Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwszy raz z kodą.

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
14 tabletek Thiocodin 14 razy 15 mg = 210 mg kodeiny
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wolny dom, przed imprezą
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Alkohol, Marihuana, Haszysz, DXM, Kokaina

raporty onetwoonetwokeepit

pierwszy raz z kodą.

 

Z racji pustego domu i wieczornej imprezy, postanowiliśmy z kumplem zarzucić po południu sobie Thiocodin a coby zapoznać się trochę z kodeiną. Z racji, że 1 tabletka zawiera 15 mg kodeiny fosforanu , a 150 mg jest dawką minimalną, zaopatrzyliśmy się w 3 opakowania (1 opakowanie – 10 tabsów). Na 3 godziny przed zarzuceniem tabletek nic nie jadłem, żeby mocniej pierdolnęło. Na hyperreal wyczytałem że warto wypić szklankę ciepłej wody przed połykaniem więc tak też zrobiliśmy. Szklanka ciepłej wody, a potem 14 tabletek zapitych sokiem (jeśli masz zamiar używać kody regularnie popijaj colą – zmniejsza negatywne skutki kody na żołądek).

 

Do odczekania 30-40 minut do pierwszych skutków. Siedzimy, śmiejemy się, poszedłem po znajomego na przystanek i sobie wyliczyłem, że idealnie jak z nim wrócę, akurat minie 40 minut. Wracam do domu i ściągam, kurtkę, bluzę, sweterek. Kurwa jak gorąco. Stoję, kręcę się, rozmawiam, kiedy nagle przyłapałem się na drapaniu jak jakaś dzika małpa. Patrzę, głowa cała zadrapana prawie do krwi, klatka cała czerwona od drapania. Ja pierdole. Idę do łazienki i wkładam łeb do zimnej wody, żeby ochłonąć. Jakoś udało mi się powstrzymać i nie zadrapać na śmierć (od razu wspominki z jakiś „My, dzieci z dworca zoo” jak to drapali się nożami i scyzorykami po ćpaniu). Z racji, że mało jeszcze ludzi, to gramy na PS-ie, ja opróżniam zmywarkę, a kumple łapią mnie na śpiewaniu i gadaniu sam do siebie.

 

Uczucie miłe, wyluzowany, spokojny, bez jakiś lęków, serce nie kołacze, nic nie przeszkadza. Gram sobie na PS-ie kiedy nagle słyszę głos kumpla. Odwracam się i patrzę: każdy siedzi w pokoju tylko nie on. Wystraszony biegnę patrzę, a on na szlugu stoi. Wow, głosów się nie spodziewałem.

Kiedy coraz to więcej ludzi zwalało się do domu uznałem, że wypada otworzyć browar. Piję i czkawka. Byłem wtedy na tyle „sympatycznie odrętwiały”, że mi nie przeszkadzała, jednak po jakiś 1,5h (!) zaczęła mnie wkurwiać. I próbowałem się jej pozbyć chyba przez 40 minut. Zarzuciłem tabsy o 16, poszedłem spać o 3.30 gdzieś i CAŁY CZAS dostawałem jebanej czkawki. Po jednym łyku piwa, i to takiej co nie przechodziła od byle wstrzymania powietrza.

Zjazdu jako takiego nie było, bałem się, że będę zamulony itp. ale spokojnie w z trybu kodeiny, przeszedłem na imprezową wódeczkę. Jednak kumpel nie miał tyle szczęścia. Nie wiem czy to jakiś litr herbaty jaki wypił już w fazie około zjazdowej, czy to że zjadł duży obiad przed tabsami, jednak jego zjazd objawił się soczystym bełtem i zmuleniem.

 

Podsumowując:
-uczucie mega dziwne, nie to THC, ni to koks

-nie rozumiem podniecenia kodeiną i nie mam zamiaru tego powtarzać, bo nie dla mnie i czegoś mi w tym stanie brakowało
-na pewno nie była to zachęta do dalszego próbowania opioidów

-w moim przypadku brak zjazdu

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media