Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

like a virgin - pierwszy raz z mj

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1 g na 4 osoby, T: trzy buchy, T+1,5h: dwa buchy
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Spontan, nastawienie jak najbardziej pozytywne, chęć spróbowania czegoś nowego razem ze znajomymi i dziewczyną. Centrum miasta, później plaża i las.
Doświadczenie:
Alkohol sporadycznie, nikotyna (może kilka razy).

like a virgin - pierwszy raz z mj

Koniec maja albo początek czerwca. Pierwsza klasa liceum, ostatnie tygodnie przed wakacjami, ciepło, chce się gdzieś wyjść i porobić coś ciekawego. Miasto średniej wielkości, ale atrakcji wcale nie tak dużo. Mieliśmy z dziewczyną i kumplem (M) jechać na plażę, nie planowaliśmy palić, ale spotkaliśmy znajomego (K), miał przy sobie grama i powiedział, że jak chcemy, to da nam spróbować. M już kilka razy jarał, ale ja byłem wtedy jeszcze kompletnie zielony (heh) w temacie, moja dziewczyna tak samo. Jednak  ciekawość zwyciężyła.

— Ale on nie pali — przypomniał sobie M.

Krótka instrukcja jak się zaciągać i lecimy. Byliśmy w centrum, więc odeszliśmy trochę od ulicy w jakieś krzaki, K odpalił lufkę i dał mi pierwszemu spróbować. Mówił, żebym ciągnął powoli, ale coś nie pykło. Popatrzyłem zdezorientowny na kumpli i zacząłem kaszleć.

— Aha, kometa poszła — zaśmiał się K.

 Myślałem, że mi przełyk wypali, ale mnie uspokoili, że nic się nie stało. Popiłem wodą i spróbowałem jeszcze raz.  Trzymałem dym w płucach jak najdłużej, chociaż już po kilku sekundach miałem dość. Ale mówili „trzymaj”, to trzymałem. Wreszcie wypuściłem ładną chmurkę i zacząłem kaszleć jak dziad z gruźlicą. Lufka przechodziła z rąk do rąk. Czułem się jak Indianin kosztujący po raz pierwszy w życiu fajki pokoju. Nie mogłem się doczekać, aż w końcu zacznie działać.

Po około pięciu minutach poczułem się inaczej. Poruszyłem głową na boki i byłem już pewny, że weszło. Spojrzałem na kumpla — banan na twarzy, oczy czerwone jak przy zapaleniu spojówek. Doszło do mnie, że moje muszą wyglądać podobnie i trochę się przestraszyłem, czy nikt nas nie wyczai. K powiedział, żebyśmy zachowywali się normalnie i się nie cykali, to będzie w porządku. Wyszliśmy na miasto. Niby to samo, ale jakieś inne, zmienione. Trochę jak w Sklepach Cynamonowych, z tym że było upalne popołudnie, nie noc. Dostrzegłem, że poruszam się niemal bez wysiłku. Moje ciało było niemożliwie lekkie, miałem wrażenie, że nic nie ważę.  Zacząłem skakać, czułem się trochę jak na innej planecie, gdzie jest różna grawitacja. Przepełniło mnie niesamowite uczucie radości, cieszyłem się, że jestem tu z nimi. Złapałem dziewczynę za rękę, uśmiechaliśmy się do siebie i było wspaniale. Tymczasem M człapał po chodniku, mieląc językiem. Mówił, że mu sucho, w ogóle dużo mówił. Niestety woda się skończyła i musiał wytrzymać aż pójdziemy do sklepu.

Zobaczyliśmy autobus po drugiej stronie ulicy i stwierdziliśmy, że jednak pojedziemy na plażę. Weszliśmy do zatłoczonego busa i akurat wtedy dopadła nas ta słynna głupawka. Kiedy wysiedliśmy było po siedemnastej. Ktoś wpadł na pomysł, żeby zadzwonić do znajomej. Ja w tym czasie patrzyłem na linie elektroenergetyczne, strasznie mi się podobały. M powiedział, że Duża (koleżanka) przyjedzie i też chce zapalić. W drodze na plażę zrozumiałem, czemu ludzie tak chętnie jarają trawę, nie czułem w sobie ani grama agresji, tylko miłość do wszystkich ludzi. Zniknął wszelki stres, w zamian stałem się jak kiedyś — wygadany i szczęśliwy bez szczególnego powodu. Było mi tak dobrze.

Kiedy tylko dołączyła do nas Duża poszliśmy do lasku i wzięliśmy jeszcze kilka buchów. Duża była strasznie podekscytowana.  Po wszystkim  K powiedział, że musi już lecieć, Wsiadł na rower i pojechał do domu. My poszliśmy na plażę. Usiedliśmy w cieniu i rozmawialiśmy. Nagle przypomnieliśmy sobie, że mamy stroje kąpielowe pod ubraniami, ale dziewczyny nie chciały się kąpać. Z Dużą było nienajlepiej, ciągle pytała czy tak jej już zostanie,  więc dziewczyna powiedziała, że z nią posiedzi. Nie rozumieliśmy o co chodzi, bo sami czuliśmy się świetnie. Weszliśmy do wody z M, a dziewczyny zostały na trawie. Woda przyjemnie ochładzała nasze gorące od upału i euforii ciała. Kiedy wróciliśmy na brzeg, Duża spała na moim plecaku i wyglądała, jakby nie zamierzała obudzić się w ciągu najbliższej godziny. Ja i M poszliśmy się przebrać. Mieliśmy się zbierać, ale najpierw trzeba było obudzić Dużą. To zadanie oczywiście przypadło mi. Jakoś się udało, ale dalej nie była w dobrym stanie i powiedziała, że chce wracać do domu. Powiedzieliśmy, żeby poczekała, aż zejdzie jej faza, nie chcieliśmy, żeby matka zobaczyła ją w tym stanie, ale na szczęście nie było jej w domu. Odprowadziliśmy ją na przystanek, tuż obok był sklep. Szyld wyglądał bardzo zachęcająco, nic dziwnego, że moja dziewczyna powiedziała, że jest głodna. W sumie wszyscy byliśmy. Wyszliśmy ze sklepu z hot dogami, dużą butelka wody i litrowym opakowaniem lodów nugatowych. Trochę żałowałem, że jedzenie nie miało tak wyraźnego smaku jak normalnie, ale i tak wszystko zniknęło w ciągu dwudziestu minut.

Połaziliśmy jeszcze trochę po mieście i wieczorem wróciliśmy do domu. Moment zejścia był bardzo płynny, nie czułem się senny, co mi się podobało. W domu byłem już prawie świeży. Następnego dnia czułem się jak nowo narodzony, odzyskałem chęci do działania, zostało mi to pozytywne myślenie.

 

 

Dużo osób twierdzi, że za pierwszym razem nic nie czuło (w tym mój kumpel M), ale dla mnie to był najlepszy trip, takie doznania miałem już potem tylko raz, nie wiem z czego to wynika, może brałem jakieś gówno. Nie czułem też żadnej zmiany w czasie, dla mnie płynął normalnie. Ale polecam MJ dla wszystkich.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media