Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

zaczęło się w 2010...

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
X gibonów dziennie
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
21 lat

raporty topek97

zaczęło się w 2010...

Pierwszy raz

Jesień 2010 roku, właśnie zacząłem z gimnazjum, nowe otoczenie, nowe przygody. Przez całą podstawówkę słyszałem legendy o jaraniu; smoki, węże, predatory itd. Październik 2010r. marzenie się spełniło, poszliśmy do ziomka na chatę, pokój może z 10m2, siedzieliśmy tam w 7 palaczy + pies i kilkuletnia siostra gościa, u którego byliśmy, nawet jego stary przyszedł zajarać, jak teraz na to patrzę to grubo pojebana akcja. Nie mam pojęcia jakie ilości palenia tam były, ale wszystko poszło z dymem, kaczki, lufy, wiadra, było siwo i całkiem śmiesznie. Doświadczeni palacze stwierdzili, że idziemy w tripa (tak tripa, po jaraniu XD), szliśmy przez osiedle, kawałek lasu, wszystko wydawało mi się zajebiste, takie inne, uczucie było niesamowite. Popalałem sobie okazjonalnie mając 13 lat, kitrałem się z lufkami przed starymi, adrenalinka, wiecie o co chodzi. 

Technikum; dziewczyny, jeszcze więcej jarania

Szkoła średnia, pierwsze melanże no i poznałem jedną taką Panią K. Też lubiła zajarać, ale chyba by mnie zostawiła gdyby wiedziała ile tego gówna przechodzi przez moje płuca. Kumacie to, że czekałem tylko na moment, w którym pojedzie do domu, żeby móc wyjść i zajarać? Z każdą kolejną było to samo, jedna zabraniała mi jarać, ale nie ogarniała, że jestem spizgany jak do niej przyjeżdżałem, rozegrane taktycznie. 

2017 - za kilka miesięcy maturka, a ja nie chodzę do szkoły, bo wolę rano iść zajarać, spizgany w szkole nie potrafiłem wytrzymać. Frekwencja w okolicach 50% z każdego przedmiotu, ledwo zdałem, ale się udało. 

Pierwsza praca

Miesiąc po maturze nie paliłem, skupiłem się na szukaniu pracy, no i w końcu znalazłem, całkiem fajną 3500zł na rękę, to wręcz marzenie małolata po szkole. Od tamtego momentu jaram co raz więcej, kiedyś sztuka starczała na tydzień, teraz ledwo na jeden dzień, jak mam więcej to jaram jointy zamiast papierosów. Czuję, że jaranie mnie niszczy, zabija moją motywacje i chęć do robienia czegokolwiek. 

Mamy kwiecień 2020, z tego co wyliczyłem, od kiedy zacząłem pracować do dzisiaj, wydałem na jaranie minimum 30tyś zł, całkiem drogi sport. Napisałem to, bo od dzisiaj "rzucam", ale już podczas pisania zacząłem się łamać, mam nadzieję że wytzrymam. 

Pozdro. 

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media