałem przedziwne klatkowanie w oczach tzn. takie charakterystyczne skakanie na lewo i prawo. Z tego co mi potem opowiadali to nie było ze mną kontaktu, nie potrafiłem nawet przykręcić atomizera od epapierosa do dołu. 

T+40?

Jakoś w tym momencie ziomek kazał mi nagrać jak wali wiadro co nie wiem jakim cudem mi się udało, ponieważ przez chwile uzyskałem świadomość, ale jak już kazał mi go pokazać znowu odleciałem. Po kilku prośbach zaczął palcami machać i powoli tłumaczyć co mam zrobić natomiast ja widziałem tylko jak tymi palcami rysuje literki i kształty, które się do mnie po kolei zbliżały.

T+1h?

Tutaj zaczęła się masakra. Koledzy widząc mój stan zaczęli sobie żartować ze mnie nie mając złych intencji jednak ja to odebrałem jako sygnał, że jest źle, bardzo źle. Do tego od jakichś 5 minut słyszałem syreny policyjne w oddali. Zacząłem mieć natłok myśli, że te syreny to policja jadąca specjalnie po mnie i zacząłem sie panicznie bać. Odkąd żyje nie byłem tak zesrany jak wtedy. Myślałem, że to już koniec i wyląduje za kratki(wtedy moja wiedza nie była zbyt ogromna) i przez następną godzinę rozmyślałem w jaki to sposób wpadne na policję pomimo że byliśmy daleko od ludzi. Chyba najbardziej popierdoloną schize jaką pamiętam to taką, że jak pójde spać to zaczne lunatykować i podejde na komisariat i zacznę mówić dokładnie po kolei to co mowiłem podczas tripa xD!, że wyląduje na śmietnisku, albo, że zadzwonili już na policję i za chwile chcą już zwijać. Byłem pewny, że już ze mna koniec. Tych myśli miałem od cholery nie pamiętam dokładnie wszystkich. Byłem zakryty rękoma w międzyczasie mając kabaret kalejdoskopowych kształtów i fraktali przed oczami.  

T+2h+?

W tym momencie kolegom zachciało się pójść na miasto. Gdy to usłyszałem momentalnie się wychyliłem i mój stan psychiczny się jeszcze bardziej pogorszył, ponieważ nie byłem w stanie rozmawiać normalnie, przejść nawet rzez pasy co dopiero gdzieś wyjść. Po kilkuminutowym błaganiu, żebyśmy zostali zgodzili się. Postanowili więc dopalić resztkę ja odmówiłem z wiadomych przyczyn. Posiedzieliśmy jeszcze z 30 minut ja już zacząłem troche kontaktować jednak było już zimno więc postanowiliśmy wrócić do ziomka na chate. Gdy położyłem się na łózku poczułem się znacznie lepiej i strach zaczął schodzić. Nie mogłem zasnąć więc włączyłem jakiś film na YouTube. Po kilkudziesięciu minutach zasnałem strzelam, że to była godzina po 24.

Następnego dnia rano co ciekawe nie czułem się źle, wróciłem do domu i nie zakończyłem swojej przygody z MJ. Do tej pory przypalam sobie jak na jakiś czas naprawde dobry towar i czuję się świetnie. Przeglądając po wszystkim swoje zdjęcia byłem zażenowany moim stanem

Pierwsze i ostatnie wiadro w życiu.

Pozderki !

Ocena: 

Odpowiedzi

Ahhh te marihuanistyczne śmieszki

No i bardzo źle zrobiłeś, że nie wyszedłeś, bo aktywność fizyczna + pokarm by poprawiły Twój stan. Nic specjalnego i tak naprawdę to nawet nie był żaden bad trip, po prostu się przepaliłeś. Ale przynajmniej zmotywowałeś mnie do napisania raportu o prawdziwym bad tripie, jaki przeżyłem 5 lat temu, także dziękuję.

Jakim więc twoim zdaniem wygląda bad trip?

To jest coś zgoła całkiem innego, poczucie czasu masz tak zaburzone, że czujesz dosłownie, jak minęły miliony lat odkąd widziałeś bliskich i wiesz, że już ich nigdy nie zobaczysz. Dosłownie chcesz umrzeć, żeby to się skończyło, a na twarzach bliskich osób widzisz demony, które chcą Cię zabić. Wiesz, to są bardziej pojebane rzeczy i jedyne co wpasowuje się w tym raporcie jako coś więcej niż zwykłe przepalenie, to halucynacje słuchowe z syreną policyjną. Wiem, że Twój stan nie był przyjemny, ale to też kwestia tego jak definiujemy bad trip - jako "zła podróż" to by się wpasowało jak najbardziej. Z tym, że takie stany jak tu opisane to bardzo częsty objaw zwykłego przepalenia się, ot za duża dawka w zbyt krótkim czasie. Do bad tripa "trzeba" mieć predyspozycje i odpowiedni stan psychiczny, przepalić się może każdy.

Przecież to jest książkowy przykład bad tripa. Nie był jakiś intensywny ale gość pisze, że ledwo ogarniał co się dzieje, nie mógł się wysłowić, kosmiczne halucynacje, nieprzyjemne wkrętki, a ty twierdzisz, że by mu przeszło po aktywności fizycznej i jedzeniu?

%-D

 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media