Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

przeciw logice wszechświata

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
5ml (12,5mg 2C-P) (40ml roztwór 100mg 2C-P)
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Mój pokój, noc. Nie dostateczne przygotowanie psychiczne do tego co się wydarzyło.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Zioło, benzydamina, DXM, różne NBOMy, różne tryptaminy

przeciw logice wszechświata

(Całość tekstu piszę teraz pod niewielką [5mg] dawką 2C-P, nie które "rzeczy" były zbyt niemożliwe i na trzeźwo bym ich nie zrozumiał)

Wiek : 18 lat

Doświadczenie : Zioło, benzydamina,dziesiątki razy DXM, różne NBOMy, różne tryptaminy (5-meo-mipt,grzyby,lsd)

26 Sierpnia 2013 roku , tego dnia uświadomiłem sobie jak bardzo głupi byłem myśląc , że przeżyłem szczyty psychodeliki biorąc duże dawki tryptamin. Myślałem , że coś takiego jak 2C-P nawet mnie nie ruszy... Tak bardzo się myliłem...

20:30 - Godzina zero

Zaczeło się niewinnie , 5ml roztworu (12,5mg 2C-P) nalane do kubeczka z miarką, szybkim ruchem wypite i popite herbatą. W smaku nie wyczuwalne , nawet dobre. Mitem jaki obaliłem były zapewnienia masy ludzi na temat bodyload'u tej substancji , że jest tragiczny. Przez parę pierwszych minut lekki ból brzucha i nic więcej.

(Teraz taka notka odemnie. Zauważyłem, że sporo ludzi narzeka na "hardcorowy" bodyload przy tej substancji, według mnie [zaznaczam , że to tylko moja opinia] mocna faza skutkuje nadmiernym przejęciem i odczuciem fizycznych objawów które aż tak tragiczne nie są. Mdłości i bóle brzucha są tak naprawdę "gazami" które próbują wydostać się górym i tylnim otworem ciała. Bekanie i "uwalnianie gazów" sprawia, że te problemy znikają i pozwalają dalej cieszyć się fazą zaś skurcze i dreszcze są nawet przyjemne)

21:10 - Po 40 minutach czułem już wyraźne pobudzenie. Dostrzegałem już nie wielkie falowanie przedmiotów i otoczenia.

21:20 - Minęło 50 minut, cały mój pokój "pływał". Myślałem, że substancja już w pełni się załadowała bo efekty wizualne wyraźnie już przekraczały wysokie dawki tryptamin, coraz bardziej miałem zaburzone moje chłodne logiczne myślenie, wiedziałem, że nadchodzi coś czego nigdy w życiu jeszcze nie doświadczyłem.

Około 22:33 (Na zegarku widziałem cyferki 22:88 więc coś koło tej godziny musiało być) - Kompletnie zapomniałem o filmie który w tle lecial mi na komputerze, rozpływałem się dosłownie w ciepłej kołdrze przeszywany co chwilę zimnymi dreszczami, wszystko przeczyło logice wszechświata. Powietrze można było skosztować, smakowało jakby włóknem włosów i lekko papierem, niemniej całkiem smaczne. Butelka z herbatą na którą spojrzałem w jednym miejscu była gruba i długa , w innym chuda i krótka zmieniając się naprzemian tak jakby żyła w innym wymiarze. Czas... ah... Absolutna kontrola, raz zwalniał w nieskończonej pętli raz przyśpieszał w duchu serca niczym strumyk wśród górskich skał, raz napotykający przeszkody, raz płynący wartko. Firanki rozjarzyły się kolorowym blaskiem, przeplatane geometrycznymi wzorami rozpadającymi się na kawałki.

Około 0:00 - Gdy zamknąłem oczy momentalnie przeszyło mnie uczucie strachu, czułem, że badtrip nadchodzi... Wielka postać, czarne kontury, pustka wokół niej pulsowała nagle zwróciła swe oczy ku mnie i opanowały me ciało dwa sprzeczne uczucia... raz radość raz strach, zobaczyłem rinnegana i samego mędrca sześciu ścieżek (chodzi o anime, Naruto).

Radość zwyciężyła i otworzyłem swe oczy by poznać ten nowy, dziwny świat.

