Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

nie pierwsze i zapewne nie ostatnie spotkanie... czyli 600tka nasycająca mnie próżną przyjemnością.

nie pierwsze i zapewne nie ostatnie spotkanie... czyli 600tka nasycająca mnie próżną przyjemnością.

Substancje:600 mg (- troszkę bo sie rozlało) + 5mg cetyryzyny godzinę przed.

S&S: Sobotni wieczór bez perspektyw, chęć wyczilowania. Waga ok, 70kg.

Doświadczenie: THC, Amph, MDMA, BZP, Ephedrine, Cocaine, Codeine, DXM, LSD, Mushrooms, DOC, Zolpidem, Alc, Salvia, Gałka muszk.,

JWH - 018, mcPP, TMFPP, tramadol, Mefedron, piperazynki, fenetylaminy itd.

19:25 Roztwór został umieszczony w prawie pustym żołądku, popity bardzo ciepłą przegotowaną wodą.

Czekam na pierwsze efekty :)

19:33 Przestała mnie boleć noga, która przez cały dzień niemiłosiernie dawała o sobie znać, odczuwam bardzo subtelne ciepełko (od środka) które powoli odczuwam coraz mocniej.

19:35 Zaczynam odczuwać wewnętrzny spokój, euforię i ciepełko które promieniuje z żołądka do głowy. Teraz czuję powolne wejście, bardzo subtelne i coraz mocniejsze.

Włączam sobie mój ulubiony kawałek (http://www.youtube.com/watch?v=pa02_ZkeH-4), który bardzo mocno kojarzy mi się z pierwszym zarzuceniem tej substancji.

Było to lato w 2008 roku.

19:42 Jest już bardzo przyjemnie, z żołądka wydobywają się dziwne odgłosy (kodzia się metabolizuje :]).

Na oczach odczuwam już moc tego specyfiku ale zdaję sobie sprawę że dopiero wchodzi i to jeszcze nie jest punkt kulminacyjny. Snoop Dogg wraz Kuruptem płyną wraz z bitem przy którym wspominam sobie ten piękny wakacyjny wieczór na łonie natury wraz z przyjacielem, 5tką jarania i kodeinką.

19:55 Muzyka wprowadza mnie w bardzo głęboki relaks, bardzo subtelnie dociera do moich uszu (swoją drogą zauważyłem że po opiatach jakby mniej basu w niej było).

Przewietrzyłem pokój by zapewnić sobie troszkę świeżego powietrza, mam ten komfort że mieszkam na Wsi 3 km od miasta.

Odczuwam lekką empatię i trudną do zdefiniowania "klarowność" myśli, wszystko jest takie łatwe, lekkie oraz bardzo przyjemne. Każdy problem to błahostka, przecież to wszystko można tak łatwo rozwiązać.

Po oczach widać już że jestem konkretnie "ujebany" (specjalnie nie użyłem nagrzany,ponieważ nigdy nie używałem mocniejszych opiatów).

Moje biurko, oraz klawiatura mimo lekkiej chropowatości wydaje się takie "delikatne" w dotyku.

Odpaliłem sobie Have U Ever 2Paca (remix bardzo przedni - http://www.youtube.com/watch?v=QXMu3zUKXFk),

swoją drogą w tym momencie kodeina sprawia że dźwięk jest coraz bardziej płaski ale przyjemny.

Nie odczuwam już takiego efektu jak na wejściu, ale jest mocno i bardzo przyjemnie.

Zastanawiam się czy utrzyma się na takim poziomie, czy będzie jeszcze mocniej.

20:10 Jednak kodeina nadal się rozkręca z czego niezmiernie jestem zadowolony, chodź przedwczorajsza 450 tka jebnęła mocniej mimo ze jadem sushi 3 godziny wcześniej (chyba kwestia przerwy i płukania organizmu w szpitalu).

Minuta po minucie płynie coraz wolniej a ja czuję już ciepełko przede wszystkim na twarzy oraz reszcie ciała (tylko ręce i stopy chłodne - chyba kwestia krążenia).

Przeglądam zdjęcia z Amsterdamu i co chwila "zwieszając" się przypominam sobie te cudowne momenty, gdy idąc po ulicy z wielkim baciszem, podszedłem do Policjanta z mapką by zapytać się o drogę.

On z równie wielkim uśmiechem na twarzy, wskazał mi miejsce gdzie aktualnie się znajduję oraz drogę do miejsca docelowego - "Hemp museum". Pamiętam to jakby to było wczoraj, zapytał nas skąd jesteśmy, gdy usłyszał "Poland" uśmiechnął się i odpowiedział że gdyby to była Polska to zamiast rozmowy musiałby mnie strzelić pałką w łeb, po czym skonfiskować materiał.

Następnie nas zapytał czy ich trawa jest lepsza od naszej, oraz że nie może się doczekać godziny 20 kiedy to zdejmie mundur i przejdzie się do coffika rozluźnić zszargane nerwy.

Tak to było coś naprawdę pięknego.

20:30 Chyba to już maksimum jakie oferuje mi na ten moment kodeina, nie będzie już mocniej ale jest dosyć dobrze. Mam gieta bardzo mocnego palenia, dzisiaj nic jeszcze nie kobzałem co jakiś czas odczuwam coraz słabszą falę ciepła która wali w twarz. Zapomniałem dodać jak wrażenia wizualne, kontury przedmiotów są ostre, kolory wyostrzone lecz wszystko wydaję się takie hmm... no właśnie nie ma chyba słowa / słów które potrafią to odzwierciedlić.

Trzeba to po prostu odzwierciedlić. Gdy zamykam oczy czuję jak substancja ta napierdala w moją głowę całą mocą (nodding) i lekko odpływam. Czas zapuścić kropelki.

21:00 Najprawdopodobniej nadszedł czas by przyjarać Mary Jane, więc ide na balkon z nabitą rurką.

21:10 Wróciłem, efekty MJ czuć natychmiast, mocno podbija sedacyjne działanie kodeiny, kolokwialnie mówiąc dobrze się ujebałem. Chwilę później dostałem cynk że trzeba jechać w melanż.

Przez resztę tego wieczoru, popijałem po malutku sobie whisky z colą, dopalając dżojntami wraz z towarzyszami. Czas płynął nam powolutku aż do wschodu słońca...

Koniec.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media