Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

trip of my life

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
3 do 4 saszetek tantum rosa, 20 do 25 acodinów i niezliczona ilość jointów
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
euforia, strach, przerażenie, paranoja, ciepło, miłość

raporty bathingatbaxters

trip of my life

Prolog

Lato rok temu. Moja ciocia, z którą dzieliłam mieszkanie wyjechała na tourne po Polsce z kolegą z Holandii pozostawiając mi wolną rękę. Postanowiłam zaprosić znajomego, w którym się wówczas potajemnie podkochiwałam, by dzielić z nim okazję do niezapomnianej libacji. Przez większość tygodnia, kiedy spotykaliśmy się wieczorem po rutynie dnia codziennego paliłam kilka zawijków i obserwowałam, czasem nawet nagrywałam swojego mentora, jak tripował po praktycznie nie znanych mi wtedy jeszcze substancjach. Pewnego wieczoru zaproponowałam, żebyśmy razem zarzucili cipacza wspominając w duchu pierwszy raz, który przyniósł mi tyle wrażeń, spirytualnych i wizualnych oraz odpowiedział na tyle pytań. Kolega, nazwijmy go Dr. Gonzo, bez mrugnięcia okiem się zgodził.

Nie długo po tym siedzieliśmy w mojej kuchni z 10 paczkami tantum rosa, 3 paczkami acodinu i 1 gramem jednego z najlepszych ziół dostępnych na wrocławskim rynku. Dr. Gonzo skrupulatnie przygotowywał ekstrakt a ja przyglądałam mu się z zauroczeniem. Wszystko to wydarzyło się już jakiś czas temu i pamiętam wyłącznie bardzo wyraziste urywki z wieczoru, więc z góry przepraszam jeśli historia wyda Ci się nieskładna.

 

Trip

Pamiętam jak czekając na wjazd udaliśmy się na wirtualny spacer po ulicach Wrocławia za pomocą google street view. Wtedy poczułam jak wszystko staję się wyraziste, jakbym mogła dotknąć każdego przedmiotu oczami. Kiedy patrzyłam na karton z sokiem widziałam całą historię jego produkcji, od zerwania pomarańczy z drzewa i wrzucenia jej do starej zatęchłej skrzyni, w której ją transportowano, przez maszynę do wyciskania plastikowych zakrętek, po brud za paznokciami sprzedawcy układającego gotowy produnkt na półce w sklepie.

Czułam przyjemne ciepło i spokój, czułam się pewnie i bezpiecznie, tak jak bym była we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Tutaj luka, kolejne co pamiętam to strach przed pająkami pełzającymi po scianach sypialni. Uspokoiłam się i przestałam myśleć o pająkach kiedy przyszedł nasz dobry 66 letni znajomy, Earl. Earl zawsze dawał nam prezenty, uwielbiał nas, bo przypominaliśmy mu o jego młodości i mieliśmy dobrą trawę. Pamiętam wyraźnie jak dotknęłam jego kolana i starałam się powiedzieć coś w stylu 'bardzo się cieszę, że przyszedłeś'. Moje strach przeszedł, a Earl wyszedł. Zgasiliśmy światło i położyliśmy się na łóżku puszczając sobie nawzajem piosenki, tak długo jak byliśmy jeszcze w stanie koordynować ruchy palców ze wzrokiem. Wyjrzałam przez okno na patio i zamiast tego co zwykle ujrzałam ulicę, pasy i przebiegających przez nie moją ciocię i jej przyjaciela. Spanikowałam, ale dr. Gonzo mnie uspokoił tłumacząc, że to tylko halucynacja. Więc leżeliśmy tak rozkoszując się powidokami i kształtami wychodzącymi z ciemności popalając gibonka, lub tylko jego halucynację.

Nagle klucze przekręcają się w drzwiach wejściowych i do mieszkania wchodzą ochoczo wołając moje imię moja ciocia Lucia i jej kompan Micha z holandii. Próbowałam zachować pozory normalności, ale moja ciocia odrazu poczuła, że coś jest nie tak skoro rozmawiam z nią zza uchylonych drzwi, leżąc w ciemności z jakimś typem na łóżku. Wstałam, zachwiałam się, moje nogi były takie słabe, że z trudem stawiałam kroki. Starałam się z nią porozmawiać, ale skojarzyła fakty widząc jak co chwilę mój wzrok goni za niewidzialnymi obiektami latającymi po kuchni. Najgorsze dla mnie było to, że dr. Gonzo w ogóle nie zdawał sobie powagi z sytuacji, leżał dalej na łóżku i twierdził, że moja ciocia i Micha to tylko halucynacje. -Jezu dciecko, przecież ty jesteś naćpana, co ja zrobiłam nie tak?! Wykrzykiwała przez łzy moja ciocia. Starałam się ją jakoś pocieszyć, ale to wszystko mnie przerastało, więc wróciłam do łóżka i słuchałam jak za scianą Micha stara się podtrzymać na duchu moją zdruzgotaną ciotkę. W końcu moja ciocia postanowiła, że ja jutro wracam do swojej rodziny do Niemiec a ona dziś wieczorem zaleje się w trupa. 

