Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

o klonazepamie słów kilka

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
Od 0,5 do 6-7 mg
Set&Setting:
Różnie: raz tylko potrzeba zrelaksowania się i rekreacyjnego użycia, spędzenia miłego wieczoru. Innym razem w celach uspokajających, żeby polepszyć nastrój, poczuć błogostan.
Doświadczenie:
Na chwilę obecną
Psychodeliki: LSD, 25c-Nbome, 4-ACO-DMT, 5-MEO-MIPT
Dysocjanty: dekstrometorfan
Opioidy: tramal
Benzodiazepiny: klonazepam, lorazepam, clorazepat, diazepam
Neuroleptyki, SSRI i inne psychotropy: chlorprotixen, tegretol, fevarin, fluoksetyna, sertralina, promazyna, lewopromazyna, hydroksyzyna, perazyna, opipramol, doksepina, haloperidol, clopixol
poza tym alkohol, tytoń, kawa, yerba mate

o klonazepamie słów kilka

 

Bezsenna noc, klonazepam właśnie się skończył, recepta jest, lecz w aptece zbrakło. Dziś brałam tylko 1 mg rano, co, jak na ostatnie dni i moje balowanie z klonem, to naprawdę mało. Mogę się cieszyć, że jedynym efektem ubocznym jest bezsenność. Ta noc skłania mnie do przemyśleń na temat tego leku, które miałam już wiele razy wcześniej. Teraz postaram się je ułożyć w sensowną całość.

 

O klonazepamie słów kilka

 

Wedle medycznej definicji klonazepam jest lekiem z grupy benzodiazepin. To znaczy leków mających głównie działanie sedatywne (uspokajające) i/lub nasenne. Poza tym, jak wiele osób twierdzi, leków silnie uzależniających. Faktem jest, że benzodiazepiny to jedne z najcięższych narkotyków. Ci, którzy w nie wpadli, powiadają, że trudniej z nich wyjść niż z opiatów. Na wstępie zaznaczę, że benzodiazepiny są całkowicie legalnymi, dostępnymi na receptę (a czasem nawet i bez) lekami. Wystarczy znać lekarzy od główki, których bez problemu da się 'zjebać'. Albo dobre strony internetowe. Każdy wyżeracz benzosów pewnie te podstawowe fakty zna, także tyle w temacie wstępu.

Dlaczego klonazepam, a nie np. lorazepam czy diazepam? Dlaczego akurat klonazepam jest właśnie taki wyjątkowy? W mojej subiektywnej opinii jest to najlepsza z benzodiazepin. Uniwersalne szczęście w pigułce. Zatem jak działa klonazepam? Momentalnie uspokaja. Po nawet minucie od zażycia wchodzi, po kilku minutach objawia się jego pełne działanie. Wszechobecny spokój. Wszystkie problemy odpływają w dal, tracą na znaczeniu. Człowiekowi momentalnie robi się wszystko jedno. Błogostan. Uszczęśliwiający spokój płynący przez żyły. Uczucie "płynięcia przez żyły" jest charakterystyczne zwłaszcza dla klonazepamu. Po zażyciu organizmowi jest po prostu dobrze. Po większych dawkach na początku z reguły się usypia – 2 mg dla początkowego wyjadacza to usypiacz. Dobra dawka na początek to 0,5 – 1 mg. Już przy takiej dawce można uzyskać zadowalające efekty. Nie chodzi tu o to, żeby było za mało i nie podziałało. Nie chodzi tu o to, żeby było za dużo i momentalnie uśpiło. Chodzi żeby było dobrze. Potem wiadomo: jeśli się zażywa regularnie, tolerancja szybko rośnie. Prędko można dojść do 2 mg jako do dawki 'robiącej dobrze'. Pójście dalej jest jak stąpanie po grząskim gruncie – nagle brać trzeba i można się źle czuć, nie biorąc. Jako w miarę obiektywnie zainteresowana psychofarmakologią, czuję się zobowiązana lojalnie ostrzec: w klona łatwo się wkręcić, wyjść jest już dużo gorzej. Powtarzam, benzosy to najcięższe narkotyki. Dlaczego więc, po tylu negatywnych faktach, wyrażam się o klonazepamie w takich superlatywach? Otóż jest w nim jakaś magia, która przyciąga. Coś, co sprawia, że człowiek myśli '2 mg klonazepamu i ciepły kocyk' jako o recepcie na uniwersalne szczęście. Przy okazji, klon z reguły obniża temperaturę ciała. Dlatego przed rekreacyjnym zażyciem lepiej przygotować sobie ciepły koc lub sweter. W pobliżu, bo po klonie nic się nie chce. Można przez godzinę leżeć w błogostanie, myśleć np. 'idę sie napić' i nie ruszać się z miejsca. To tez jest niesamowite. Powtarzasz ileś razy w głowie jakiś komunikat, po czym leżysz dalej ogarnięty benzodiazepinowym 'płynięciem przez żyły'. Ciężko jest to określić innym mianem.'Płynięcie przez żyły' to uczucie bezbrzeżnego spokoju przepływającego z krwią przez całe ciało. Ten błogostan..