Około 1:00 - Targany dziwnymi myślami, prawie nie kontrolując sam siebie wstałem i poszedłem pograć na komputerze z innymi ludźmi (w War of the Roses)

Nigdy bym się niespodziewał, że takie cuda mogą "objawić" mi się grając w prostą grę. Cały świat za mną znikł, ja sam przeniosłem się do środka monitora. Po niebie przelatywały co chwilę smoki (taka notka, to jest realistyczna gra bitew średniowiecznych, smoki tam nie istnieją), miałem "wielką pasję" atakowania beczek zamiast graczy (mam dziurę tutaj w pamięci, prawdopodobnie myślałem, że to gracze??), ktoś tam na czacie zasugerował, że naprawdę lubię chyba beczki i dołączył do mnie, do ich atakowania i tak parę innych osób też :O

Moja postać miała śmiesznie małą głowę i niesamowicie wielkie ciało, poruszała się po innych wymiarach przecząc wszelkiej logice, gdy zamknąłem oczy w mej głowie ujrzałem nieskończenie długie wzory zapisane na starych zwojach niczym sekrety wszechświata.

Godzina niewiadoma (mam wieeelką dziurę w pamięci albo po prostu zegarek mi się rozpłynął) - Wyłączyłem grę, na szybko jakoś uruchomiłem serial "Daleko Od Noszy" i udałem się pod kołdrę do łóżka na pogrążenie w dziwnych CEVach.

Pogrążałem się coraz bardziej w błogim uczuciu ekstazy i czystej przyjemności, raz zimno, raz ciepło... Pływałem w mojej kołdrze jednocześnie obserwując w mej głowie zagadki wszechświata, nie pojęte wzory i nie wytłumaczalne kształty, istniały w wielu wymiarach lecz by je ujrzeć.... (Nie potrafię tego opisać, jest to coś czego słowa nie są w stanie wyrazić)

Tak bardzo zatraciłem się w CEVach, że przez resztę tripu leżałem w nich dogłebi pogrążony, bez kontaktu z otaczającym mnie światem, właściwie to zatraciłem sens własnego istnienia, rozpłynąłem się i przestałem istnieć.

7:00 - Tą godzinę już wyraźnie pamiętam, leżę niesamowicie zmęczony i ogladam serial co chwilę próbując usnąć lecz bez skutku. Otoczenie już tylko delikatnie falowało, trip się kończył, nic ciekawego już się nie wydarzyło.

Delikatne falowanie jeszcze do 14:00 występowało, potem to usnąłem gdy od dentysty wróciłem. Obudziłem się o 20:00 i znowu zasnąłem, na następny dzień przy dłuższym wpatrywaniu się w obiekt zaczynał on falować.

 

Podsumowując, substancja ta w większych ilościach pod względem zmian w świecie rzeczywistym jak i logice myślenia jest wysoce mocna i niebezpieczna (Znacznie przewyższa jakiekolwiek użyte przezemnie substancje), mogą pojawiać się skrajne psychozy przeradzające się po chwili ze strachu w uczucie radości, najlepiej być samemu w jakimś bezpiecznym miejscu, będąc na imprezie mogłoby to się źle skończyć.

Przez parę pierwszych dni występuje odrzucenie, że już więcej tego nie wezmę lecz uzależnienie bierze górę nad zdrowym rozsądkiem, 4 dni tylko wytrzymałem by znowu choć po części pogrążyć się w tym dziwnym, wspaniałym świecie. Coś czuję, że bez innej substancji zastępczej tak łatwo tego nie odstawię.

Ocena: 

Odpowiedzi

Chciałbym zapytać jak jest po stronie wizualnej, bo porównano to tutaj do tryptamin, a z mojego doświadczenia z 4-Aco-DMT są to dosyć umiarkowane zmiany nie trwająace zbyt długo

Kurcze, zacząłeś tak ciekawie ale potem niestety się zawiodłem. Po tym jak napisałeś ze 2C-P wyprowadziło Cię z błędu ze poznaeś szczyty psychodeli spodziewałem czegoś głębszego, tymczasem mam tu opis jak to fajnie się bawiłeś grając w frę o średniowieczu. Ok może i doznałeś podczas tripu jakieś głębsze i ciekawsze doznania, ale czytając twój raport wcale tego nie widać.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media