Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

niedoświadczony kodeiniarz

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
150ml
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Brak pomysłów na nudę, mój dom, popołudnie, podekscytowanie moim pierwszym spotkaniem z substancją psychoaktywną
Doświadczenie:
Brak

niedoświadczony kodeiniarz

Po raz pierwszy zajrzałam na tą stronę przypadkowo, gdy moja siostra spytała się mnie co to kodeina. Zaczęłam czytać tutejsze raporty i strasznie się nakręciłam. Jeszcze nigdy niczego nie brałam i bardzo chciałam to zmienić, pomimo mojego młodego wieku (nie, nie mam jeszcze 18 lat xD).

Wiele czytałam o kodeinie i postanowiłam iść do apteki po Antidol. Od godziny 13 byłam sama w domu i uznałam to za idealne warunki na swój pierwszy raz. 

13.30

Wyruszyłam do pobliskiej apteki, nie ukrywając, trochę się denerwując, bo nie wiedziałam jaka będzie reakcja pani w aptece. Na szczęście sprzedała mi jedno opakowanie Antidolu bez żadnych problemów. Podekscytowana wróciłam szybko do domu.

14.10

Zaczęłam brać się za przefiltrowywanie kodeiny. Wzięłam wałek od ciasta i rozkurszyłam nim dziesięć tabletek. Następnie wymieszałam ją z odrobiną zimnej wody. Na szklankę założyłam chusteczkę i zawiązałam gumką a następnie wylałam roztwór na mój filtr domowej roboty i włożyłam do lodówki. 

14.15

Zajrzałam do lodówki. Chyba źle założyłam chusteczkę, bo wokół szklanki była mała kałuża a w szklance jedna kropla... wyciągnęłam ją, wzięłam filtr i wycisnęłam z niego (mam nadzieję) kodeinę. Ciecz była bardzo mętna. Włożyłam ją jeszcze na chwilę do lodówki. 

14.22

Wzięłam mój roztwór i wypiłam. Był gorzki, ale nie było najgorzej. Popiłam go wodą ale nie chciałam pić jej zbyt dużo żeby nie rozcieńczyć go za bardzo. Resztę gorzkiego smaku pozbyłam się płucząc gardło wodą. 

14.32

Usiadłam przed telewizorem i włączyłam muzykę czekając z niecierpliwością na pierwsze objawy. Zaczynałam czuć lekkie, przyjemne ciepło rozchodzące się z brzucha do reszty ciała. 

15.00

Moje mięśnie jakby pojechały sobie na wakacje. Przejście z pokoju do pokoju męczyło moje nogi. Moje ręce też pracowały nie tak jak należy. Wszystkie moje ruchy były spowolnione. Czułam też lekkie zawroty głowy, które były dziwnie przyjemne. 

15.30

Nie umiem opisać tego jak się czuję, to jest coś niezwykłego. Ogromną przyjemność sprawia mi samo siedzenie, słuchanie muzyki i patrzenie się tępo w ścianę. Nie odczywam euforii ale zadowolenie z życia, spokój... Jest cudownie, chciałabym żeby ta chwila trwała wiecznie. 

16.00

Nigdy jeszcze nie czułam takiego ogromnego spokoju. Wypełnia mnie całą i nawet gdbym chciała, to nie mogłabym się zdenerwować. Słuchając muzyki z zamkniętymi oczami czułam się dobrze jak nigdy dotąd. To wszystko było takie subtelne, delikatne, że aż zachciało mi się spać. Położyłam się i ciepło które odczuwałam tak niedawno, odeszło. Włączyłam cicho muzykę i starałam się zasnąć

17.10

Nie jestem w stanie stwierdzić czy zasnęłam czy byłam w półśnie... Gdy się ubudziłam było mi już zimno całkowicie i po chwili zaczęły swędzić mnie nogi. Czytałam o tripach u innych i wiem, że ważne jest żeby się nie drapać i tak więc zrobiłam. 

17.40

Swędzenie powoli robi się nieznośne, ale nadal się nie drapię. Myślę, że kodeina w moim organiźmie już zakończyła swą działaloność. Nadal odczywam lekki spokój ale moje mięśnie nie są już tak zamulone jak wcześniej.

Ogólnie podsumowując, kodeina przypadła mi do gustu, lecz myślałam, że jej efekty będą intesywniejsze i będą trwały nieco dłuższej, ale i tak nie zapomnę jak wspaniale się czułam podczas peak'u. Jedynym minusem zażycia, jest swędzenie, które u mnie minęło dopiero po godzinie. Czytałam też, że łatwo można się od tego uzależnić, więc pomimo dobrych doświadczeń z kodeiną, postanowiłam, że to był ten jeden wybryk, po prostu sprawdzenie z czym mam do czynienia. Jeżeli wy też chcecie zaznać tego przecudownego spokoju (jednorazowo!) to gorąco polecam.

Ocena: 

Odpowiedzi

Jakbym widział siebie kilka lat temu... tak samo mówiłem jednorazowy wybryk. Teraz naparzam po 240mg oxy dziennie.... Strzeżcie się!!

Moze to szczegol ale pochlonelas 150mg a nie 150ml. Nastepnym razem wrzuc 300mg to osiagniesz lepszy efekt.

Masz rację ;)

 

kurczę tak jakbym czytala o swoim pierwszym razie z kodeinka ;) czulam taka blogosc której nic nie moglo zaburzyc ani zniszczyć. Dla mnie mile wspomnienia. Mialam ten stan tylko raz. Drugiego nie bylo bo balam się ze za bardzo mi się to spodoba...

"[...] postanowiłam, że to był ten jeden wybryk, po prostu sprawdzenie z czym mam do czynienia." - słodka i urocza naiwność <3 <3 <3

 Ja obecnie dorwałem trampka %-D Szkoda tylko że w wersji Poltram Combo... 60 tabsów do ekstrakcji a te pierdolone tabletki są twadre jak kamyki. Można w nie napierdalać młotem i chuj, nie rozkruszą się jebaniutkie czasami... Po drugie niby 60 tabletek, a już zostało mi ostatnie 14, to będzie na jeden raz.

Btw mam pytanie do opiowraczków - jak z tolerancją krzyżową tramadol'u i kodeiny? Kode biorę na sporotowo obecnie i 300mg robi mnie cycuś glancuś pizdeczka, tylko że nie wiem ja teraz będę stał w tolerką po jebaniu tramca. I jeszcze jedno - jak się prezentuje miks tramca i kody?

Tristitia jak możesz to odezwij się do mnie na mail'a ;)

też zaczynałem od kodeinki jak dawki 800 mg bedą cie słabo robić przerzucisz sie na tramadol, polecam bardziej opłacalne szczegolnie butla 96ml za 23 zł ze zniżką, niestety każdy prędzej czy pozniej kończy albo na benzo albo jak masz dobre dojście na MST, nie radze dalej brnąć w leki szkoda życia

Widze na przypale albo wcale 18 nie skończona xD w sumie ja też :D 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media