Trochę o moich osobistych doświadczeniach. Moja przygoda z benzosami zaczęła się, gdy matka kilkakrotnie podawała mi tranxene, kiedy miałam ataki. Od razu mi się spodobało. Fajne uczucie, nie to co te pieprzone, przymulające neuroleptyki. Dlatego też chciałam owo fajne uczucie powtarzać. Teraz, z perspektywy czasu i moich przygód, tranxene wydaje mi się śmieszne. Słabizna. Zainspirowana benzosami zaczęłam eksperymentować z klonazepamem i lorafenem. Ten pierwszy od razu mi przypasował, jak ulał. Klonazepam idealnie wpasowuje się w moją psychikę, uspokaja te części mózgu, które winny być uspokojone. Wielokrotnie dopieprzałam 2 mg i kładłam się pod ciepłym kocykiem, po czym leżałam tak godzinami i nic mi się nie chciało robić. Żeby pójść do toalety, trzeba było zebrać całą swoją siłę woli i x razy powtórzyć sobie w głowie ten komunikat. Wielokrotnie kąpałam się w wannie po klonazepamie – rajskie uczucie. Wanna wydaje się byc miękka, zrobiona z ciepłej, milusiej, galatertowatej masy. Cieplutka woda, głowa odchylona w tył, nieprzytomny wyraz twarzy. Aż się nie chce wychodzić. Zdecydowanie polecam. Parę razy byłam też po klonie w plenerze. Wybrałam się na sianko, zaaplikowałam dopowiednią dawkę i tak leżałam, wpatrując się w piekno natury. Czułam, że cały świat emanuje spokojem, tak jak ja.

Uwaga: nigdy nie miksować klona ani żadnych innych benzosów z alkoholem. Raz zrobiłam próbę uczuleniową: 0,5 klona i piwo, po czym poszłam na pola, na siano. Najpierw mnie tragicznie zmuliło, a gdy mi zeszło, chwyciła mnie bezpodstawna kurwica. Za to klonazepam jest idealny na zjazdy. Miałam parę eksperymentów z tramalem. Zjazd: zimny pot, trzęsawka, odruchy wymiotne. 2 mg klonazepamu i automatycznie przechodzi jak ulał. Innym razem zjazd z czegoś, co chyba było 25c-Nbome. 1 mg (tylko tyle wtedy mogłam dostać, bo miałam wydzielane) znacznie osłabił przykre efekty.