Byłam zadowolona z tego faktu ponieważ pozwalał mi on cieszyć się tripem, który właśnie przybrał na intensywności. Właśnie opanowałam sztukę teleportacji i przemieszczałam się między sypialnią dr. Gonzo a swoją i coraz trudniej było mi stwierdzić gdzie znajduję się naprawdę. W międzyczasie moja ciocia zaprosiła paru znajomych i zdążyła się już nieźle upić, zdawała się nie pamiętać o incydencie sprzed paru godzin. Przyłączyliśmy się więc do towarzystwa i po chwili bawiliśmy się równie dobrze, efekt benzy trochę osłabł co pozwalało mi na normalne komunikowanie się z gośćmi. Trochę poimprezowaliśmy, nawet zrobiliśmy parę zdjęć po czym dr. Gonzo oznajmił, że jesteśmy jeszcze umówieni w mieście z niejakim Maćkiem i wyszliśmy. Maciek przysmigał do nas na swojej desce, odrazu poznał w jakim jestem stanie i zganił dr. Gonzo twierdząc, że ma na mnie zły wpływ. Byłam gotowa godzinami wymieniać mu wszystkie wspaniałe rzeczy jakie się ze mną dzieją pod wpływem dr. Gonzo, ale uznałam, że byłoby to niestosowne. Usiedliśmy na ławce i odpaliliśmy gibkiego. Nagle podjeżdża policja i każe wszystkim stanąć w rozkroku pod ścianą wylegitymowali nas i przeszukali, najwyraźniej zachowywałam się stosunkowo normalnie bo zawinęli tylko Maćka za odrobinę zioło.

Kolejny moment, który pamiętam to jak wracaliśmy do domu a dr. Gonzo niósł na rękach nieprzytomną dziewczynę w białej sukience, którą znaleźliśmy po drodze. Kiedy wróciliśmy nikogo nie było, uznaliśmy, że ekipa mojej cioci poszła w miasto. Dziewczyna w białej sukience się przebudziła, była kompletnie nawalona, poszłam z nią do łazienki, trzymałam jej włosy kiedy wymiotowała i umyłam twarz. Położyliśmy ją w salonie zapewniając, że wszystko będzie dobrze, i że może się tu przespać. Wróciliśmy do sypialni i nagle kompletnie straciłam władzę nad sobą. Nie byłam w stanie otworzyć oczu i za każdym razem kiedy próbowałam wyjść z pokoju trzymając się ściany kończyłam w szafie. W końcu zawstydzona śmiechem doktora przestałam próbować. Mój towarzysz przygody podał mi kiwi, które wcześniej sprezentował nam Earl. Nie dało się go jeść, było włochate i twarde jak skała. Znowu próbowałam wyjść z pokoju, ale tym razem nie pozwalały mi na to nogi, które gibały i gibały aż w końcu uginały się pod moim ciężarem i padałam na twarz. Na szczęście po benzie nie czuje się bólu więc i ja nic nie poczułam kiedy brodą wybiłam dziurę w gitarze dr. Gonzo. Ten, żeby odwrócić moją uwagę od drzwi i zaniechać dalszym nieudolnym próbom wzdostania się z pokoju zapytał czy chcę zobaczyć jak wyciąga sobie oko. Z fascynacją patrzyłam jak jego oko wypływa z czaszki po czym z krzykiem próbowałam wsadzić je spowrotem do środka. W międzyczasię wróciła ekipa imprezowiczy. Większość z nich pozostała w salonie i tam kontynuowała libację. Nagle na łóżko obok siebie zastałam moją ciocię obściskującą się z jednym z naszych wspólnych znajomych, posuwali się dalej aż w końcu byli kompletnie nadzy i dopiero wtedy zwrócili uwagę na moją zdezorientowaną osobę patrzącą na nich z ciemnego krańca łóżka z niedowierzaniem. Mój znajomy zaproponował bym się dołączyła a ciotka zapytała czy nie zrobiłabym jej dobrze językiem. Odmówiłam i z szokiem opuściłam pokój. W końcu impreza dobiegła końca i goście wraz z moją ciocią i jej kolegą położyli się spać w salonie.

