Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwszy raz poza miejscem i czasem

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1 mocny shot przy nabitej do pełna lufce
Set&Setting:
Ognisko-impreza w bardzo malowniczym miejscu. Ogólnie było mnóstwo śmiechu a większość osób dobrze znana więc samopoczucie zdecydowanie pogodne.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Marihuana (raz na 1-2 tygodnie), Alkohol (kilka razy w tygodniu po 1-2 piwa), Tabaka (kilka razy w miesiącu), Haszysz (okazjonalnie, kilka razy w miesiącu)

pierwszy raz poza miejscem i czasem

18-20 - Miłe złego początki

Zostałem zaproszony na ognisko do wioski leżącej nieopodal i z braku innych zajęć wskoczyłem na rower i po 30 minutowej przejażdżce byłem na miejscu. Impreza początkowo dosyć sztywna, szybko jednak ożywiona przez piwo, zioło i haszysz. Po pewnym czasie mój kolega z byłej klasy (jeszcze za czasów gimnazjum) zaproponował wymianę, odrobiny mojego haszyszu (dosyć mocny towar) za pełna lufkę ich zioła (jak się okazało nie tego, którego się spodziewałem). Jako że wymiana przebiegła pomyślnie a mój towar spełnił ich oczekiwania, kumpel zaproponował mi shota na ich koszt.

20.30 - Błyskawiczny odlot

Po dłużącej się drodze nad Źródełko gdzie chłopaki mieli przygotowany amatorski ale efektowny sprzęt i szybkim przygotowaniu trzymałem w rękach butelkę wypełnioną gęstym białym dymem. Nie podejrzewając niczego zaciągnąłem się całą zawartością butelki. Efekt był natychmiastowy. Czas nagle spowolnił a obraz zdominowała czerwień, po kilku sekundach zostałem wyrzucony z ciała. Miałem wrażenie jakbym był uwięziony w ogromnej, brązowo-pomarańczowej, kauczukowej piłce, czułem się jakbym był tylko myślą, bez ciała i jakiejkolwiek możliwości ruchu. Chwilami ukojenia były przebłyski świadomości kiedy koledzy próbowali mnie przenieść i ocucić, miałem wtedy wrażenie jakby to był sen albo film i zaraz się skończy.

Czas nieokreślony - Poza miejscem i czasem

Działanie cały czas się wzmagało, coraz bardziej zatracałem świadomość tego, kim jestem (z relacji znajomych wiem, że w pewnym momencie nie mogli wyczuć mi pulsu). W końcu doszło do takiego stanu że byłem tylko cieniutką niteczką myśli rzuconą w potężny sztorm. Było to naprawdę przerażające, coś jak przedsionek piekła, nie wiesz co się dzieje, kim jesteś ani jak się uwolnić, po prostu czujesz jak szarpią tobą niewidzialne siły. W pewnym momencie miałem wrażenie jakby wokół mnie byli inni w tej samej sytuacji i każdy starał się wydostać jednocześnie pogarszając stan innych. 

5.30 - Powrót do realności

Przebudzenie przyszło nagle i bez ostrzeżenia, najpierw byłem w samym środku burzy a chwilę później leżałem na swoim łóżku, zdezorientowany i wyczerpany, zdąrzyłem tylko sprawdzić godzinę i zaraz zasnąłem. Cały następny dzień byłem wyczerpany i osłabiony ale to przypominało mi o tym że jestem sobą, więc było w pewnym sensie przyjemne. Jakiś czas później od innego znajomego dowiedziałem się że takie efekty daje właśnie szałwia.

Podsumowanie

Ogólnie rzecz biorąc moje pierwsze doświadczenie z dysocjantami nie było zbyt udane ,ale z czasem ciekawość zwyciężyła nad strachem. Miało też swoje zalety, teraz zawsze uważam na to co, od kogo i z kim biorę, no i oczywiście stanowiło materiał na całkiem ciekawy wiersz. Opis może wydawać się mało szczegółowy ale miało to miejsce zanim poznałem społeczność Hyperreal.

Ocena: 

Odpowiedzi

szałwia nie działa tak długo, to było coś innego

9 godzin ? Coś ci sie pomyliło chyba , albo słabo pamiętasz i ci się pokićkało... Szałwia działa 20 min. max !

Finish the fucking story man! What happened? What about the glands?

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media