Rekreacyjnie najlepiej brać małe dawki od czasu do czasu. Później już nie ma tego wspaniałego efektu 'płynięcia przez żyły' w tak cudownym nasileniu, jak na początku. Za to, gdy się nie weźmie, chwyta brzydko mówiąc kurwica. Nie zawsze jest tak różowo. Jeżeli człowiek zaczyna myśleć tylko o tym, skąd skombinować następne opakowanie i przeliczać tabletki, ile mu jeszcze zostało, to znaczy, że czas przestać balować. Upływ czasu odmierza się nie w godzinach, a w kolejnych miligramach przyjętej substancji. Pierwsze opakowanie w życiu miałam 2 mg. Później miałam przepisywane 0,5 , także już było ciężko. Wrzucaj tu 4 tabsy zamiast jednego, żeby osiągnąć ten sam efekt. Mój rekord? Wpieprzyłam chyba 10 klonów w ciągu jednego dnia. Niemiłe uczucie dla żołądka. Kiedy zdarzało mi się zabalować wieczorem z 3-4 mg i ciepłym kocykiem, rano czułam sztywność mięśni. Pierwsze co, zwlekałam się z łóżka i 0,5 na zjazd. Od razu lepiej. Chociaż raz po zażyciu porannej dawki na zjazd wymiotowałam. Przy okazji: nie zawsze jest różowo. Klonazepam tylko przytłumia złe myśli i emocje na jakiś czas. Gdy lek przestaje działać, one wracają. Czasem nawet ze zdwojoną siłą.

Jeszcze jedna zaleta klonazepamu. Zażywany przez dłuższy czas, zmniejsza HPPD.

To chyba tyle, jeśli chodzi o moje przemyślenia na temat tego leku. Wiele ich miałam, wielu nie zapamiętałam. Czym mogłam, tym się podzieliłam. Jak zawsze, szczerze, bezpośrednio i nie owijając w bawełnę. Być może któryś z klonowych wyjadaczy odnajdzie tu cząstkę siebie.

Ocena: 

Odpowiedzi

Klon to gówno zaslepiające człowieka, ty czułaś kocyk - na mnie działa całkiem inaczej. Nadpobudliwość, nawet niepokój dobijany kolejnymi tabsami. Biłem nawet 30-40 sztuk dziennie.

Przeżuciłem się na inne benzo diazepam, lorazepam, bromazepam. Odstawiłem wszystkie inne narkotyki.

 

Nie wiem jak będzie z odstawką, jestem w cugu ponad 3 lata, nie mam na to czasu, isc i się połozyć na detoks, przejść psychoterapię. Praca, obowiązki i chuj człowiek z tego benzo ma, wrzucam  i idę robic.

 

"Po nawet minucie od zażycia wchodzi, po kilku minutach objawia się jego pełne działanie."

Zaskoczyło mnie to stwierdzenie. U mnie pierwsze delikatne efekty pojawiają sie po 20-30 min. Szczyt to 50 min od połknicia tabletki.

Reszta opisu zgadza sie z moimi doswiadczeniami. Środek jak szyty specjalnie dla mnie. Do tego legalny - nie trzeba się oglądac za siebie na ulicy. Można sobie legalnie pojeździc samochodem. Tu ciekawe spostrzeżenie - nie mam ochoty na szarże za kółkiem, kiedy w żyłach buzuje "klon". Jazda przepisowa jest wówczas taka przyjemna. Do tego ciepełko z klimatyzacji i odpowiednia muzyka.

Co do opisu Halliculuna, że "nic sie nie chce" - tak. Jednak czasami mam ochotę na rzeczy, do których na sucho nie miałbym ochoty, odwagi, motywacji - znalezienie pracy, wynalezienie ciekawej oferty wakacji "last second" i udanie się na lotnisko, załatwienie urzędowych spraw itd.

PS po clonazepamum mam często ochotę na zwykłego papierosa.

 


Lunatyku, mi po klonie też często chce się zapalić tytoń. :) Mam wrażenie, że to mi jeszcze podbija 'płynięcie przez żyły'.

Rave, psychedelic, goa, acid, peace, love, unity, respect, flower power, acid, acid, acid!

Mozna dostac to bez recepty?

Nawet na ulicy u dila. Można znalezć w apteczce dziadunia.

London5

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media