Siedząc znów w sypialni z doktorem Gonzo opowiedziałam mu całe wydarzenie sprzed chwili, pamiętam, że wyszedł na chwilę, po czym wrócił i zaczął namawiać mnie do czegoś złego. Nagle ktoś wszedł do sypialni, to był Gonzo. Odwróciłam się, żeby spojrzeć na tego Gonzo, z którym właśnie rozmawiałam. Nie było tam nikogo. Gonzo pod wpływem mojej historii bardyo się podniecił i stwierdził, że nie obchodzi go czy patrzymy (w pokoju byłam tylko ja) i zaczął walić sobie konia na moich oczach. Chętnie patrzyłam jak pomimo wszelkich starań mały Gonzo nie chciał stanąć na baczność, pewnie od benzy. W każdym razie trip dobiegał końca, patrzyliśmy na postacie siedzące na przeciw nam, śmiejące się i wskazujące palcami na nas i powoli zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z tego, że to nasze obdicia w lustrze. Potem leżeliśmy w ciszy z zamkniętymi oczami starając się wypocząć trochę przed powrotem do rzeczywistości.

Posłowie

Było już na tyle widno, a ja na tyle trzeźwa, żeby zdać sobię sprawę z tego, jak bardzo rozpustoszyliśmy sypialnię. Stolik na laptopa stał do góry nogami, a wokół jego nóg były pozawijane szaliki. Na podłodze widniała biała zaschnięta plama, jakby śmietana albo farba, a wokół jakby mąka albo wapno. Odciski rąk na ścianie po moich próbach dotarcia po omacku do drzwi. Kuleczki i biżuteria rozsypane po kuchni. Kiwi od Earla okazało się być ozdobną kuleczką, fragmentem jakiegoś zniszczonego przez nas naszyjnika. W salonie nikogo. Stwierdziłam, że wszyscy się zmyli. Ciągle wydawało mi się, że ktoś puka. Przed drzwiami na chodniczku znalazłam obcą parę majtek, byłam pewna, że należą do dziewczyny w białej sukience. Z czasem doszłam do wniosku, że podrzucił je sąsiad z dołu myśląc, że po prostu znowu moja pranie spadło na jego podwórko, ale majtki należały do sąsiadki piętro wyżej. I tak je zatrzymałam.. Potem otrzymałam telefon. Od mojej cioci, z Krakowa. Pytała jak spędziłam poprzedni wieczór. Myślałam, że to żart. Rozłączyłam się. Do tej pory trudno mi w to uwierzyć, ale jak wynika z tłumaczeń doktora Gonzo nikogo oprócz nas tamtego wieczoru w mieszkaniu nie było. Nigdzie nie wychodziliśmy. Kiedy wywołałam zdjęcia też nic na nich nie było, oprócz małego defektu, który wyglądał jak jeden z pająków na ścianie.

Nigdy z żadnym innym narkotykiem, nawet ayahuasca czy dmt nie doświadczyłam czegoś tak intensywnie rzeczywistego.

Ocena: 

Odpowiedzi

W pewnym sensie klasycznie benzowy - przekonujące halucynacje i psychonauta nie zdający sobie sprawy z tego, że to haluny. Z drugiej tak niesamowity, że aż się wierzyć nie chce. Ja i tak daję 5.

Brakuje mi coś w stylu cz. 2, czyli to co się z Tobą działo na drugi dzień. Czy miałaś jeszcze jakieś wkręty albo chociaż efekty uboczne, ból mięśni po padaczce itp. Ale TR po bxm lubię czytać chodź nie mają one sensu tak jak kupowanie kredensu.

typowo, apatia, swiatla sie rozmazywaly, nie mialam apetytu i z jakiegos powodu bylam przekonana, ze to ostatni dzien swiata. Pamietam, ze panicznie sie przestraszylam jak jakis ziomek zostawil walizke w tramwaju, bo myslalam ze to bomba. Ale on po prostu usiadl i zniknal mi z pola widzenia. Oprocz tego normalne zejscie i lekki wizualny flashback jak zapalilam jointa.

Dziękuję za odpowiedź. Tantum Rosa tak jak chodźby gałka muszkatołowa to dla mnie owoce zakazane. Postaowiłem że nigdy ich nie przetestuję. Pamiętam jak pijąc tanie wino późnym wieczorem w lesie kumpel opowiadał o przeżyciach po BXM. Była to jedna z najciekawszych opowieści w moim życiu a z pewnoścą najciekawszy TR. Szkoda że nie podzielił się tym szerzej. Zaintrygowało mnie między innymi jego głębokie przekonanie o końcu świata na drugi dzień. Nie zamierzam tu robić za niego na ten temat TR chodź byłoby warto ale napisałem to ponieważ zapiera mnie dech w piersiach że, chodź mówi się że każdy jest wyjątkowy, idąc dalej - jest tyle światów ile ludzi na świecie, to wszyscy w gruncie rzeczy jesteśmy bardzo podobni.

Ja po częsci swoje apteczne cpanie mam za sobą, benze niby jadlem, ale trip byl na przedsionku. Paranoje, niepoznawanie luzi, rozmowy z nieistniejacymi przezywalem na przecpaniu mdma, badz exstasy. Ale wlasnie takie TR zachecają mnie do malego powrotu :P

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media