Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

tma 2 w okolicach poznania

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
4 duże kartoniki
Set&Setting:
Wcześniej na specjalnej lekkiej diecie, przed zażyciem zrobiłem ceremonię oraz przygotowałem zasilające przedmioty.
Wiek:
43 lat
Doświadczenie:
grzybki psylocybki, konopie, Ayahuaska, szałwia wieszcza, powój hawajski, 2 CB, DOB, MDMA, LSD

tma 2 w okolicach poznania

Tekst pisany w wieku 41 lat, waga: 90 kg.

Zjadłem 4 duże kartoniki, które nie wiem ile zawierały, ale spróbuję się dowiedzieć.

Zażyłem o 17, o 18 zaczęło działać...

Było bardzo mocno. Działanie było tak silne, że stwierdziłem, iż mogę się tylko poddać procesowi i pozwalać się wszystkiemu dziać naturalnie i spontanicznie uczestniczyć.

Byłem pod mocnym wpływem substancji do jakiejś 24 - kiedy poczułem, że właśnie chce mi zejść z moczem - złapałem wszystko do kubka i spożyłem jeszcze raz, co spowodowało iż miałem dalszą podróż do 9 rano...

Było cudnie!

Czułem, że wracam do dziecięcej naturalności i błogości przeżywania, do magii życia, do odbierania życia jako sztuki, do prawdziwej wiedzy płynącej z przeżywania otwartymi zmysłami.
Wyraźnie odbierałem, jak ważne jest picie świeżej czystej wody i jedzenie właściwego pokarmu.
Gdy grałem na flecie czułem jak pomaga mi to kierować wewnętrzną energią, wewnętrznie widziałem jak muzyka, którą gram, powoduje przepływ energii w moim systemie energetycznym - widziałem piękne, kolorowe (główne fiolet) świetliste płomienie oczyszczające mnie wewnątrz i podnoszące moją energię do wyższych czakr.
Spotkałem piękną i straszliwą Królową Kobrę, która wybranych uczy Tantry Kundalini.

Praktykowałem też z mistrzami tybetańskimi, którzy wprowadzali mnie w różne wglądy dotyczące działania Umysłu.

Ćwiczyłem jogę i spontanicznie wymyślane ćwiczenia, które bardzo pomagały i działały silnie uzdrawiająco w połączeniu z posiadanym wglądem i samoświadomością.

Później nastąpił szereg wglądów na temat obecnej sytuacji na Ziemi. Miałem wrażenie, że zbliżająca przemiana - 2012 naprawdę nadchodzi.

Zobaczyłem, jak bardzo wszystko dochodzi do krawędzi: cywilizacja techniczna, mnóstwo różnych starożytnych systemów duchowych Ziemi (z których każdy jest konkretną energią mającą swój udział w polu Ziemi), pole Ziemi i skażenie środowiska, manipulacje genetyczne.

Widziałem, jak historia ludzkości jest związana z obecnością i udziałem w jej życiu istot z innych systemów planetarnych i innych wymiarów.

W życiu ludzkości mają udział cywilizacje pozaziemskie, wysoko rozwinięte technicznie i uczestniczące w rozwoju obecnych technologii na Ziemi. A także różne Gadzie i Smocze rody od dawna obecne na Ziemi, ukryte w innym systemie energetycznym, ale mogące pojawiać się w ludzkiej rzeczywistości w przebranej formie.

Miałem wrażenie, że te różne istoty też szukają rozwiązania dla swojego przetrwania - czy będą mogły żyć na Ziemi.
Zobaczyłem obecne manipulacje genetyczne, jako ukryte interesy innych istot.

Jeśli chodzi o 2012, to zobaczyłem także, iż Shambhala, z którą już wcześniej miałem kontakt (uczy o niej między innymi tybetański mistrz Trungpa Rinpoche) gotuje się, by dać Ziemi i ludzkości wsparcie w tym okresie.
Zobaczyłem, jak ważne jest pochodzenie rodowe i genotyp - urodziłem się głównie jako Słowianin, że mam zadbać o Słowiański genotyp. Z tej okazji wybrałem sobie dodatkowe słowiańskie imię Świętosław. ;-)

Później jeszcze dużo widziałem, jeśli chodzi o różne tradycje duchowe i rodowe świata: Azteków, Egipcjan, Hindusów, australijskich Aborygenów, europejskie czarownice, taoistyczne Chiny i jej cesarzy, Japonię-samurajów, Wikingów, Turcję i jej wojowników...

Miałem rozległe wglądy dające zrozumienie i odczucie tych przekazów.
Zobaczyłem, jak ważne jest mieć świadomość tych energii - szczególnie w zakresie płodzenia dzieci - ukazywało mi się to w połączeniu z moja historia osobistą w tym temacie...

W międzyczasie zrobiłem wspaniałą ucztę z świeżymi i suszonymi owocami, orzechami, migdałami, winem, herbatą...
Było to cudne rozkoszować się ich smakiem, bawić się w ucztowanie z dziecięcą spontanicznością i otwarciem zmysłów.

Następnie pojawił się szereg wglądów w sytuację mojej rodziny i przyczyny problemów. Poczułem i zobaczyłem problemy moich rodziców i ich rodów, które niosę w sobie.

Czułem, jak dzięki tej świadomości zaczynam to uzdrawiać i jak energia miłości zaczyna dzięki temu płynąć.
W tym czasie zrobiłem sobie gorąca kąpiel, co bardzo pomogło w uzdrawianiu traumy dzieciństwa.

Ogólnie całą podróż uważam za uzdrawiająca i dająca mi nową pogłębioną świadomość.

Jednocześnie dla czytelników chcę napisać, iż mam poczucie, że było to możliwe dzięki mej wieloletniej praktyce duchowej i wsparciu nauczycieli duchowych, z którymi miałem kontakt.

Zalecam wielką ostrożność i odpowiednie przygotowanie przy stosowaniu substancji psychoaktywnych.

Wszystkiego dobrego!

 

Ananda Yeshe Świętosław ;-)
yeshe.bloog.pl

11.01.2011

Ocena: 

Odpowiedzi

"Byłem pod mocnym wpływem substancji do jakiejś 24 - kiedy poczułem, że właśnie chce mi zejść z moczem - złapałem wszystko do kubka i spożyłem jeszcze raz, co spowodowało iż miałem dalszą podróż do 9 rano..."

Wypiłeś własne siki i myślisz, że przedłużyło to działanie substancji? OMG ROTFL LOL HAHA. Ogarnij się koleś.

przy grzybkach psylocybkach to jak najbardziej działa...wypróbowałem wiele razy...

Ananda 

Nie no, amfetaminy w niewielkim stopniu są metabolizowane, wiec jest to całkiem możliwe, tym bardziej, jeśli pierwsza dawka była duża.

 

Ta substancja jest niesamowita, jeśli meskalina jest jeszcze "bardziej", to naprawdę fenetylaminy mają godnych reprezentantów.

 

EDIT: Jeśli te kartoniki były wielkości 2x2 normalnych kartoników LSD, to przyjąłeś 80mg, przegięcie ;)

mogło to być nawet więcej bo zjadłem 4 a każdy z nich skaładał sie z 4 małych...i w sumie to bardzo silny smak miało...i było bardzo mocno...

Ananda 

Nom, czyli zjadłeś 80mg, nie widziałem, żeby ktoś tyle zjadł, dobrze, że nic Ci się nie stało.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media